Dzisiaj był trening ujeżdżeniowy z panią Basią. Niestety złożyło się tak, że było nas aż 8 osób na koniach: ja, Ania i Mama Ani, Ola, Magda, Hania, Julka i Perła. W tej sytuacji pozabijałybyśmy się razem na czworoboku na pewno, więc pani Basia podzieliła nas na dwie grupy. Tych którzy jadą do Starej Miłosnej i ci którzy do niej nie jadą. Ja byłam w tej pierwszej, i dlatego musiałam się rozprężać poza czworobokiem. Przez ten czas jak my się rozprężałyśmy Julka, Hania, Pani Dorotka i Ola miały krótki trening. W kwestii kiedy mamy zacząć kłusować albo galopować sugerowałyśmy się nimi. Kiedy one zaczynały, my też.
Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie o garbie cały czas myślałam o tym żeby się prostować i chyba nawet mi to wychodziło. Przynajmniej tak czułam ale nie wiem jak to wyglądało. Głównie robiłam kółka, przejścia (tak jak trener polecił we wtorek) i dodania. Po pół godzinie mogłyśmy wjechać na czworobok. Od razu Perła przejechała program ponieważ miała dwa konie i się spieszyła. Poszło jej szybko i następna miałam być ja. Niestety mnie zeszło się całą wieczność. Wszystko było złe. Poprawiałam chyba z milion razy. Raz zrobiłam za małe kółko, innym było złe przejście itp. W każdym razie weszłam w takie błędne koło. Ja denerwowałam się tym, że mi nic nie wychodzi i tym że Sojuz zgrzyta, a on zgrzytał ponieważ ja się denerwowałam i byłam przez to spięta co z kolei przechodziło tez na niego, i wtedy i on stawał się bardziej sztywny co mnie jeszcze bardziej wkurzało itd., itd., itd…
W każdym razie pierwszy przejazd był koszmarny. Trenerka powiedziała żebym trochę ochłonęła i jak przejadą wszyscy inni to wtedy będę znowu jechała program. Ta informacja mnie nie zachwyciła. Z jednej strony cieszyłam się, że mogę poprawić ten cudowny występ ale moja mama się spieszyła a jeszcze musiałam wszystko spakować na zawody i zawieźć pakę do ciężarówki. Perspektywa czekania aż wszyscy przejadą nie zachwycała mnie. Na szczęście wszystkim innym poszło szybko i mogłam znowu wjechać na czworobok. Tym razem jednak robiłam takie głupie błędy np. za małe koło albo przejście nie w tej literze itp. Zatrzymanie sprawiło mi duże kłopoty. Ciągle wychodziło przed literą, przed literą, zad odsunął się od ściany, a to źle stanął… Co dziwne cofnięcie co jest teoretycznie trudniejszą figurą nie sprawiło mi problemu. Tylko to głupawe zatrzymanie…
Reszta programu nie była taka zła ale też nie była fenomenalna. Jednak w porównaniu z poprzednim programem była świetna. Niestety czasami trafiają się takie dni kiedy to nic nie wychodzi. Należy wtedy przez nie przebrnąć spokojnie i cierpliwie. Ja tego nie potrafię…



DODAJ KOMENTARZ?