BZ

Niby dzień jak codzień, ale zupełnie nie taki dzień jak codzień jak bym chciała. Wciąż chodzę na rehabilitację, ale do tego trzeciego rehabilitanta. Dużo ćwiczę w domu. Rozciągam mięsień najdłuższy uda, żeby nie ciągnął mi miednicy do przodu. Rozciągam mięśnie ramion, żebym umiała się prostować. Robię ok 100 damskich pompek dziennie, żeby fizycznie wepchnąć tą nieszczęsną dyskopatię na miejsce. I tak codzień. Ale nie na koniu… Buuuu.

Czytam teraz fajną książkę, którą dostałam na Mikołajki. Początek trochę przegadany, ale dalej robi się ciekawie. Książka nazywa się “zaklinaczka Koni” Anrea Kutsch. Jak sam tytuł wskazuje, ona nie musi używać palcatu, żeby się z końmi rozumieć. Powiem coś więcej jak przeczytam.

Plany na przyszłość są takie. Do końca grudnia NA PEWNO nie wrócę w siodło. Prawdopodobnie nawet do połowy stycznia mi się nie uda… :( Kręgosłup musi się ustabilizować i nie boleć, żebym mogła wrócić.

We środę idę na zakończenie sezonu jeździeckiego do WMZJ. Niestety nie będę mieć stamtąd zdjęć, bo będę tam sama. To jest uroczystość organizowana przez nasz Mazowiecki związek jeździecki, na której wręcza się upominki i dyplomy osobom, które najwięcej osiągnęły w województwie. A złoci medaliści 12tu najważniejszych konkursów znajdują się w kalendarzu WMZJ na 2013. Opowiem Wam jak było jak wrócę. Prawdopodobnie spotkam tam parę osób, których nie widziałam od października, od kiedy przeniosłam się do nowej stajni.

A póki co na razie! Szykujcie się na wiele jeździeckich wpisów jak już wrócę w siodło! Bo nie zamierzam się poddawać! Sezon jeździecki 2013 będzie intensywny! :)

Komentarze

16

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.