Cała nadzieja w Chenaro <3

Wreszcie wolne!!! Nie myślałam że niepójście do szkoły wywoła u mnie taką radość… Z okazji świąt Wielkanocnych życzę wszystkim radośnie i pogodnie spędzonego czasu z najbliższymi, wiosennego nastroju, wesołego jajka i duuużo wypoczynku :)

awsome-easter-decorations-for-the-home_white-wood-horse-figurine_beautiful-multicolor-flower-arrangement_white-ceramic-vase_multicolor-spring-egg-wreath_white-wicker-table-lamp-945x711

Co do tego ostatniego to osobiście nie będę miała go za dużo, jako że zbliżają się moje debiutanckie zawody ujeżdżeniowe do których jeszcze musimy trochę potrenować, więc na święta wybieram się jutro świtem i wracam już w poniedziałek… Czego się nie robi dla koni ;)

Ostatnio bardzo mało pisałam (w związku ze szkolnym przesileniem wiosennym :P), ale na szczęście przez cały ten czas głównie pingwiniłam, więc nie ominęliście zbyt wiele :P Jak wiecie na Chenaro jadę Puchar Polski Juniorów, więc razem z p. Gosią skupiłyśmy się na doszlifowaniu zarówno programów ujeżdżeniowych C1 i C2, jak i stworzonego przez nas kuru. Ogólnie mówiąc idzie nam coraz lepiej. Program C1 jest jak na tę klasę całkiem łatwy ponieważ jest w nim stosunkowo mało ruchów dzięki czemu jedzie się go spokojniej. Tymczasem C2 to już zupełnie inna bajka, jeszcze w życiu nie widziałam tak skomplikowanego programu i nie dość że trzeba go zapamiętać (co w moim przypadku nie idzie najlepiej :P) to jeszcze przejechać poprawnie i dokładnie. Dosłownie nie ma tam ani sekundy przerwy, wykonując jeden element już trzeba się przygotowywać do następnego, a przy okazji ładnie wyglądać i być rozluźnionym. Od strony technicznej z Czarkiem idzie nam całkiem dobrze i coraz lepiej mi się na nim jeździ :) Ostatnio tez postanowiłam że po HPP zrobię sobie odwyk od ujeżdżenia, ponieważ coraz bardziej podoba mi się ujeżdżenie, a nawet muszę przyznać że jeśli miałabym jeździć tylko na Chenaro to mogłabym zostać pingwinem na stałe!!! (na tę wieść p. Gosia oczywiście się bardzo ucieszyła :P), więc jak sami widzicie jest ze mną co raz gorzej- przechodzę na ciemną stronę mocy :P

Jeśli macie ochotę zobaczyć jak wygląda program C2 to poniżej jest film Oli Lesner na Wohlklangu właśnie w tym programie:

Odnośnie programów standardowych większość ruchów już wychodzi nam bezbłędnie, ale co do sporej części muszę być bardzo czujna, aby zostały dobrze wykonane.

Ostatnio skupiłyśmy się bardzo na ciągach ponieważ czasami jeszcze, np. gdy Czarek nie jest do końca rozluźniony potrafi trochę za mało zabierać zad. Wcześniej o wiele gorsze były ciągi w prawo, szczególnie w kłusie, ale jako, że cały czas pracujemy i na szczęście robimy postępy to teraz okazało się, że prawy przewyższył nawet lewy. Muszę być jeszcze bardzo aktywna łydkami w półpiruetach (nieźle to brzmi, co?), ponieważ moim zadaniem w tym ruchu jest wyznaczenie toru ruchu (wokół własnej osi), dążności do ruchu, zgięcia oraz rytmu wyznaczanego przez działanie łydkami w takt stępa. Jak widzicie zależy to od wielu czynników w związku z czym może nam to wyjść świetnie albo beznadziejnie. Bardzo podobnie jest ze zmianami nogi, które przychodzą Czarkowi z niebywałą łatwością, co w naszym przypadku jest właśnie problemem… Ogólnie teoria jest taka, że na zrobienie lotnej przyjęłyśmy sobie trzy fule. W pierwszej robię półparadę przygotowującą oraz prostuję konia, w drugiej przestawiam łydki i trochę obciążam bardziej stronę na którą chcę zmienić nogę i w następnej jest zmiana. Jak się w trakcie ćwiczeń okazało Czaruś często omija dwie ostatnie fazy, albowiem nauczył się tak, że gdy tylko zrobię półparadę zewnętrzną wodzą to on sam zmienia nogę już w następnym kroku…! Im dalej w las z naszą współpracą tym bardziej buduje się mój podziw jak inteligentny jest to koń, ale jest to dość kłopotliwe szczególnie przy kontrgalopach, kiedy to chciałabym go rozluźnić zewnętrzną wodzą, albo podczas przekątnych podczas których mam zmienić nogę dokładnie na przecięciu lini środkowej, a tymczasem Czarek robi lotną w niezamierzonym miejscu zgadując niejako moje życzenia. W związku z tym musimy teraz popracować z kolei żeby bardziej zwracał uwagę na ustawienie łydek niż półparady, ale również podczas samego jechania programu będę musiała dawać mu wyraźniejsze sygnały, czyli na przykład częste leciutkie płóparady wewnętrzną wodzą, dające znać, że ma dalej galopować na daną nagę.

Kolejnym dość problematycznym dla mnie ruchem jest zwykła zmiana nogi (przez stęp) po kontrgalopie, ponieważ wymaga ona bardzo dużego podstawienia i zebrania konia, a poza tym znów mam problem że zamiast robić przejście w następnym kroku po półparadzie przygotowującej kucyk się od razu do tego zabiera, a wtedy z kolei ja nie jestem do tego przygotowana… Już niedługo Czarek zostanie moim trenerem w ujeżdżeniu i to on mi będzie dawał sygnały co będziemy robić jako następny punkt programu :DDD.

Do tego wszystkiego dochodzi zgranie z muzyką w kurze… Muszę przyznać, że nie jest łatwo szczególnie że po raz pierwszy będę musiała jechać do muzyki, a do tego również po raz pierwszy wykonując figury z klasy C, a nawet z klasy CC (nasz program jest dość mocno ambitny). Tak więc jak widzicie jest jeszcze dużo do zrobienia, a nie dość, że zostały nam tylko dwa treningi (w tym dzisiejszy) to jeszcze jako, że Chenaro jest nadzyczaj inteligentnym koniem nie możemy jeździć zbyt często całych programów, ponieważ kucyk zaczyna “zgadywać”… :P

Przechodząc już do Scottiego, niestety jak to zwykle bywa z końmi nie może być za pięknie, więc jeśli z jednym koniem się poprawia to z drugim trzeba mieć kryzys. No i własnie z Timonem go przeżywamy… Ogólnie zaczęło się od tego, że stwierdziłyśmy z p. Gosią, że musimy się w końcu zając przepuszczalnością i oparciem na kontakcie Scottiego, bez czego zdecydowanie nie pójdziemy dalej. W związku z tym od początku jazdy brałyśmy się do zasadniczej roboty i na początku, oczywiście raz lepiej raz gorzej, ale ostatecznie zaczynał chodzić rozluźniony na kontakcie. Niestety ostatnio się znacznie pogorszyło, ponieważ w ogóle nie chciał pójść za kontaktem w dół, był cały czas ustawiony na tzw jedynkę, a do tego zapierał się na pomocach. Ostatecznie gdy już na prawdę nie wiedziałam co robić i w sumie bałam się kombinować, ponieważ mogłabym jeszcze bardziej pogorszyć sprawę, zainterweniowała p. Gosia. Na szczęście (chyba pierwszy raz w życiu ucieszyłam się z takiej nowiny) okazało się, że kucyk po prostu leci sobie ze mną w kulki, wykorzystuje moją niekonsekwencję co raz większym ignorowaniem pomocy. Wiedziałam już tym samym w jaki sposób go korygować, dzięki czemu do końca jazdy Timi chodził już całkiem dobrze. Niestety podczas wczorajszego treningu kiedy to miałam sobie popracować gimnastycznie na małych stacjonatkach tak jak poprzedniego dnia zaczęłam od pracy ujeżdżeniowej. Udało mi się kucyka trochę rozluźnić, ale niestety gdy chciałam włączyć do pracy przeszkody była już masakra… Za każdym razem gdy zaczynał bardziej napierać na wędzidło, na co ja reagowałam krótką mocniejszą półparadą (tak jak poprzedniego dnia) Timi od razu zaczynał się odbijać od wodzy i szarpać głową. Po kilku takich sytuacjach zarówno ja jak i on byliśmy tak zestresowani, że postanowiłam jeszcze tylko wypuścić go w dół i zakończyć jazdę. Tak więc ogólnie jesteśmy teraz w kropce, ponieważ chwilowo nie możemy znaleźć sposobu na tego konia, a z kolei jak widać nie można na niego nakładać zbyt dużej presji psychicznej albowiem jest na to zbyt wrażliwy… Tak więc będziemy dalej pracować, najwyżej pani Gosia pojeździ na nim kilka razy, może znajdzie jakieś rozwiązanie.

W związku z tym to, że na Scottym jedziemy w Krakowie regionalne zawody w klasie P, to uważam je za całkowicie treningowe, zresztą w takiej formie i tak nie ugralibyśmy tam zbyt wiele. Cała nadziej w Chenaro!!!! :)

Aby nie kończyć wpisu negatywnie życzę Wam Wesołych, wesołych Świąt, a sama mam nadzieję, że nawet w tak krótki czas z całą rodzinką trochę sobie odsapnę od myślenia z perspektywy siodła! :)

Komentarze

17
  • madzia

    Nie porzucaj wkkw !!

    Odpowiedz
  • ola

    Kiedy jedziesz do Krakowa? Takie pytanie dot. WKKW. Jeśli ostatnio miałam pierwszy w życiu trening crossowy (co na moje umiejętności bardzo mnie zaskakuje) to jest szansa za 3-4 lata wystartować w zawodach?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      start w zawodach LL zależy bardziej od umiejętności skokowych, więc powiedz jakie przszody skaczesz i jak z umiejętnościami ujeżdżeniowymi?

      Odpowiedz
      • ola

        Ogólnie w stajni w której na co dzień jeżdże nie mam możliwości rozwijania się pod względem wkkw. Jedyne co tam ćwiczę to dosiad i skoki do 80 cm. Jak narazie wyższch przeszkód nie skakałam. W maju i w wakacaje jadę na treningi do Marcina Miętus (z tego co wiem to się znacie) i wtedy uda mi się coś bardziej ogarnąć. Byłam tam tydzień temu i skakałam pierwszą crossówke, okser i szeregi. Jeśli chodzi o ujeżdżenie… przez jakiś czas bałam się skakać więc czytałam dużo poradników o tym ( oraz wpisy z Twojego bloga) dokładnie wszystko analizowałam i w teori umiem ogarnąć dużo rzeczy.

        Odpowiedz
  • Mari

    Moja przyjaciółka ma młodego hucuła, który panicznie boi się wody, ale świetnie skacze. Powiedziała, że gdyby nie przejazdy przez wodę, to by z nim wystartowała w crossie. W najniższych klasach crossowych też jest woda, czy jest jakaś klasa, w której jej nie ma?

    Odpowiedz
  • Mari

    Mam takie pytanko… ;) Moja przyjaciółka ma młodego hucuła, który panicznie boi się wody, ale świetnie skacze. Powiedziała, że gdyby nie przejazdy przez wodę, to by z nim wystartowała w crossie. W najniższych klasach crossowych też jest woda, czy jest jakaś klasa, w której jej nie ma?

    Odpowiedz
  • konik66

    Wesołych :-D

    Odpowiedz
  • Lola

    Mam bardzo ważne pytanko :) W JAKIEJ STAJNI I KIEDY DOKŁADNIE STARTUJESZ W KRAKOWIE? O KTÓREJ GODZINIE, KTÓREGO DNIA?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      stajnia gdzie są zawody to KJ SZARY w Michałowicach pod Krakowem. List startowych jeszcze nie ma, ale pewnie będą około przyszłej środy na stronie tego klubu

      Odpowiedz
  • ASIA

    Gosiu tobie też życzę Wesołych Świąt! I powodzenia na zawodach w Krakowie. Trzymam kciuki. ;)

    Odpowiedz
  • asia

    Wesołych i spokojnych świąt Gosiu i powodzenia na zawodach( jesteś już na naprawdę imponującym poziomie!)

    Odpowiedz
  • Ann

    Gosiu z ujeżdżeniem trzeba uważać ;) Ja ostatnio całkowicie porzuciłam skoki, sprzedałam dwa konie, kupiłam andaluza i skaczę teraz tylko jako gimnastykę. W sumie przyczynił się do tego mój ostatni wypadek na parkurze, ale jest mi dobrze ;) Nie sądzę, że mogłabym wrócić do skoków. Zresztą sama jestem zaskoczona co się stało ze mną i nachodzą mnie dziwne myśli o tym, jak bardzo przewrotne jest życie. Także nigdy nie mów nigdy, bo może niedługo zostaniesz rasowym pingwinem ;)

    Odpowiedz
  • Agnieszka

    Gosiu,
    wszystkiego co najlepsze na czas Świąt i przede wszystkim odpoczynku i nabrania sił na nowe zmagania!
    Jestem Twoja stałą czytelniczką choć pewnie byś się zdziwiła, bo jestem w wieku bliższym Twojej mamie niż rówieśnikom…

    Odpowiedz
  • justii

    ciemna strona mocy? :DD juz nie mogę się doczekać az zobaczę ciebie z Chenaro tak wywijającego na czworoboku ;)

    Odpowiedz
  • Róża

    jak ten czas leci, zaraz znów koniec wakacji i święta

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.