Od kiedy wróciłam ze zgrupowania nie wiem w co ręce włożyć. Mam więcej treningów niż zwykle przez przygotownaia do HPP, plus zaległości w szkole powyjazdowe stąd tak późny wpis.
Co zgrupowania, a w zasadzie do drugiego dnia, tym razem na szczęście nie ustawiono mnie tuż po śniadaniu i jak widać dobrze mi to zrobiło. Jeździło mi się znacznie lepiej niż poprzedniego dnia. O 9.30 miałam zaplanowany trening, więc w stajni musiałabym być ok 8.20 aby sobie spokojnie konia przygotować, wkręcić hacele i mieć pół godz na rozprężenie jako, że spodziewałam się że nawet po mocnym treningu sobotnim Timon może mieć dość dużo energii.
Tym razem udało mi się wyjść punktualnie ze stajni więc miałam wystarczająco czasu na rozgrzanie a raczej zmęczenie Timona. Gdy zaczęliśmy sam trening byłam już po ok 10 min galopu, ale mimo tego Timon nadal trochę mnie ciągał. Na początku zaczęliśmy od małych przeszkód, kłód i rowów, ale tym razem przy okazji mieliśmy się przypatrzeć poprzedniej grupie gdy jechała całą, zadaną trasę krosu.
Na początku mojego przejazdu Timon mnie trochę ciągnął, ale działając półparadami w miarę udało się go ogarnąć. Pierwsze parę przeszkód było w miarę kulturalnych, aż do felernego coffina na którym to nie mogłam złapać równowagi podczas skoku przez rów, dlatego całą kombinację udało mi się stylowo przeskoczyć dopiero za trzecim razem. Ale za to cała reszta crossu była już bardzo fajna. Obawiałam się trochę pamiętnego zeskoku 158 cm (pamiętnego z mojej pierwszej gwiazdki jechanej na Doncasterze), ale dzięki tej obawie bardzo się skupiłam i nie zrobił w praktyce na mnie zbyt dużego wrażenia. Podobnie było ze szwedem na którym dawno dawno temu miałam wyłamanie na Doncasterze. De facto wydał mi się on teraz mniejszy niż wtedy i Timon skoczył go bez żadnego problemu. Oprócz tego, że wszystkie przeszkody Timon pokonywał bardzo dobrze, to jeszcze całkiem nieźle się prowadził, szczególnie gdy wyjechałam z placu na którym jeździliśmy poprzedniego dnia, gdy już przestał był pewny znanego terenu. Wtedy żeby wiedzieć gdzie jechać, musiał zacząć bardziej mnie słuchać.
Miałam dość krótko z czasem na zmianę koni, musiały mi pomóc dziewczyny bo miałam 25 min na zaglinkowanie Timona, odkręcenie haceli, przykręcenie haceli rozsiodłanie i osiodłanie…
Tym razem jako, że znałam już trasę crossu jechałam jako pierwsza czego bardzo nie lubię, bo się bardzo stresuję. Okazało się że nie było się czego obawiać, bo również i na Czarku jechało mi się bardzo dobrze. Podczas samego przejazdu starałam się dłużej zostawać w półsiadzie, a niestety w tej pozycji trochę gorzej widzę odległość, przez co do przy trzech przeszkodach Czaruś musiał mnie lekko wyratować, ale niech się uczy chłopak pomagać człowiekowi. Na początku kucyś trochę pędził, ale gdy już się trochę zmęczył, to już wtedy był mega milutki, leciutki i jechało się wyśmienicie. Szkoda że ten moment nastał tak pod koniec trasy, ale lepsze to niż nic.
Tak jak to bywa w crossie znacznie mniej mnie wyrzucało z siodła podczas skoku na Czarku niż na zawodach skokowych np. W corsiie parabola lotu jest bardziej płaska w związku z czym łatwiej mi było się opierać w strzemionach, tak więc pod względem technicznym było ok. Jedyny problem był z tym, że w dystansie Chenaro nie wiedział dokąd ma iść, wtedy zaczynał mi dryfować z prawej na lewą i odwrotnie, w związku z czym musiałam go zamknąć na pomocach. Trener powiedział, że to normalne zjawizko u młodych koni. Stwierdziłam przy tej okazji, że o wiele lepiej działamy razem gdy ja mu wcześniej dam sygnał że zaraz będzie się coś dziać przez półparadę, lub lekkie odstawienie ręki od szyi żeby pokazać że za chwilę będzie w tą stronę zakręt, dzięki czemu on się czuje pewnie.
Uwag Trenera do moich przejazdów było niewiele. Oprócz oczywiście większego oparcia na strzemionach i oddawania ręki, żeby koń miał dłuższą szyję, ogólnie mówił że bardzo dobrze to wygląda, ale przy wąskich frontach powinnam bliżej podjeżdżać, żeby odskok był bliższy. Tak więc zapraszam do popatrzenia na filmy, a ja wracam do książek z niemca…



Komentarze
Newsnat
Gosia, mam problem. Często jeżdżę na różnych koniach w moim klubie. Na jednych bardzo dobrze widzę odległości, a na dwóch w ogóle ich nie czuję. :( Są to dwa młode konie (2010) i mają taki “latający” galop i przez to zupełnie nie czuję ich ruchu. Ostatnio zupełnie nie widziałam odległości i w rezultacie wpędziłam kobyłkę w spory okser. Są na to jakieś rady? Na doświadczonych konaich genialnie mi to wychodzi, ale młode to zupełnie inna bajka. :P
Trzymam kciuki za nadchodzące HPP! :D
zebrazklasa
Ja jak wiesz mam problemy z widzeniem odległości nawet na swoich koniach. Jeśli często jeździsz na różnych koniach ktore mają różne fule to uczenie się będzie dłuższe. Nic innego nie pomoże niż praktyka, skakać, skakać i skakać…
asia
Super filmik, a przeszkody robią wrażenie. Ja chyba nie miałabym odwagi aby skoczyć zeskok 160(!!!) cm, te rowy, szwedy, ale tobie i kucykom poszło swietnie. Nie mogę się już doczekać przejazdu KUR :)
zebrazklasa
Pierwszy raz jak zobaczyłam ten zeskok w 2012 też byłam przerażona. Ale po kłodzie Ryszarda z Mistrzostw Europy w Białym Borze, ten zeskok to mikrusek ;P
justii
super,że tak wspominasz konie i wiesz co gdzie kiedy i na którym było, czar wspomnień <3
Ann
Współczuję, nie znoszę niemca ;) Twój trener wydaje się być fajny, a na filmikach twoje przejazdy wyglądają super! Gratulacje.
zebrazklasa
dzięki :)
konik6628
Super jesteś odważna :D
Wercia
A co tam u Doncastera i Ostlera (? nie pamietam jak sie pisze) ?
zebrazklasa
Ostler wraca do sportu, jeździ na nim teraz Agatka z Hipodromu. Doncaster ma niestety ostatnio problemy zdrowotne i się leczy, tak więc nie startuje. Ale jest pod troskliwą opieką Pani Kasi, więc w najlepszych rękach.
justii
Ostler staruszek jeszcze nie jeden parkur wymiecie ;D A za Donka trzymam kciuki :*
ASIA
Piękne przejazdy .
justii
och ten twój dosiad :o moge patrzeć i patrzeć :p