Coś za coś

Dzisiaj miałam trening ujeżdżeniowy z panią Basią. Przyjechałam na 16.30 ponieważ trenerka poprzedniego dnia powiedziała, że możemy przyjechać na dowolną godzinę. Jeździłam razem z Julką i Karlą. Po bardzo długim stępie nareszcie (to jak na mnie dziwne) wjechałyśmy na czworobok i zaczęłyśmy kłusować. Ciężko było pracować na pełnowymiarowym czworoboku ponieważ po obu jego stronach znajdowały się dwie ogromne kałuże. Tak więc po wczorajszym incydencie wolałam nie wkraczać na śliskie terytorium. Sojuz tak dla odmiany był niezbyt chętny do pracy, i niestety pani Basia kazała mi go troszkę pobudzić. Jednak gdy już odzyskał swój wigor zrobiło się bardzo miło. Miał głowę na dole, nie zawieszał się, wyginał i ogólnie luks. Jednak mam teraz nie swoje siodło do niedzieli. Zamieniłam się z Martą na jej płytszego Passiera, ale on też mniej trzyma. Tak więc wraz z przyśpieszeniem kroku Sojuz bardziej wybijał, przez co mnie bardziej wywalało z siodła. Mniej boli mnie w nim kręgosłup, ale bardziej wybija. Niestety coś za coś…

Następnie, już po rozprężeniu dziewczyny zjechały z czworoboku a ja miałam jechać program. Pomijając to, że telepało mnie jak stąd w kosmos, było całkiem ok, przynajmniej ten drugi przejazd :P
Za pierwszym razem jechałam program i niby wszystko było ok, dopóki w galopie nie przeszedł mi do kłusa. Zatrzymałam się wtedy i chciałam poprawić ten ruch, jednak pani Basia powiedziała żebym pojechała cały program od początku, gdyż jedno koło był obrzydliwe, przejście złe, zatrzymanie z odstawionym zadem itd. Ciekawe czy trenerka powiedziałaby mi to wszystko gdybym nie przeszła do kłusa tylko jechała dalej?

W każdym razie drugi przejazd był całkiem dobry. Przynajmniej tak powiedziała pani Basia, bo przecież mi prawie nigdy nie jedzie się dobrze czworoboków. Niestety mam problem z dodaniem w galopie na kole. Chodzi o to, że przy tym kole Sojuz zadziera mi głowę. Co prawda pani Basia nic o tym nie powiedziała ale nawet ja umiem zauważyć jak koń wypaszcza się w niebiosa, albo jak to się u nas mówi „jak świnia do koryta” :)

Jutro jest pakowanie o 6.30, a wyjazd niby o 6.45, ale spodziewam się, że zejdzie im się co najmniej pół godziny jak zawsze. My z trailerem pewnie wyjedziemy około 7.00, ale skoro ustalamy tak to trzeba liczyć że wyjedziemy znacznie później. Później czeka nas 8 godzin drogi i plan jest taki, że jak tylko dojedziemy i nakarmimy konie idziemy obejrzeć kros. A potem trening, korki itp.

Plan startów jest już na stronie
http://www.voltahorse.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=7117:cnc-kwieki-20-21102012&catid=68:listy-startowe&Itemid=71,
jak również lista zgłoszonych. Na kwaterze na której mamy mieszkać ma być Wi-Fi, więc może będę mogła coś pisać…

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.