Dwugwiazdkowy Czarek

Po raz kolejny tyle czasu się czekało na pierwsze zawody 2* na Chenaro, a tu rachu ciachu i już koniec :).

Dużo osób dziwiło się, że jak są trzydniowe zawody to powinien być cross w środku ale był na końcu. Wg regulaminu FEI kolejność może być taka albo taka (z crossem w środku lub z crossem na końcu) ale w kolejności gdzie cross kończy zawody jest duża zaleta – nie musi być przeglądów wet. Jednak odejmuje nam to trochę pracy przy korkowaniu i szykowaniu koni, a tak jest czas na inne rzeczy.

Fajnie jest też mieć zawody w domu, gdy nie musisz przenosić się ze swojej wygodnej stajni, nigdzie jechać w przyczepie, po zawodach można po prostu odpoczywać zamiast jechać wiele godzin z powrotem do domu. Przyjechała do mnie rodzinka i było superowo

 

IMG_3187

 

Miałam jechać te zawody na dwóch koniach, ale ostatnio nie mogę się dogadać ze Scottym na takim poziomie, żeby pojechać dobry wynik. Czarek jest koniem który bardziej się potrafi dostosować do jeźdźca, a Scotty jest takim koniem do którego trzeba się dostosować. Mi to ostatnio przestało jakoś wychodzić i dlatego postanowiliśmy z trenerami, że w najbliższym czasie trzeba poszukać na niego sposobu, dlatego pojechał do Janka w trening. Z tego powodu w Sopocie jechałam tylko na Czarku i dawno już nie pamiętam, żebym miała tyle czasu na zawodach (brak przeglądów, brak podróży i jeszcze jeden startujący koń).

Mimo tego że miały to być dwie gwiazdki W OGÓLE się nie stresowałam, szczególnie po tym jak zobaczyłam cross bo nie wydawał się on bardzo wymagający. Obudziło to we mnie obawy, że coś jest ze mną nie tak bo stres jest jednak motywujący, ale na szczęście tuż przed startami znowu wrócił. Podobnie w ujeżdżeniu program CIC 2* nie budził we mnie żadnych obaw, bo programy na HPP były o niebo trudniejsze. Pozostawały skoki, którymi zawsze się stresuję, bo niezbyt je lubię.

Na szczęście w piątek mój konkurs ujeżdżenia zaczynał się dość późno ok 11.30, więc mogłam normalnie się wyspać. Tym razem rozprężała mnie Pani Gosia, tak więc od razu przyjęłyśmy strategię jaką miałyśmy na HPP i rozprężałyśmy Czarka całe półtorej godziny. Wokół nas było wielu wybitnych jeźdźców zagranicznych w tym Andrew Hoy, który jeśli ktoś nie wie jest sześciokrotnym Olimpijczykiem WKKW w tym trzykrotnym złotym medalistą. Zauważyłyśmy w jego rozgrzewce bardzo interesującą rzecz. W początkowej fazie rozprężenia cały czas pracował w chodach bocznych. Cały czas łopatki, trawersy, na kołach, po prostej cały czas w wygięciach, ciągi, w kłusie, galopie. Po takich rzeczach poznaje się mistrzów bo to są sposoby na które trzeba samemu wpaść. Bo chody boczne w takich przypadkach są najlepszym ćwiczeniem rozluźniającym bez „ręcznego” wymuszania tego procesu.

 

IMG_1087

 

Na rozprężeniu Czarek zachowywał się bardzo kulturalnie i chodził bardzo dobrze. Jak się wjechało na plac czworobokowy (dwa czworoboki były obok siebie gwiazdkowy i dwugwiazdkowy), jak zobaczył wóz z piaskiem który był w pobliżu rozładowywany, plus powiewające flagi wydobył z siebie nie wiadomo skąd ukrytą energię. Oczywiście wynikło ona również na pewno z mojego usztywnienia ponieważ pomimo tego, że przed zawodami się nie stresowałam, to tuż przed startem oczywiście zależało mi na dobrym zaprezentowaniu się i na pewno się spięłam.

 

 

Na szczęście nie było tych spięć tak widać jak ja to odczuwałam i udało mi się wykonać większość figur w całkiem dobrym stylu.  Jak Pani Gosia słusznie zauważyła podczas części figur widać było, że Kucyk nadmiar energii przez to, że był lekko usztywniony, szczególnie w lewym galopie, a dodatkowo kilka razy chciał wyjść poza moją kontrolę. Po samym przejeździe nie byłam z niego zbyt zadowolona, bo nie jechało mi się najlepiej ponieważ musiałam go cały czas kontrolować, ale Pani Gosia mnie pocieszyła, mówiąc że stopień ujeżdżenia konia mierzy się w tym jak szybko koń wraca do jeźdźca. Jak było widać po tym czworoboku jest z tym coraz lepiej np. jak Czarek chciał wyjść poza moją kontrolę w dodaniu w kłusie, gdy chciał zagalopować, czy też w samym galopie gdy się przestraszył kilka razy, ale szybko pozbierał się do kupy i nie wpłynęło to znacznie na jakość wykonywanej w danym czasie figury.

Po ujeżdżeniu okazało się że dostałam ocenę 40,2 i byłam druga na 41 par, co narzuciło mi pewną presję przed i tak nie lubianymi za bardzo skokami. Bardzo mi miło że jeden z sędziów dał mi cztery ósemki za ocenę łączną. Pierwszy raz! (Zawsze jest jakiś pierwszy raz jak widać ;)

Trzydniowe zawody na jednym koniu wiążą się z tym, że jest bardzo dużo czasu co pozwoliło mi tego dnia nie tylko dwukrotnie przejść cross, to jeszcze na oglądanie czworoboków trzygwiazdkowych w towarzystwie Pani Gosi razem z ich  analizą. Po ujeżdżeniu można poznać światowej klasy jeźdźców, gdzie wszystkie elementy były przejechane bardzo dokładnie i przede wszystkim rytmicznie i równo jak po sznureczku, co sprawia że bardzo przyjemnie się patrzy na takie przejazdy.

Dodatkowo wieczorem jest czas na spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi ;)

 

IMG_3221

 

Następnego dnia skoki rozpoczęły się od 1* i potem 2*, więc po raz kolejny mogłam się trochę wyspać przed startem. Co do samego parkuru to trudne było połączenie ciasnych dystansów w liniach z dość krótką normą czasu. W zakrętach trzeba było trochę pocisnąć żeby się zmieścić w czasie. Właśnie to mi się nie do końca udało. Tak jak na rozprężalni skakało się luźno, to powtórzyła się sytuacja z czworoboku, ponieważ ponownie po wjeździe na parkour ja się usztywniłam, a Czarek się podniecił. Podczas gdy miałam zwrócić uwagę na jazdę z lżejszym dosiadem i mniejszą ingerencją ręki, tak po raz kolejny nie do końca mi się to udało.

 

IMG_1291

IMG_1332

 

Aczkolwiek moim zdaniem i tak pojechaliśmy znacznie bardziej rytmicznie i równo niż zwykle ze stosunkowo krótkimi najazdami (jak na mnie), ale obawiałam się za bardzo posyłać kuca w zakrętach bo mogłam się wtedy nie wyrobić w liniach. Tak więc pomimo tej równej jazdy złapałam 5 pkt za czas no i oczywiście zdarzyła nam się jedna zrzutka na trudnej przeszkodzie, która była ustawiona prostopadle do długiej ściany, co znacznie utrudniało najazd na nią. W czasie tego przejazdu za mało oddawałam kucykowi ręki, przez co był zmuszony do skakania bardziej siłowego, musze w najbliższej przyszłości nad tym popracować, pierwszą tego lekcją będą najbliższe zawody skoskowe na Hipo 7-8 Maja. Ale ogólnie kucyk skakał bardzo fajnie i się bardzo starał. Po skokach spadłam jednak na 8 miejsce, z wynikiem 49,2 pkt :(.

 

 

Przyszedł wyczekiwany dzień krosu, gdzie wreszcie kucyk mógł wykorzystać swój nadmiar energii. Kros miał ponad 3 km, norma czasu 5,45. Jak zwykle w Sopocie można się było spodziewać, że będzie ciasna norma czasu, nawet pomimo faktu, że były tylko trzy kombinacje przeszkód a reszta pojedyncze. Jednak ich ustawienie było takie, że na początku krosu było dużo miejsca do galopowania po prostej, tak później trasa stała się bardziej kręta, co już troszkę utrudniało nadrobienie czasu. Potwierdziły to wyniki pokazujące że może jedna piąta zawodników przyjechała w czasie.

IMG_3237

 

Tak jak zwykle bywa na początku Czaruś był troszkę niepewny, ale już gdy poczuł wiatr w uszach resztę krosu przejechał jak burza bez żadnego zawahania, a nawet czasami przejmował inicjatywę jak np. w sytuacji gdy wyratował mnie na stacjonacie po górce gdy ja miałam wizję włożenia tam jeszcze jednej fuli, ale kucyk miał swój rozum. Tak jak mówił nasz Trener Kadrowy – część przeszkód przejechaliśmy w bardzo fajnym stylu bez utraty rytmu z miękką ręką, ale część niestety lekko skopałam np długą linię na wodzie, kiedy to ze względu na obszerność fuli Czarka stało się za ciasno na wyskoku z wody. Moim zdaniem trochę bardziej subtelnie powinnam działać pomocami, jako że Czarek przez pracę ujeżdżeniową mocno wyczulił się na pomoce a ja niestety nadal za mocno działam ręką. Drugą rzeczą jest płynność jazdy ponieważ przez to, że jeszcze nie widzę odległości i się tego obawiam, często zdarza mi się zmieniać tempo galopu przed przeszkodą w czego efekcie czasami wychodzą takie dzikie skoki. Ogólnie jestem z kucyka mega zadowolona bo mega się starał, mega, mega w większość przypadków bardzo dobrze reagował na pomoce, ale jak widać nawet gdy jestem już na poziomie 2* to nadal jest dużo do poprawienia. Ostatecznie zajęliśmy 12 miejsce z wynikiem 54,4 bopkt  spóźniłam się 13 sekund na crossie, co i tak jest świetnym wynikiem na pierwszych naszych zawodach na 41 par. I tak wygranie z tymi wszystkim gwiazdami ujeżdżenia jest naszym moralnym zwycięstwem.

 

 

Teraz oprócz skokowych zawodów regionalnych w Sopocie czekają nas znowu – pierwsze – zawody międynarodowe za granicą. 17go Maja wybieramy się do Everswinkel gdzie zmierzymy się z niemieckimi zawodnikami w konkursie CIC 1*. To będzie prawdziwa wyprawa bo transport będzie zajmował ze 4 dni etc. Tak więc będzie to prawdziwa próba przed Mistrzostwami Europy które w tym roku są we Włoszech we Wrześniu. Na szczęście do tych mistrzostw już dziś czuję się lepiej przygotowana niż w zeszłym roku.

 

Komentarze

19

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.