Dziwny dzień

Dzień rozpoczął się od tego, że miałam wstać o 5.30 żeby wszystko móc zrobić spokojnie, wyczyścić sprzęt itd, itd i obudziłam się o 5.30 na trzy minuty, a następnie otworzyłam oczy o 6.30, gdy powinnam była już wychodzić z domu…

Na szczęście nasze założenia czasowe były ustalone z pewnym zapasem tak więc mimo tego, że zaspałam o godzinę, sprężyłam się (nie zjadłam śniadania itp) i w końcu wyjechałam na Timonku planowo o 7.45 ( a start miałam o 8.35).

IMG_2163

Rozprężenie na Timonie samo w sobie było nie najgorsze. Odnosiłam wrażenie, ze Timon wiedział co się święci i wiedział, że jak zwykle na zawodach ma być ustawiony wysoko i chodzić energicznie. Tak więc na początku miałam problem żeby go rozluźnić, bo on już chciał iść “na jedynkę”, ale z czasem udało się to przepracować i dopiero 15 min przed wjazdem na czworobok podnieśliśmy go i zaczęliśmy robić elementy. Wszystko zapowiadało się całkiem ok, bo koń chodził dobrze, dobrze wyglądał, moja mina przed startem była jak widać optymistyczna ale…

IMG_2181

Oczywiście jakaś niespodzianka od czasu do czasu musi być… Czworoboki 1 i 2 gwiazdek ustawione zostały na placu obok siebie. To się już Scottiemu nie podobało. Jak wjechałam na plac i Timon zobaczył, że obok hasają koniki już był bardziej spięty, ale jeszcze pod kontrolą. Czworobok możliwe, że byłby dobry, gdyby nie to, że był dzień straszenia się, bo był silny wiatr, powiewała płachta zakrywająca ekran LED,  (dziwne łopoczące dźwięki), flagi na masztach, sama nie wiem co, ale wszystkie konie które jechały mniej więcej w moim czasie miały spłoszenia. U nas było tego trzy razy tyle co u innych koni niestety. Mogło by się wydawać, że przez takie spłoszenie może być zepsuty najwyżej jeden ruch, ale niestety przez takie jedno spłoszenie koń może się zagotować, w związku z czym reszta ruchów też nie jest taka jak być powinna. Np ma mniej obszerne ruchy, odbija się od kontaktu itp.

Tak więc na finale Pucharu Polski ujechaliśmy z Timonkiem negatywny życiowy rekord 61,3 pkt… Jak sobie pewnie wyobrażacie nie byłam zbytnio zadowolona z tego wyniku, ale na szczęście miałam dwie godziny do przejazdu na Sojuzie, co pozwoliło mi się uspokoić i wyluzować, bo w końcu co mogłam zrobić.

IMG_2193

Co do Sojuza na rozprężalni chodził całkiem nieźle, ale w porównaniu do tych wszystkich dwu i trzygwiazdkowych zagranicznych koni wokół mnie czułam się nieco inna na moim wielkim Smoku… Np tamte nawet jak okazywały nieposłuszeństwo to było to w formie piafu… ;P

IMG_2246

IMG_2225

Miałam nadzieję, że kucyk się trochę podjara po wjeździe na czworobok, bo po wykonaniu dwóch dodań czułam się jak bym przebiegła maraton. Odnośnie samego przejazdu nie można powiedzieć, żeby był zły i nawet Sojuz chodził nieźle, ale biorąc pod uwagę wymagania jakie są w 2 gwiazdkach nie czułam się komfortowo. No ale to w końcu nasze pierwsze dwie gwiazdki. Z tego co Trener mi powiedział o naszym czworoboku, to ruchy dwugiazdkowego programu które wykonywałam po raz pierwszy (jak zwroty na zadzie, czy ciągi), byly gorsze za pierwszym razem, a lepsze za drugim. Wszystkie inne elementy jak dodania czy kontrgalopy były ok, no ale był dzień płoszenia się, więc Sojuz musiał się spłoszyć pod koniec przejazdu co wreszcie dodało mu animuszu na koniec przejazdu, jakiego chciałam od początku :). Pierwsze dodanie w galopie, jako żeby było dość mocne to, niestety skończyło się słabo. Sojuz nie zareagował na pierwsze pomoce, na co ja niezbyt dobrze zareagowałam i wtedy zaczęłam mocniej działać ręką, przez co Smok zaczął się lekko buntować od za mocnego kontaktu. Dlatego też drugie dodanie było nieco mniej zaznaczone, żeby nie powtarzać tej sytuacji.

A ponieważ był to dziwny dzień, skończył się też dziwnie. Sama oceniałam swój przejazd znacznie surowiej niż ocenili mnie sędziowie. Dostałam bowiem 44,8 pkt karnego!!! Szok i niedowierzanie, ale nie będę protestować :P

Po południu oczywiście był czas na przejście crossów. Jako pierwszy przeszłam 2gw, bo byłam ciekawa z czym będę musiała się zmierzyć i szczerze powiedziawszy nie jest on tak straszny jak się obawiałam. Przeszkody które napawają mnie lekkim niepokojem to kombinacja z wskokiem na bankiet (po czym jest fula do wąskiego frontu),

12081375_10204851681036169_244976279_n

oraz szwed, który jest po prostu duży i szeroki

12083981_10204851680676160_1589298663_n

 

Ale zwykle takie przeszkody bardziej przerażają ludzi niż konie, więc pewnie nie będzie z nimi żadnego problemu. Jest jeszcze kwestia kondycyjna, ponieważ im dalej w cross tym bardziej trzeba będzie wspierać Sojuza, a przeszkody do końca są dość wysokie. Norma w Crossie dwugwiazdkowym to 6.30 do pokonania jest prawie 4 km, a będzie to mój drugi cross tego dnia… No cóż dało się radę trzy crossy jednego dnia pojechać to i damy rady dwa, oby na czysto! Trochę też niepokoi mnie, że nie czuję się jak bym była na zawodach, co może skutkować za małym skupieniem. Zobaczymy, może jak wjadę na rozprężalnię Scotty podniesie mi ciśnienie ;P

Gwiazdka w porównaniu do tego z czym musiałam się zmierzyć w czasie Mistrzostw Europy – jest dość prosta, łatwiutka, banalna wręcz (obym nie powiedziała w złą godzinę). Nie zmienia to faktu że trzeba być czujnym do końca. Podczas tego crossu mam głównie regulować tempo przez balans ciałem, oraz później wracać w siodło.

Postaram się aby te crossy były raczej przyjemnością, bez zbędnego stresowania się i napinania się, bo Timon i tak nie zajmie genialnego miejsca, a do Sojuza mam dobre przeczucia. 

 

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.