Parkur pierwszego finału był strasznie długi. Miał 11 przeszkód i 13 skoków, czyli że było 11 przeszkód ale w tym 2 szeregi, które są A, B i nie liczą się jako dwie oddzielne przeszkody. Za to niektóre przeszkody były niższe niż w półfinałach.
Na rozprężalni zdarzyła mi się jedna wpadka. A mianowicie nie pasowało mi do oksera i Sojuz się zatrzymał a ja wyleciałam mu na szyję. Na szczęście nie spadłam ale wylądowałam mu na szyi i przez dłuższą chwilę galopowałam tak na placu. Po tym incydencie trochę się obawiałam co wydarzy się na parkurze skoro tutaj mi tak nie wyszło…
Po raz pierwszy gdy wjechałam na parkur i już galopowałam nie zapomniałam o liczeniu ful. I jechało mi się bardzo dobrze. Wszędzie mi pasowało (na jednej nie) i naprawdę skakało mi się bardzo fajnie. Co prawda miałam zrzutkę na OSTATNIEJ przeszkodzie (co za bezsens). Oczywiście jak najeżdżałam na ostatnie dwie przeszkody pomyślałam sobie, że to już ostatnie przeszkody i że na pewno nic już mnie nie spotka… No i proszę! Zrzutka na ostatniej. A dlaczego? Bo nie skróciłam Smoka. No ale na szczęście dziewczyna, która była za mną też zrzuciła więc wtedy jeszcze byłam przed nią.
Dopiero drugi finał był emocjonujący! Parkur skrócili nam o 3 przeszkody, więc niby był łatwiejszy ale tak naprawdę wcale nie bo jednak konie były tak zmęczone po 3 dniach zawodów, że nic nie było wiadomo.
Na rozprężalni wydawało mi się, że w zakręcie w prawo Smok kuleje w kłusie. Strasznie się zdenerwowałam, wydawało mi się, że już po zawodach. Że miałam to tak blisko i wszystko na nic. Powiedziałam to Pani Basi, która powiedziała, że niespecjalnie widzi tą kulawiznę, ale dobrze byłoby, żebym ukończyła chociaż pierwszy finał, to będę klasyfikowana (cokolwiek to znaczy). Pojechałam powiedzieć o tej sytuacji mamie. Też się zdenerwowała, ale Pani Basia powiedziała, żebym na rozprężalni zaczęła skakać. Jeśli go coś boli w nodze, nie będzie chciał skakać dobrze. Zaczęłam skakać krzyżaki, potem stacjonatę i okser i Smok skakał lekko, bez większych problemów. Tak więc nie może go coś boleć przy lądowaniu. Ustaliliśmy, że jadę.
W każdym razie mój przejazd był już gorszy niż pierwszy finał, bo się bardziej zdenerwowałam i zdekoncentrowałam. Miałam 2 zrzutki. Niestety spadłam za tą dziewczynę, która wcześnie była za mną, czyli wylądowałam na siódmym miejscu.
Po moim przejeździe jechała moja koleżanka Ola, która była do tej pory przede mną i na pewno by się zakwalifikowała do finałow OOM. Niestety stało się coś, czego nie przewidział nikt. Nie pasowało jej do szeregu i koń ją wyratował robiąc wielki skok. Wylądował tuż za przeszkodą i zrobiło mu się daleko do następnej. Miał wtedy dwie opcje, albo zrobić tam półtorej fuli i skoczyć z miejsca albo zrobić kolejny ogromny skok. Akurat drugą przeszkodą w szeregu był duży, szeroki okser więc opcja b odpadała. A gdyby chciał zmieścić tam drugą fulę mógłby się na niej rozbić. Znalazł inną wersję – zatrzymał się. Niestety Ola nie zatrzymała się z nim tylko zleciała na przeszkodę, a co za tym idzie została wyeliminowana w drugim finale, a w całej kwalifikacji spadła na 11 pozycję. Tak mi jej było szkoda! I do tego dla niej to była ostatnia szansa na OOM, bo ma 15 lat. Strasznie szkoda :(
W efekcie skończyłam przejazd na szóstym miejscu.Osiem miejsc powinno się dostać do finałów, bo z powodu mniejszej ilości kuców które ukończyły eliminacje, proporcje dużych koni się zwiększyły. Tak więc powinnam się załapać do finałów OOM.
Z tych dwóch eliminacji, które przeszłam w ostatnich czterech dniach wychodzi mi taki wniosek: ujeżdżenie to ciężka praca i tam bez ogromnej ilości wysiedzianych w siodle godzin nic się nie ugra. Natomiast do skoków trzeba mieć szczęście, jeśli się je ma, nawet bez ogromnych umiejętności można co ugrać…
Po zawodach Smok nawet nie dostał obiadu, ponieważ wszyscy chcieli jak najszybciej wyjechać do domu. Po pięciogodzinnym transporcie, czekała go w stajni weterynarz, która akurat tam była u innego konia. Obejrzała go i obmacała z wszystkich stron.
Okazało się, że w kłusie na lonży w prawo rzeczywiście jego krok jest niestabilny. Ale nie można powiedzieć z powodu której nogi. Raz się wydaje tył, raz przód. Powodów może być bardzo dużo. Po pierwsze ma do zrobienia zęby, przy ostrych zębach może źle reagować na wędzidło. To będzie robione jutro. Po drugie mogą to być strzałki, z którymi od dłuższego czasu walczę w jego przednich nogach. Lekarz podała mamie nazwę mocniejszego środka na strzałki niż dziegieć. Po kolejne, może mieć po prostu obolałe nogi po tych wszystkich zawodach, np być zakwaszonym od zakwasów w mięśniach. A po kolejne mógł się po prostu podbić w kopycie, bo tam w Białce był kamienisty teren. Lekarz stwierdziła, że jest baaaaardzo zmęczony. Potykał się na prostej drodze przy badaniu. Jutro ma zrobić mu zęby i pobrać krew, żeby sprawdzić, czy nie jest zakwaszony. We środę, gdy już odpocznie po podróży, znowu zbada go ortopedycznie i wtedy dowiem się czy mogę z nim pojechać na zgrupowanie do Bolęcina, które zaczyna się we wtorek.
Mój dzielny Smoczuś zrobił wszystko, żeby ze mną zawalczyć na zawodach. Mam nadzieję, że okaże się, że jest po prostu zmęczony a nie chory :(
PS
W związku z tym, że w całym internecie nie ma żadnych wyników z Białki wklejam poniżej zdjęcia z wynikami finalnymi:
Wyniki końcowe skoków w kucach (ukończyło 22):
Wyniki końcowe w skokach dużych koni (ukończyło 18):











Komentarze
Ola
mam nadzieję, że okaże się, że to zmęczenie. Smok jest taki piękny ! :)
srokata
Liczę na to, że po prostu się zmęczył… Przecież każdy zmęczony się potyka o własne nogi :P
Szkoda tych zrzutek, bo przejazdy były bd ładne! :D
Nie wiem co mam napisać, bo nie poszło tragicznie i nie poszło pewnie tak, jak było w planach… Ale gratuluję, że wytrwałaś. :D Co chwilę wjeżdżać na parkur i wyjeżdżać i to jeszcze przy tylu ludziach…. Ja byłam blisko wymiotów na ostatniej przeszkodzie w moich pierwszych zawodach MINI LL, a co dopiero by to było w eOOM….
Podziiwiam Cię i Twojego konia :D
Pozdrawiaaaaaaam :*
Ola
a będziesz jechała WKKW ?
zebrazklasa
będę, oczywiście jeśli Smok będzie zdrowy
konikowa:)
Gratuluję że w skokach się udało! Śledzę Twojego bloga od pewnego czasu i na prawdę gratuluję osiągnięć i umiejętności :) Również zazdroszczę możliwości jazdy sportowej. Mam do ciebie pytanie, wiadomo że im szybciej się zaczyna tym lepiej ale czy ktoś kto w wieku 14-15 lat zacząłby jazdę sportową czy miałby w ogóle w tym szansę, czy to już za późno?
zebrazklasa
Dominika od nas zaczynała jakoś późno, chyba mając ok 13 lat, a teraz jest w kadrze narodowej wkkw. Wszystko jest możliwe, a to co w tym sporcie jest fajne, to że na wet 70cio latkowie mogą jeździć sportowo a jeżdżą lepiej niż ci młodzi niedoświadczeni :) Powodzenia w spełnianiu marzeń również!
konikowa:)
Dziękuję i życzę powodzenia na OOM i w ogóle w jeździe :)
olik605
Zastanawia mnie tylko dlaczego na tym rysunku gdzie jest pokazany parkur jest napisane BIŁKA zamiast BIAŁKA.
zebrazklasa
pomylili się :)