Nareszcie w kontakcie – czyli coś bardzo skomplikowanego…

Po stosunkowo krótkiej przerwie (zaledwie 5 dni) lecz ciągnącej się okropnie, nareszcie siadłam w siodło. Co prawda moja pierwsza jazda była średnia, ponieważ nie miałam w ogóle stabilności na koniu, ale za to druga była już bardzo fajna :)

Ostler jest koniem „reaktywnym i plastycznym” jak to ujęła pani Kasia. Przez pana Łukasza został nauczony, że reaguje na łydki, tak więc zwykle wystarcza tylko lekkie działanie. Oczywiście czasami (jak to zwykle konie) nie chce mu się odpowiedzieć lub też zamiast odstąpić od łydki kładzie się na nią. Niestety nawet przez te drobne incydenty, potrafię mieć duże problemy podczas jazdy. Gdy coś nie wychodzi (np. łopatki)  zastanawiam się czy to ja coś źle robię czy to Ostlerowi się nie chce.

Nasze jazdy głównie składają się z pracy rozluźnieniowej. Chcemy doprowadzić Ostlera do formy sportowej po przerwie jesiennej. Na przykładzie Sojuza wiem, że odbudowywanie mięśni trwa bardzo długo. Największe trudności mam z rozkminieniem  sposobu, według którego działa Ostler. Podczas tych treningów dostrzegam jak wiele muszę się jeszcze nauczyć! W większości przypadków polega to na wyczuciu momentu, miejsca i natężenia działania łydkami, a także sposobu użycia wodzy. Najcięższe jest kontrolowanie własnego ciała. Trzeba zwracać uwagę na tyle niuansów w oddziaływaniu na konia, a także pilnować sylwetki np. nie odstawiać łokci od tułowia, podnosić brodę i nie patrzeć koniowi między uszy – co robię notorycznie jak widać zresztą na zdjęciu :). Do tego dochodzi jeszcze pamiętanie o rozluźnieniu ciała i mięśni rąk, w chwili gdy koń sam się rozluźnia i schodzi z głową na dół na zasadzie „jeżeli koń jest dla mnie miły, to ja jestem miły dla niego”. Reasumując, pomimo tego, że napinasz się żeby pamiętać o tych wszystkich rzeczach, musisz się rozluźnić żeby koniowi było miło :P

IMG_6080

IMG_6111

Wracając do przebiegu samego treningu, skupiałam się na trzech rzeczach: chciałam żeby Ostler był rozluźniony, próbowałam oprzeć go na zewnętrznej wodzy i rozkminiałam, jak się ustawić, żeby dobrze zrobił łopatkę. Wszystkie te cele można powiedzieć, że udało mi się osiągnąć.

Dzisiaj opiszę Wam jak staram się postawić konia na zewnętrznej wodzy, co jest bardzo związane z rozluźnieniem. Oznacza to że jedno i drugie trzeba robić jednocześnie i w sumie bez przerwy. Wewnętrzną łydką „spycha” się konia na zewnętrzną wodzę (na której musi być kontakt), jak również cały czas robi się półparady wewnętrzną wodzą. Żeby sprawdzić czy koń rzeczywiście opiera się na zewnętrznej wodzy, wykonuje się tak zwane „uwolnienia”. Są to chwilowe oddania wewnętrznej wodzy, które również bardzo pomagają w rozluźnieniu konia (przynajmniej Ostlera). Jeśli koń rzeczywiście opiera się na zewnętrznej wodzy, to chwilowe uwolnienie wewnętrznej wodzy nie sprawi mu żadnego kłopotu. Jeśli jednak nie opiera się na zewnętrznej tylko na obu lub wewnętrznej wodzy, to jej uwolnienie spowoduje utracenie kontaktu i zaburzenie równowagi konia.

Ciężką sprawą jest to, że jednocześnie trzeba ograniczać konia zewnętrzną łydką, a kontakt na zewnętrznej wodzy nie może być za mocny,żeby koń się nie usztywniał. Jeśli się usztywnia trzeba robić delikatne półparady na zewnętrznej wodzy, lub też dobrym sposobem jest kontr-ustawienie na kole. (Kontr-ustawienie dla przypomnienia, to sytuacja gdy koń jadąc koło w lewo jest ustawiony/wygięty w prawo). Półparady zewnętrzną wodzą nie mogą być za mocne, bo wtedy koń straci oparcie i (w przypadku Ostlera) od razu zacznie kiwać głową, dalej się usztywniać… i trzeba zacząć od początku.

Cała praca nad kontaktem musi być wykonywana przy jednoczesnym działaniu łydką, przy czym łydką mamy wymagać, a ręką jedynie prosić, czyli pomoc w postaci łydki musi być znacznie bardziej stanowcza niż ręki. Niedoświadczony jeździec z reguły robi odwrotnie.

Tak więc jak widzicie cała ta praca to kwesia wyczucia i powtarzania i kontrolowania wielu rzeczy na raz. Jeśli ktoś nie zrozumiał tego mojego trudnego wywodu, dajcie znać. Opisanie tego nie było łatwe, więc jak sądzę zrozumienie będzie jeszcze trudniejsze.

Może jak na dzisiaj wystarczy tych relacji z jazd, bo (jak sama widzę) i tak się już mocno rozpisałam :)

Co do wiadomości ogólnych, stwierdziłam że w moim życiu jest znacznie za mało cudownego „mruczenia”, dlatego już wszczęłam negocjacje dotyczące dzierżawy Nidalki (to ta mała koteczka z mojej paki) :P

Komentarze

19
  • kasiaqq

    Opisane fajnie bardzo :) Wszystko zrozumiale – jak dla mnie :D

    Odpowiedz
  • konik6628

    No dla mnie to trochę zawiłe :)

    Odpowiedz
  • Ola

    A dlaczego nie trenujesz na Smoku? Przecież niedawno zaczynałaś na nim pracę, żeby móc startować na nim w sezonie, a nic o tym teraz nie piszesz :p

    Odpowiedz
  • Klaudia

    Podziwiam Cię, za to,że jesteś tak wytrwała, życzę samych sukcesów !
    A to nie twoja siostra (Anna Cybulska) była w Top Model 3 ? Czy tylko zbieżność nazwisk ?

    Odpowiedz
  • zebrazklasa

    Do sportu wróci, tylko nie zapadła decyzja do jakiego sportu. Póki co stawiamy na ujeżdżenie.

    Odpowiedz
    • Minifaliowa

      Kurcze, słabo :c Sojuz był stworzony do WKKW :c

      Odpowiedz
    • asia

      Fajnie jak dla mnie wyjaśnione :) . Ale jak na razie dużo za wysoki poziom. Z tego co czytam w tych komentarzach rozumiem, że ty i Sojuz nie wracacie do WKKW. Przynajmniej na razie. Nasuwa mi się duuużo pytań. Jeśli ty z nim teraz nie trenujesz ujeżdżeniowo to znaczy, że ktoś inny będzie na nim startował w zawodach ujeżdżeniowych? Wydzierżawiłaś go? Będziesz jeździć jeszcze WKKW czy ujeżdżenie ? Zmienisz konia? Będziesz teraz tylko trenować z Ostlerem? Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i proszę napisz wtedy o tym trochę, bo bardzo się w tym wszystkim pogubiłam.

      Odpowiedz
  • kartagina

    Według mnie przedstawilas to bardzo czytelnie :D chociaż według mojego jezdzieckiego doświadczenia pewne rrzeczy trzeba poprostu zrozumieć, dojść do nich samemu, kiedy “dorastamy” jezdziecko do pewnych rrzeczy stają się one jasne.

    Odpowiedz
  • Minifaliowa

    Mam pytanko. Co zrobić żeby rozluźnić się na koniu gdy ściągasz łopatki/prostujesz plecy? Ja strasznie wtedy robię się sztywna i często to odpuszczam ze względu na konia :c

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Ja też jak się staram prostować to jestem napięta w klatce piersiowej i na plecach, ale najważniejsze żeby mieć luźne ręce (przedramiona i dłonie), oraz miednicę, żeby mogła podążać za koniem. Sposobu na to nie ma, trzeba się pilnować, żeby się rozluźniać. Do tego potrzebna jest osoba trenująca która pilnuje i o tym przypomina. W miarę czasu jak się będziesz prostować i rozluźniać ręce i miednicę, to wejdzie Ci to w nawyk i nie będziesz o tym myśleć. Ja w każdym razie wciąż muszę pamiętać o rozluźnianiu rąk.

      Odpowiedz
  • konik6628

    No właśnie mogłabyś co napisać więcej co dzieje się z Sojuzem.

    Odpowiedz
  • majka

    a jak robić wolty, półwolty i inne skręty jeżdżąc na zewnętrznej wodzy?

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.