Nie mam słów

PIĄTEK:
Po pierwsze wczoraj, zanim aparat zupełnie padł, udało się zrobić kilka zdjęć. Tak wyglądają stajnie w których stoimy (namioty):

Wyjście na trening:

Na czworoboku akurat ustawiano budki dla sędziów:

A tu już widać, że aparat się psuł. Julka na Maladze:

I Perła na Jędrusi:

SOBOTA:

Niestety, nie można powiedzieć że dzisiejszy dzień można zaliczyć do udanych. Bardzo jest mi przykro ale skopałam sprawę, a szczególnie skoki :(

Mój pierwszy przejazd był o 10.10. Na rozprężeniu jeździło mi się bardzo fajnie. (Mama robiła zdjęcia swoim telefonem, więc jakość jest słaba)

Trener na rozprężalni powiedział mi jedną bardzo miłą rzecz: gdyby to tylko Sojuz był oceniany, to dostawał by same ósemki, bo bardzo ładnie się rusza…

Na rozprężalni Sojuz ładnie się wyginał i miał dobrą głowę. Jedynym problemem było to, że nie chciał się ruszyć, ale akurat z tym to łatwo jest sobie z tym poradzić. Byłam rozluźniona dzięki czemu mogła się skupić na takich elementach jak np. przygotowanie przejścia. Jednak jak tylko wjechałam na czworobok od razu zrobiłam się spięta i akurat ten element wychodził mi najgorzej. Jednak pomijając ten fakt, jechało mi się całkiem dobrze, jak na czworobok. Sojuz miał głowę na dole, wyginał się i ja osobiście uważam, że to był o wiele lepszy przejazd niż w Starej Miłosnej, no ale jeden z sędziów tak nie uważał inaczej.

Druga sprawa jest taka że sędzina w E oceniła mnie na 70.00%, druga na 58.00%. Nie ma to jak 12% różnicy! I jak odebrałam arkusze z ocenami wyglądało to tak że w jednym były same 7 i 8 i kilka 6:

A w drugim 5,6 czasem 7:

Nie ma to jak zgodność jurorów. I teraz jest pytanie czy dobrze zrobiłam ruch za który od jednego sędziego dostałam 6 a innego 8? Tym bardziej było to dziwne, że od rana w klasie L sypały się bardzo dobre oceny, nawet zdarzyła się 40pkt karnych. Z moimi 53,8 nie dziwota, że po ujeżdżeniu byłam piąta.

W przerwie między konkursami poszliśmy oglądać kros. Moim zdaniem jest trudniejszy niż w Starej Miłosnej i co najlepsze, słyszałam taką opinię jednego z trenerów, że jest trudniejszy niż 1*.

Klasę P z Trawersu jedzie trener, ja i Kasia na Czasadze.

Skoki zaczynały się o 16.10. Przynajmniej miały, ponieważ co dziwne zaczęły się dziesięć minut wcześniej, i niestety trochę za późno się o tym dowiedziałam przez co miałam mało czasu na rozprężenie. Tak więc jak tylko wyjechałam ze stajni zaczęłam kłusować a potem szybko galopować. Gdy zaczęłam skakać wszystko było w porządku. Trochę nie chciał się ruszyć, ale już jak wjechał na parkur adrenalina mu podskoczyła.

Parkur nie był wcale taki trudny i w sumie bardzo dobrze. W większości przypadków mi pasowało jednak ten jeden raz zrobił swoje. Jak to ja, myślałam że nie zmieści mi się jeszcze jedna fula przed przeszkodą więc kopnęłam Sojuza i chciałam żeby odbił się z daleka. Jednak tego nie zrobił. Okazał się jednak ze zmieściłaby się tam fula i to całkiem przyzwoita. Szkoda ze po fakcie. Niestety drągi spadły i dostałam 4 punkty. Spadłam na 8 miejsce. Nie mam słów :(

Tu film nakręcony telefonem:

Po skokach poszłam jeszcze z Julką oglądać kros. Miałyśmy chwile potrzeby, żeby się powygłupiać. Ten stół będę jutro na Smoku skakać. Jest mega szeroki!

Co do tych zawodów – jedyne co może mnie uratować psychicznie to przejechanie jutrzejszego krosu na czysto. Miejmy nadzieję…

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.