Niekończące się przejścia

W niedzielę rano pojechałyśmy z mamą na Cavaliadę. Przyjechałyśmy akurat na konkurs tych najmniejszych kucysiów A1. Śmieszne były. Niektóre w ogóle nie chciały wejść na parkur, musiała je trenerka przeprowadzać przez przeszkody. Potem był konkurs Juniorów, chyba 140cm. Na poniższym zdjęciu widać jak te konie zbierają nogi, żeby przeskoczyć takie przeszkody. Wygląda jak by wcale nie miał nóg.

IMG_1534

Na Cavaliadzie spotkałam wielu znajomych, Alę, Olę oraz Agatę (na zdjęciu w środku):

IMG_1543

Agatę fascynuje ujeżdżenie. Ala z kolei będzie startować na zawodach skokowych w najbliższą sobotę i niedzielę (na które ja się też wybierałam) w Aromerze. Mam nadzieję, że dobrze jej pójdzie.

Niestety nie mogłam zostać na Grand Prix skoków (160cm przeszkody), bo o 15.20 miałam trening z Panią Ewą. Cały czas pracujemy nad podstawami, które tak na prawdę najbardziej mi przeszkadzały. Czyli żeby Smok się nie wieszał, żeby przechodził przez wędzidło. No i żeby podstawił zad, co przeszkadza Pani Ewie. Niestety jak zaczniemy jeździć krosy, to Smok siłą rzeczy się znowu rozciągnie tak, jak on to najbardziej lubi. Pani Ewa uważa, że jak się takie podstawy zrobi, to potem przejechać program na zawodach jest już stosunkowo łatwo. No a my najwięcej możemy ugrać na OOMach właśnie ujeżdżeniem, bo ono praktycznie najczęściej decyduje o kolejności w zawodach później.

Co do zawodów jakie będę jechać, dowiem się mam nadzieję we środę, gdy przyjedzie trener. Ma mieć ze sobą listę. Wstępnie wybieramy się do Jaroszówki (13-14 Kwietnia), chociaż tam jest masakrycznie daleko, ponad 460 km! Co oznacza, że w niedzielę przyjeżdża się do domu masakrycznie późno, praktycznie ok 2 rano! A tydzień później jest Sopot, nowiutki kros podobno, no i 350km, w połowie jadąc autostradą, więc jest kuszący… Ale zawody musimy sobie zaplanować mniej więcej co dwa tygodnie, żeby Smok wszedł w kondycję wkkw-wską bo tu na miejscu nie mamy gdzie ćwiczyć krosu.

Ok i wreszcie wracając do treningu w niedzielę z Panią Ewą. Smok chodził znacznie lepiej. Robiłyśmy mnóstwo przejść wszelkiej maści, próbując to zrobić z zebranym koniem, nie zawieszonym i podstawionym zadem. Pani Ewa skomentowała grzywę Smoka, że wygląda on jak ze Skryszewa :) Rzeczywiście jego grzywa urosła do długości prawie moich włosów, jak u dzikiego mustanga :D No i jest strasznie gęsta. Teraz żeby zrobić z nią porządek to pewnie zajmie mi wiele godzin. Jeszcze nigdy go nie przerywałam. Ok, a teraz film:

Komentarze

21

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.