Opłaciły się te nerwy :)

Nadszedł czas na ten najbardziej wyczekiwany, a za razem wywołujący największe obawy kros. Z jednej strony byłam raczej pewna, że oba konie pokonają tą trasę bez żadnych problemów, dla Timiego była to powtórka z rozgrywki, a Sojuz już nie takich rzeczy naoglądał się w życiu. Z drugiej jednak zawsze przed startem (mam nadzieję, że z doświadczeniem to przechodzi) ma się lekką nerwicę :P

Tak samo jak poprzedniego dnia Sojuz jechał jako pierwszy. Na rozprężalni w sumie nie działo się nic niezwykłego, ale muszę przyznać, że troszkę się zaniepokoiłam a nasze przyszłe losy, gdy Smok bał się podejść do kłody stojącej na placu (zresztą tej na której spadłam podczas rozgrzewki na poprzednich zawodach, konie jednak czują te złe fluidy :P). W końcu udałam się w kierunku boksu startowego. W takiej sytuacji bardzo pomaga jeźdźcowi (przynajmniej mi) jak koniowi nie odbija szajba. Gdy zachowuje zupełny spokój człowiek wie, że jest gotowy do startu, skupia się na robocie i takie właśnie uczucie miałam gdy siedziałam na Sojuzie.

Muszę przyznać, że jechało mi się super! Możecie sobie wyobrazić jakie to jest uczucie gdy Smok w dzikim galopie jeszcze bardziej wyciągnie tą swoją fulę – człowiek się czuje jak władca świata… żeby nie przesłodzić przejdźmy do konkretów :P. Oglądając poniższy film- przeszkody 7a i 7b (dwie hyrdy po skosie na samym końcu hipodromu) powinno się jechać na cztery fule, kucyk zrobił trzy, albo inny przykład- żywopłot po drugiej wodzie teoretycznie na 6 fule. Nawet pan Łukasz nie mógł uwierzyć w to ile zrobił tak Smoczek :P Wracając, mogłoby się wydawać, że przez te ogromne fule strasznie trudno jest skakać na Sojuzie, tymczasem jest to łatwiejsze niż bym mogła się spodziewać. Jeżeli do przeszkody robi się za blisko wystarczy czekać i podpierać łydką, a koń sam się wycofa, ale co najlepsze zawsze Sojuz nie ma żadnego problemu z wybijaniem się z daleka- nie trzeba się obawiać o “podtoczek” (co mi się ostatnio często zdarza :P). Co do jakichkolwiek problemów z przeszkodami to w ogóle nie ma co wspominać, nawet Trenejro, po moim przejeździe na Sojuzie zwrócił mi uwagę, że najeżdżałam na przeszkody za mało pilnując konia :P

A oto kros na Smoku:

 

Przejazdu na Scottym obawiałam się bardziej niż na Smoku. Tak jak ustaliliśmy z Trenerem moim zadaniem było przejechać kros na czysto, więc przynajmniej zeszła mi z głowy presja czasu. Bardzo dobrze zostałam ustawiona w liście, jako przedostatnia tak więc gdy się rozprężałam na placu były zaledwie dwa inne konie. Oczywiście jak nie świr z powodu towarzystwa, to Timi musiał szaleć z nadmiaru energii, po prostu lubi mnie wystawiać na próby przed startem.

Co do samego przejazdu (nie zwracając uwagi na dwa pierwsze skoki- to była rozgrzewka), też jechało mi się bardzo dobrze. Timon na przeszkody się nie patrzył, nie wybijał aż tak strasznie wysoko jak mogłabym się spodziewać po skokach, dzięki czemu udało mi się utrzymać w siodle :P Jedyny problem to było wyciąganie mnie głową z siodła i nagłe spidy gdy tylko siadałam w siodło (przez co czasami sypała się odległość – przykład – pochylnia po górce). Mój przejazd Trener oglądał z panem Elmarem Lesch, który jest jednym z czołowych zawodników wkkw w Europie i zna Scottiego z Niemiec. Po moim przejeździe dał mi on kilka wskazówek, w tym na przykład też powiedział żebym nie ingerowała tak ręką, gdy Timi opuszcza głowę bo wtedy on ma się na czym oprzeć i zaczyna się zapierać. Powinnam więcej siedzieć w półsiadzie i po prostu opierać ręce o grzywę, zostawić kucyka w spokoju, a on w końcu w końcu ustabilizuje swój piękny łepek. Przy następnej okazji postaram się. Dowiedziałyśmy się też w końcu dlaczego Timon tak panicznie boi się koni na rozprężalni. Zdarzyło się dokładnie to czego się spodziewałyśmy: kiedyś na rozprężani gdy Scotty przeskakiwał właśnie przeszkodę jakiś inny koń zajechał mu drogę, a Timi dostał jeszcze kopniaka w łopatkę. I od tej pory panicznie boi się powtórki z tej sytuacji :(

Co do przejazdu spóźniłam się kilka sekund, ale przeszkody przejechałam na czysto. W ogólnej kwalifikacji zajęłam 5 i 6 miejsce, za takimi mistrzami jak Marta Dziak-Gierlicz, czy Paweł Spisakiem, tak więc można uznać ten wynik za zadowalający. Na następnych zawodach za dwa tygodnie w Strzegomiu, poprzeczka zostanie zawieszona niezwykle wysoko. Nie dość że dwa konie, to jeszcze oba 1*. Mam tylko nadzieję, że pogoda będzie sprzyjająca, bo pamiętam jakie potrafi być gliniaste błoto w Strzegomiu gdy pada deszcz. Brrr!

A oto film z krosu na Timonie:

Komentarze

18

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.