Program w strzępach

Dziś był pierwszy trening po weselu. Ujeżdżeniowy, a jakże. Byłyśmy we dwie z Julką więc teoretycznie mogłyśmy pracować nad programami ujeżdżeniowymi na zawody. Przynajmniej ja, bo Julka tych zawodów nie jedzie. A co było na treningu? Wolty, kółka, jeszcze więcej kółek, kontragolopy robione “dowolnie”, Ja chociaż starałam się robić kontrgalopy takie jak w programie P. Żucia z ręki. To samo. Elementy, elementy, elementy.

Generalnie Pani Basia nas ze Smokiem chwaliła. Problem jest taki, że ja nie czuję tego, żeby to było tak dobrze. Smok wisi mi u pyska, nie jest wcale łatwy, niby się wygina, ale to jest strasznie trudna praca z mojej strony! Niby nie dziwota, bo prawdziwy z niego kombajn. Rysio ważył 550kg, a Smok 750! Siła jego mięśni jest porażająca, pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że jest ciężki w pysku. No ale Pani Basia chwaliła.

Tylko, że jutro mają być drągi, pojutrze skoki, a dopiero w czwartek, na ostatnim treningu przed transportem będę jechać cały program! Jak znam życie będzie nas 5 na treningu i będę mogła przejechać program tylko raz. RAZ przed zawodami w których jadę go pierwszy raz w życiu! Jestem szczerze mówiąc zła z tego powodu, bo oczywiście chciałabym pojechać ten program jak najlepiej, a tym sposobem mam na to małe szanse :(

Jutro drągi. Będzie ekscytujący wpis na blogu ;)

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.