Wczoraj wieczorem miałam kryzys. Niby cały dzień leżałam, ale jak wieczorem przyszli goście i wstałam na godzinę, to tak zaczęły mnie plecy boleć, że myślałam, że nie wytrzymam. Załamałam się, bo w takiej sytuacji ani nie mogłabym pojechać na zieloną szkołę, ani na eliminacje. Na prawdę byłam załamana. Wzięłam jednak na noc tabletkę przeciwzapalną i ustaliłam z mamą, że zdecydujemy dzisiaj co dalej ze mną zrobić.
A dzisiaj obudziłam się i czułam jak po wizycie u rehabilitanta. Zniknęło gdzieś uczucie złamania w pół. Większość dnia leżałam, ale jak wstawałam to mnie już tak nie bolało. Więc jadę! Akurat przez te pięć dni przerwy od jazdy podgoi mi się stłuczenie kręgosłupa.
Do przeczytania zatem w sobotę, po treningu!



DODAJ KOMENTARZ?