Przyłapana :P

Tak jak ostatnio Wam wspominałam – moja mama zaczęła już sobie podskakiwać. Chcieliście to zobaczyć, no to udało mi się ją sfilmować!  Co prawda jak to zwykle ona, twierdzi że się starsznie telepie, ale (jak sami zobaczycie) nie wygląda to tak źle :)

Najpierw ćwiczyła w kłusie, ale w sumie nie było czego dlatego szybko przeszła do galopu. Trzeba przyznać,że na początku była trochę spięta, swoim ciałem hamowała Treworka dlatego nie pasowały fule w szeregu.  Na szczęście po chwili mamusia się rozluźniła, odważyła się jechać żwawszym galopem i już wszystko było ok. Moja krew :D

Po mamy treningu nastał mój czas. W związku z zawodami, które odbędą się w ten weekend, trwale i zawzięcie ćwiczymy programy ujeżdżeniowe… Jak na razie niezbyt nam to wychodzi- przejechałyśmy zaledwie elementy P9. Podczas tej jazdy skupiłyśmy się głównie na rozluźnieniu i przejściach. Okazało się, że wcześniej używałam za mało łydki w stosunku do działania ręki, dlatego właśnie Ostler bronił się przed zejściem z głową w dół. Najdziwniejsze jest to, że żebym to załapała pani Kasia musiała wsiąść na konia i mi pokazać, a jak jak powinnam robić, bo jak przez tyle czasu o tym mówiła- nie docierało. Najwyraźniej jestem wzrokowcem :P
Muszę przyznać że z przejściami kłus galop jest o wiele lepiej niż ostatnio i nawet zagalopowania ze stępa zaczęły mi wychodzić :) Niestety gorzej jest w drugą stronę. Nie umiem jeszcze podstawić na tyle Ostlera w galopie żeby przy przejściu go „posadzić”, czyli zrobić przejście tak by koń większość ciężaru miał na zadzie (lekki przodem). Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu. Do tego jutro i pojutrze będę miała trening u pana Michałka co oznacza jeszcze cięższą pracę nad programami. Już się stresuję:P

Komentarze

15

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.