Ferie już niebawem, spodziewam się że wszyscy uczniowie z pomorza tak samo jak ja wyczekują tych dwóch tygodni, ale niestety jak na razie trzeba jeszcze dopiąć szkolne sprawy na ostatni guzik (szczególnie jeżeli nadeszła przed feriowa fala sprawdzianów). Z drugiej jednak strony sezon również zbliża się wielkimi krokami, dlatego od kiedy skończyła się moja kontuzyjna przerwa miałam już kilka treningów w tym ostatnie dwa skokowe i jeden ujeżdżeniowy. Dzisiejszy wpis poświęcę na opisanie tej (jak dla mnie) bardziej emocjonującej części :P
W weekend jak to zwykle bywa na hipodromie odbywały się zawody skokowe, w których nie mogłam wziąć udziału z powodu długiego okresu bezjezdnego. W związku z tym musiałam sobie zorganizować jakieś inne miejsce do treningów niż hala… Na szczęście tego dnia była całkiem ładna pogoda, było ciepło i mało wiało, jak na trójmiejskie warunki, a dodatkowo podłoże na placu szkółkowym na dworze wydawało się być wyjątkowo przyzwoite. Tak więc stwierdziłam, że warunki są na tyle dobre, że możn nawet cos poskakać. Pierwotnym założeniem była praca nad moim okiem, a mianowicie ustawiłam sobie dwie linie z drągów i cavalettek po łuku i po prostej na cztery fule tak aby w miarę przejeżdżania przez nie załapać mniej więcej w jakiej odległości od przeszkody pozostają mi 4 fule. Gdybym nauczyła się widzieć z taki dystans miałabym wystarczająco dużo czasu, aby skorygować galop, dzięki czemu miałabym znacznie większe szanse na dopasowanie miejsca odbicia. Inaczej mówiąc: każdy parkur byłby mój :P Oczywiście do tego chciałam również dołączyć pracę ujeżdżeniową, czyli standardowe chody boczne przy rozprężenieniu, które pomogłyby mi rozluźnić, podstawić i uwrażliwić konia na pomoce, dodania w kłusie i galopie, a także pracę podobną do treningu w poprzednim wpisie czyli przejścia galop kłus na cavalettkach. Jednym słowem było co robić :)
Pierwszego tym razem wzięłam Timonka, u którego pracę zaczęłam od rozluźniania w dół na kołach i drągach. Na początku był trochę rozkojarzony dużą ilością zjawisk zachodzących w otoczeniu, ale starałam się być dla niego wyrozumiała, w końcu pierwszy trening na dworze w tym roku. Po fazie rozluźnieniowej przeszłam do pracy na wyższym ustawieniu włączając małe koła oraz chody boczne i muszę przyznać, że kucyk chodził bardzo dobrze. Następnie przeszłam do ćwiczeń w galopie, najpierw pojedyncze drągi, cavalettki, linie, ale gdy zaczęłam pracę na małych stacjonatkach pojawiły się już małe problemy. Szybko okazało się, że musiałam nieco zmodyfikować moje dotychczasowe plany treningowe i zamiast pracy nad moim okiem byłam zmuszona zająć się bardziej posłuszeństwem konia na ciało i półparady. Niestety u Timonka zaczął się pojawiać problem lekkiego wciągania mnie w przeszkody szczególnie gdy na małych przeszkodach chciałam zrobić najpierw 4 fule, a potem skrócić go i zmieścić w drugiej linii 5. Na początku musiałam użyć mocniejszej półparady, a nawet zatrzymać kucyka, aby przemówić mu do rozumu, ale wreszcie po kilku próbach się udało :P Gdy już zaczął się bardziej słuchać półparad i ciała (zrobił się wrażliwszy), musiałam z kolei bardziej zwracać uwagę by nie dopuścić do zbytniego zganaszowania się konia zarówno pomiędzy jak i podczas samych skoków. W związku z tym starałam się jeżeli już to używać bardzo krótkich półparad podnoszących (skierowanych w górę) oraz tak jak już kiedyś wspominałam w samym skoku oddawać koniowi dużo ręki. W miarę jak wszystko zaczynało ładnie działać zaczęłam robić dodania pomiędzy kolejnymi najazdami na linie ze stacjonat, a następnie stopniowo je podwyższać… Trzeba przyznać, że jak na pierwszy trening na dworze nie spodziewałam się, że będzie mi się tak dobrze jeździło :D
Na Czarku robiłam prawie dokładnie te same ćwiczenia, jednak jako, że czułam że kucyk ma trochę za dużo skumulowanej energii musiałam wykonywać ich dwa razy więcej, tym samym cały czas zajmując go robotą, aby nie miał jak myśleć o figlach. Nie było łatwo, szczególnie przy początkowej pracy w galopie kiedy to na placu obok szalał jakiś koń na lonży :P Po pierwszych przejazdach po stacjonatkach również stwierdziłam że lepiej będzie popracować nad skróceniami i dodaniami. Dlatego na początku robiłam sobie różne kombinacje: raz 5 fule, raz 6, potem 4 i tak na zmianę. Tym razem także musiałam kilka razy zadziałać mocniej szczególnie, że Czarkuś niezbyt lubi być całkowicie posłuszny, przez co na początku zamiast od razu odpowiadać na półparadę musiał najpierw się przez chwile powpierać, szczególnie na prawą wodzę… Na szczęście gdy w końcu wykończyły się zapasy niezużytej energii kucyk zaczynał coraz lepiej reagować na moje pomoce, w związku z czym mogłam sobie pozwolić na stopniowe podwyższanie przeszkód. W ten sposób doszliśmy do jakiegoś 1.05 metra i tak jak zobaczycie na filmie wychodziło bardzo przyzwoicie :D
W niedzielę zastała mnie jeszcze ładniejsza pogoda niż poprzedniego dnia, bo dodatkowo było całkowicie błękitne niebo i świeciło słoneczko. Jak można by było nie wykorzystać takiej okazji na przejażdżkę na torze ?! Dlatego na obydwu kucykach zrobiłam sobie małe galopki dookoła toru, a następnie zdobyłam się nawet na skoczenie kilku przeszkód crossowych :D Jako pierwszego jeździłam Timona i szczerze mówiąc była to jedna z najlepszych jazd od jakiegoś czasu. Głównym założeniem ponownie była reakcja na moje ciało i półparady tyle, że tym razem zarówno dodania jak i skrócenia były znacznie mocniejsze, a także ja cały czas starałam się zostawać w półsiadzie, co również i dla mnie było świetnym ćwiczeniem na równowagę. Tak jak na początku znów musiałam użyć kilku mocniejszych pomocy (Timi trochę za bardzo wczuł się w rolę :P), tak później nawet nie musiałam już używać półparad, wystarczyło jedynie trochę podnieść ciało, bardziej obciążyć strzemiona i kucyk natychmiast reagował. Do tego na koniec skoczyliśmy sobie kilka przeszkódek krosowych na rozprężalni… Normalnie nasz żywioł :D
Co do Czarka jazda nie była tak fenomenalna jak na Scottim, ale tez było całkiem fajnie. Niestety kucykowi jeszcze trochę zostało złych nawyków w stylu jakiegoś podbrykiwania albo zbytniego nabuzowania się, a z kolei w na początku galopu patrzenia się na wszystko co się rusza, ale i tak było znacznie lepiej niż jak pamiętam z treningów w poprzednim roku. W związku z tym jego rozkojarzeniem również mniej reagował na pomoce przez co kilka razy musiałam go zatrzymać, ale w raz z większym zmęczeniem zaczynał być co raz bardziej posłuszny. Jeszcze na koniec skoczyłam sobie crossówki, sczerze mówiąc trochę się obawiałam bo jeszcze zostało mi w pamięci jak w zeszłym roku potrafił wywalić z zadu po lądowaniu, ale na szczęście oprócz lekkiego przyspieszenia (które udało mi się potem wyeliminować) nić innego nie kombinował :)
Ogólnie pierwsze treningi na dworze uznaję za niezwykle udane i w sumie dopiero po tych dzikich galopach po torze zdałam sobie sprawę jak bardzo mi tego brakowało <3



Komentarze
Ann
Ja ze względu za koniec sezonu dałam koniom miesiąc wolnego od skoków i pracowałam na drągach i ogólnie nad ujeżdżeniem. Pierwsza jazda skokowa z przeszkodami 80 cm – koń skacze z dobrymi 50cm zapasu. Na drugiej jeździe było już ok, ale ja dalej nie wiem, co ja na tym koniu robię, o odległościach też lepiej nie mówić :) za tydzień zawody, cóż, będzie co ma być. Gratuluję postępów z kucykami <3
Zebrazklasa
Jak poszlo na zawodach?
weronajka
Teraz może być już tylko lepiej, czyż nie? :P
Trzymam kciuki, i za pojedyncze treningi i za cały sezon:) powiedz tylko, WKKW będziesz jeździła pod czyim trenerskim okiem?
Zebrazklasa
Na razie z tym jest klopot. Byc moze nie bede miala trenera w Sopocie i tylko bede korzystac z trenerow kadry na zgrupowaniach
madzia
Jak ty się nie możesz doczekać to ja płacze bo mi się właśnie kończą ferie
kinga
No skoki na Chenaro wyglądają już bardzo ładnie…oby tak dalej !!! Mam pytanie trenujesz sama czy z trenerem? Madzia mi też się kończą ferie:(
madzia
Takie życie. Wolny czas leci szybciej niż normalnie.
ola
Ja w 100 % wykorzystałam te ferie. A od jutra zaczynają się ferie Gosi :).
Natka
Moje ferie skończyły się dwa tygodnie temu, a twoje właśnie zaczęły… Planujecie w sezonie starty w Facimiech Horse Trails? :)
ola
dołączam się do pytania :)
zebrazklasa
chyba niestety nie, ale właśnie ustalamy plan startów na zgrupowaniu
ola
szkoda :(. Może za rok…
justii
Bardzo fajnie wam to wychodzi, zazdroszczę takich możliwości ;)
kinga
Masz może już zaplanowane starty w Strzegomiu..?Jak tak to którego bo chciałabym wreszcie Cię zobaczyć,podopingować,wziąć autograf …Mieszkam pod Wrocławiem a moi rodzice nie zawiozą mnie do Sopotu bo to zbyt daleko lecz zgodzili się zawieźć mnie na zawody do Strzegomia i chciałabym wiedzieć kiedy odbędą się tam zawody, w których będziesz uczestniczyć oraz czy będzie można chociaż na chwilkę do Ciebie podejść…? :)))
Zebrazklasa
Kinga bede na zawodach w strzegomiu pod koniec Czerwca. A wczesniej mam tam grupowanie 3-4 kwietnia tuz po zawodach, no ale to poniedzislek wtorek wiec moze byc ciezko z przyjazdem tam.
Werson
Wytłumaczy mi ktoś co to są te faule ? Fajnie że udały ci się jazdy ja czytając twojego bloga i oglądając cię na youtube dużo się nauczyłam. Mam swojego konia i staram się naśladować cię bo jeździsz naprawdę dobrze i podziwiam ciebie i twój talent i zaangażowanie do jeździectwa, bo wszyscy wiemy że wcale ten sport nie jest łatwy. Pozdrawiam
Zebrazklasa
Galop – jest chodem trzytaktowym konia (ogólnie – koniowatych), jeden “skok” galopu nazywa się z francuskiego foulée. Po każdej foulée konia następuje faza zawieszenia. Czyli foulee to pelny krok konia w galopoe gdy wszystkie konczyny pragalopuja po ziemi, od momentu oderwania wszystkich nog konia od ziemi do nastepnego takiego momentu. Czy to jest zrozumiale?