Miss you already!

Trzeba zacząć od tego, że nie mogę się pogodzić z tym, że zgrupowanie na które tak długo czekałam tak szybko się skończyło! Ogólnie było to najlepsze zgrupowanie z tych na których byłam, zarówno ze strony towarzyskiej jak i dlatego, że zrobiliśmy z kucykami bardzo duży progres. Trwało ono niestety tylko dwa i pół dnia podczas których jeden dzień poświęciliśmy na ujeżdżenie, a pozostały czas na treningi skokowo-korsowe.

Jeśli chodzi o organizację mieszkaliśmy w Pałacu w Racocie, tam też mieliśmy wspólne posiłki a treningi odbywały się na hali.

palac

Konie stały w murowanej stajni w której czuć było powiew historii :)

307574

IMG_4694

Każdego dnia miałam po jednym treningu na konia, z reguły jeden rano, drugi po południu, a w międzyczasie (o ile były sprzyjające warunki pogodowe) to wybierałam się na relaksacyjne spacery na teren krosu.

Pierwszego dnia pierwszy trening miałam na Scottym w grupie dwuosobowej (z Kubą). Trening miał trwać około 45 min, w związku z czym sami się rozgrzewaliśmy, a z Panem Dibowskim przechodziliśmy do właściwej pracy.

IMG_4101

Jak zwykle na początku chciałam kucyka rozluźnić, ale nie wiem z jakiego powodu nie udało mi się to w zadowalającym stopniu, przez co odbiło się to później słabą giętkością i słabszą reakcją na pomoce. Do tego akurat niefortunnie musieliśmy się skupić na przejściach z galopu do stępa, które zdecydowanie wymagają bardzo dobrego podstawienia zadu – aby to osiągnąć koń musi reagować na pomoce. Tymczasem Timek zamiast poddawać się półparadom wpierał się w rękę, przez co przejścia nie wychodziły najlepiej. Po wielu średnio udanych próbach Trener zmuszony był do zainterweniowania co w tym przypadku oznaczało wsiąście na Timona. Z jednej strony czułam się troszkę zażenowana tą sytuacją, że nie radzę sobie z własnym koniem, ale z drugiej strony jednak było to fajne uczucie, że taki jeździec jeździ na moim koniu… Po kilku minutach od tego gdy Trener wsiadł, Timon zaczął bardzo dobrze wykonywać ćwiczenie i po niedługim czasie byłam zmuszona wsiąść i wykonać ćwiczenie poprawnie. Jako, że koń był już ustawiony przez P. Dibowskiego, udało się osiągnąć cel w dość krótkim czasie.

W sumie kucyk średnio zasłużył ale trzeba było wykorzystać możliwość pójścia na spacer, tak więc razem z Kubą poszliśmy sobie na bardzo miłą przejażdżkę po krosie. Przejażdżka była tak miła że zajęła nam aż 45 minut…

Po południu przyszła pora na Czarka i w sumie muszę przyznać, że wyczekiwałam tej jazdy, bo poprzedniego dnia kucyk chodził bardzo mega dobrze, więc miałam nadzieję, że dobrze się zaprezentuje i sumie tak się stało. Kucyk chodził świetnie, w zasadzie wykonywał wszystkie ćwiczenia jakich od niego wymagałam w bardzo dobrym stylu, tak więc pod koniec jazdy nie wiedziałam czy kończyć czy nie bo skończył mi się repertuar…

IMG_4798

IMG_4951

Podobne spostrzeżenia miał Pan Dibowski, bo zauważył duży postęp u tego konia, ale jak to zwykle z nami, coś musiało być nie tak… Tym razem padło na moje ręce, które w zdecydowanie za dużym stopniu były ruchome. Pomimo tego, że Trener mnóstwo razy powtarzał mi żebym miała je w jednej pozycji (niżej i wężej), tak jak pewnie większość z Was wie, nie jest łatwo szybko wyeliminować złe nawyki. Tak więc jest nad czym pracować.

Miłego oglądania filmów życzę, a jutro ciąg dalszy relacji z Racotu.

 

 

Komentarze

23

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.