Sobotnie prace społeczne

Dzisiaj trening był na 10.00. Skakaliśmy krzyżaczki na łące. Niestety zaczynaliśmy skoki z kłusa, a tego wybitnie nie lubię, bo nie wiem kiedy się koń odbije. I wtedy czuję niedosyt jak mi nie wyjdzie. Po treningu Pani Trener zarządziła prace społeczne. Mieliśmy “wyremontować” płotki do czworoboku. Czyli trzeba je najpierw było znieść w jedno miejsce, potem omieść z piasku, a potem umyć wodą z brudu, a na końcu pomalować. W klubie mamy 15 zawodników w młodszej grupie, ale do prac społecznych zostałyśmy w piątkę. Tak to właśnie niestety zwykle bywa, że jak ktoś bardzo nie chce czegoś robić, to się wymiga. A te kilka osób które się zdecydują pomóc, mają tym więcej pracy. Na zdjęciach widać wynik naszej pracy. Skończyłyśmy o 15.00. Ten dom w tle to jakiś nieużywany budynek gospodarczy. Przeniosłyśmy te płotki w takie miejsce, żeby nikomu nie przeszkadzały schnąc.

W tym czasie w stajnie trwa walka o życie ośmioletniej kucki Gromki. Wczoraj położyła się na padoku i nie chciała wstać. Przyjechała weterynarz, przebadała ją i stwierdziła podejrzenie mięśniochwatu. Wczoraj jednak jeszcze dało się klaczkę przeprowadzić do boksu. W nocy jednak się położyła i próbowała wstać i się poraniła w szyję. Dzisiaj jest z nią gorzej. Leży w zasadzie nie mogąc wstać, karmią ją z ręki. Wszyscy w stajni są bardzo smutni, bo rokowanie takiego mięśniochwatu, który nie wiadomo skąd się wziął u kuca jest bardzo złe. Trzymam kciuki, żeby jej się udało z tego wyjść. Tak strasznie było po niej widać, że cierpi! Leżała z zamkniętymi oczami, po prostu jakby spała, ale widać, ją coś po prostu boli.

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.