Trening skokowy i ratowanie Gromki – ciąg dalszy

Dzisiaj Pani Trener zajmowała się ratowaniem Gromki, więc trening mieliśmy z Trenerem. Jeśli chodzi o Gromkę, wyglądała dziś o wiele lepiej. Wczoraj z padoku sześć osób musiało zaciągnąć ją na plandece do boksu. Dzisiaj dostała serię kroplówek (bo nie może jeść), witaminy i leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Jak przyjechałyśmy do stajni na 8.45 Gromka stała w boksie podniesiona przez pięć osób, oparta na pasach rozciągniętych w poprzek boksu i przeżuwała siano. Wyglądała naprawdę o wiele lepiej, chociaż większość mięśni jej się cały czas trzęsła. Ale oczy miała już żywe. Pani Trener cały ranek smarowała całą Gromkę jakimś płynem i masowała jej wszystkie mięśnie. I powtarzała, że “najważniejsze, że ten koń chce żyć” i że “cały czas walczymy”:

Trener zatem miał sześć koni na treningu skokowym. Najpierw jechaliśmy drągi z kłusa, potem pojedyncze przeszkody, potem szeregi, a na końcu cały parkur. Uwagi trenera do mnie były, żeby nie “rozwlekać Ryśka na parkurze, żeby się nie przelewał przez przeszkodę jak”…

Generalnie gdy Trener coś mówi, to się go słucha. Dzisiaj, gdy mówił swoje uwagi, sześć koni krążyło wokół, żeby usłyszeć każde słowo…

Ogólnie trening był moim zdaniem bardzo udany. Jeździło mi się super, skakało też. Po treningu zajrzeliśmy do Gromki. tym razem leżała w specjalnym kasku dla koni budzących się z narkozy, żeby chcąc wstać się nie obiła o ściany, lub żłób. Usiłowała nawet przeżuwać siano na którym leżała, ale nawet mięśnie szczęk ma porażone, więc nie łyka tego co przeżuje. podobno leżenie bardzo konia męczy. Gromka leżąc ma cały czas napięte mięśnie i wyprostowane nogi. Mam nadzieję, że jej się uda przetrwać tą chorobę. Ona ma dopiero 8 lat i do tej pory nigdy na nic nie chorowała. Do domu wróciliśmy w południe. A jutro konie mają wolne.

Komentarze

5

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.