Światło w tunelu

Dzisiejszy dzień minął pod znakiem koni, bo przecież jeżeli ma się wolny dzień zarówno od szkoły jak i od nauki, to trzeba cały spędzić w stajni :D Tak więc jako że nigdzie nie musiałam się spieszyć objeżdżenie trzech koni, umycie i ogolenie jednego z nich zajęło mi ponad 10h (to może zrozumieć tylko jeździec :P).

Treningi zaczęły się dość wcześnie, bo około 9 siedziałyśmy już na koniach. Szczerze mówiąc nie byłam do nich zbyt pozytywnie nastawiona ponieważ poprzedniego dnia na wszystkich trzech kucykach jeździło mi się naprawdę słabo. Niby moim zadaniem było jedynie pogalopowanie 2 razy po 3 minuty na 1 przerwy, ale głównym założeniem była praca w dole na rozluźnionym koniu, co nie udało mi się zupełnie. Niestety takie są rezultaty gdy jeżdżę sama- nie jestem wtedy w stanie rozgraniczyć dobrych zachowań od tych już przesadzonych, albo tez po prostu nie wiem co mam w danej sytuacji zrobić, przez co zaczynam się denerwować, a wtedy to już zarówno ja jak i konie jesteśmy dalecy od rozluźnienia. Najgorszy jest jednak efekt uboczny takiej pracy, a mianowicie wyrabianie sobie złych nawyków lub powrót do nich. Właśnie ostatnio kilka u siebie zauważyłam, a najbardziej denerwuje mnie to, że gdy zaczną się one kumulować moja jazda jest prowadzona w okropnie chaotyczny sposób, co też przekłada się w dużym stopniu na konia…

To wszystko o czym wspomniałam wcześniej należy do dnia wczorajszego podczas gdy po dzisiejszych treningach czuję się trochę podbudowana, gdyż znów na wszystkich trzech (a w szczególności na Timim i Czarku) jeździło mi się znacznie lepiej :)

Co do treningu na Chenaro jak to ostatnio bardzo często zbywa, skupiliśmy się między innymi na rozluźnieniu. Moim głównym zadaniem była aktywna jazda do przodu, prowokowanie Czarka do schodzenia z głową do dołu i pełna kontrola mojego ciała oraz jego zachowań: utrzymywanie dobrej sylwetki, duże wspieranie konia łydkami, oraz kierowanie nimi bardziej niż wodzami, a przede wszystkich zakaz „noszenia koni” w ręku. Niestety moim bardzo dużym problemem jest tendencja do utrzymywania zbyt dużego kontaktu na wodzach. W sumie nie wiem do końca czym jest to spowodowane, ale wydaje mi się, że chcąc aby konie były dobrze ustawione wolę mieć je bardziej na ręku dzięki czemu mam większą kontrolę nad ich głową i szyją, niż zaufać im i pozwolić wyciągnąć się i tym samym samemu nosić swój ciężar. Jazda na luźnej wodzy opierająca się głównie na łydce, dosiadzie i małych półparadach ma również na celu zbudowanie większego zaufania Czarka do moich pomocy. Tak jak kucyk od przyjazdu do nas ogólnie się poprawił, tak niestety przez moją dość chaotyczną jazdę zaczął reagować na każdą zamianę pozycji lub inny ruch ciała spięciem, a najchętniej ucieczką (potem przełożyło się to również na reakcję na otoczenie). I teraz znalazłam się w dość słabej sytuacji ponieważ żeby kucyk chodził jak powinien, czyli rozluźniony, aktywny i stabilny (w ogólnym tego słowa znaczeniu) ja muszę być rozluźniona, w równowadze, jednocześnie kontrolując wszystkie moje ruchy ale jak mam to zrobić jeżeli on sam zaczyna się usztywniać (zarówno przez otoczenie jak i dlatego, że jest jeszcze po prostu dzieciakiem)? Ciężka sprawa…

Na szczęście podczas dzisiejszej jazdy Trenejro dał mi prostą, ale bardzo pomocną wskazówkę: jedź, po prostu przejedź to. Tak więc zaczynając od kłusa po pierwsze starałam się mimo wszystko zachować spokój i puszczać mimo uszu jakieś młodzieńcze wybryki Czarka. Rozluźnianie go polegało głównie na utrzymywaniu lekkiego lecz stabilnego kontaktu na zewnętrznej wodzy i lekkie półparady wewnętrzną. W przypadku Czarka często pomagają tez dłuższe przytrzymania z jednoczesnym podparciem łydką gdy kucyk usztywnia się na prawą stronę (po pewnym czasie zaczyna puszczać, czyli wygina się w daną stronę z jednoczesnymi próbami opuszczenia głowy), dzięki którym można sprowokować go też do zejścia w dół z szyją. Po ogarnięciu kłusa, zaczęliśmy zagalopowania z czego pierwsze z nich można raczej zaliczyć do niezbyt udanych. Jednak kierując się wskazówką p. Łukasza jeździłam, jeździłam aż w końcu wyjeździłam. Po dość długim czasie udało mi się wynaleźć w jaki sposób ma działać mój dosiad (trochę więcej ciężaru w strzemionach, biodra podążające za ruchem konia i brzuch do przodu) kiedy to Czarkowi on nie przeszkadzał, oraz sposób w jaki mam używać łydek (ciągłe przyłożenie do boków konia) aby Chenaro był zamknięty pomiędzy pomocami, dzięki czemu mogłam mieć nad nim większą kontrolę bez wywierania jakiegoś napięcia. Tak więc podsumowując nareszcie zobaczyłam światełko w tunelu do odzyskania wzajemnego zaufania, ale niestety jak na razie nie jestem w stanie opisać tego bardziej precyzyjnie, bo po pierwsze sama jeszcze nie do końca ogarniam tą sztukę, a po drugie głównie jest to kwestia wyczucia :)

Odnośnie jazdy na Timim główne cele były dokładnie takie same jak na Chenaro, różnica jednak polega na tym że Scotty o wiele mniej zwraca uwagę na nieprawidłowości w moim dosiadzie dzięki czemu da się uniknąć większości “efektów specjalnych”. Ogólnie pierwsze kilka kółek kłusa wyglądało dokładnie tak samo jak podczas wczorajszej jazdy, czyli lekki chaosik, koń z niestabilnym kontaktem, bijący się z wędzidłem itd. Tym razem jednak Trenejro podpowiedział mi, że znacznie łatwiej jest osiągnąć u Timsona rozluźnienie gdy najpierw się go troszkę zroluje i dopiero wtedy poprzez dojechanie łydką, lekkim oddaniem wodzy z ciągłymi półparadami wypuści w dół. Po jeszcze następnych kilku lub kilkunastu kółkach udało mi się nareszcie to osiągnąć, a gdy zrobiłam kolejne kłółka i przejścia nawet kontakt robił się stabilny :). Galop wyglądał mniej więcej podobnie- na początku był trochę spięty i ustawiony bardziej u góry, ale z czasem udało mi się go trochę rozluźnić. Jako, że Timon wkroczył już w wiek kiedy to koń zaczyna się kształtować jako koń sportowy (czyli uczy się reakcji na pomoce, stabilizuje się itp.) muszę szczególnie zwracać uwagę na konkretyzacje celu i użycia moich pomocy. Mówiąc prościej koń musi rozumieć dokładnie co czego od niego wymagam poprzez użycie konkretnej pomocy, a żeby się tak stało muszą one zawsze być stałe odnośnie konkretnej reakcji. Oznacza to,mże nie tylko muszę kontrolować konia, ale też  w dużym stopniu siebie, dlatego podczas tej jazdy zwracałam dużą uwagę na mój dosiad i zauważyłam że mam tendencję do wyrzucania bioder na zewnątrz (podczas gdy prawidłowo powinno się mieć biodra po wewnętrznej stronie, a bilansować równowagę poprzez odchylanie zewnętrznego ramienia do tyłu), przez co zaburzam równowagę konia- mam większy ciężar po zewnętrznej stronie, co potem na przykład skutkuje zmianami nogi na czworobokach lub też brakiem równowagi podczas skoku czy też lądowaniem na złą nogę. Podsumowując: im więcej się nauczysz, tym więc zostaje ci jeszcze do nauczenia :)

Resztę dnia spędziłam w sposób bardziej relaksacyjny, a mianowicie zaczęło się od wyszorowania do czysta Czarka, a następnie ogolenia go. Tak jak ta pierwsza część raczej nie sprawiła mu za dużo przyjemności (ogólnie raczej nie lubi jak się go oblewa zimną wodą), tak pierwszy raz w życiu spotkałam konia, który lubi jak się go goli :). Szczególnie gdy przechodziłam do przedniej części ciała, czyli w okolice łopatek, szyi i podgardla, Chenaro dawał mocno do zrozumienia żebym w żadnym wypadku nie przestawała. Wyginał się, wykręcał, przyciskał szyję do maszynki, zaczepiał mnie nosem, żebym tylko masowała go ciepłym urządzeniem po szyi :).

image

Pomimo często irytującego zachowania na treningach, gdy tylko mamy okazję do lepszego poznania się podczas interakcji w stajni Czarek wywiera na mnie zaskakująco pozytywne wrażenie i gdy tylko spiszę go na straty nagle okazuje się, że jest całkiem fajnym gościem- podczas wakacji nareszcie będę miała czas żeby lepiej poznać tego konia poza siodłem :)

Jakiś strasznie długi wyszedł mi ten wpis, więc może w następnym opowiem jak wyglądają zawody CSIO w Sopocie, ale tak tylko na koniec powiem, że radzę Wam żebyście zawsze zostawiali sobie golenie koni na koniec zajęć tuż przed możliwością wzięcia prysznica, bo jeśli zrobicie tak jak ja, nie będziecie mogli nawet chwili wysiedzieć barz wiercenia i drapania się- włosy są dosłownie wszędzie :P

Komentarze

15
  • Werka

    W lecie też zakładasz ogolonym koniom derki czy np. jak są na padoku i będzie padać to przeciwdeszczową?

    Odpowiedz
  • Sophie

    Ile lat ma Timi i Czarek ?

    Odpowiedz
  • Hania Sikorska

    wolisz jeździć w ostrogach czy z bacikiem ?
    Bo ja bym chciała nauczyć się jeździć z ostrogami bo w przyszłości planuje zająć się ujeżdżeniem… :) Pozdrowienia z Ostrogi

    Odpowiedz
  • Hania Sikorska

    (LKJ Ostroga)

    Odpowiedz
  • justii

    co do teqo qolenia i sierści , która jest wszędzie :p proponuję ci kupis sobie fartuchy weterynaryjne na sekcje takie jednorazowe, są one z takiej siateczki i przykryją ci cały strój od szyi po kostki, jednocześnie jest wyqody i na pewno nie będzie przeszkadzał. Polecam sprawdzona metoda do qolenia koni, a fartuchy kosztują qrosze, nawet wet sprzeda ci sztuke , a nadają się do wielokrotneqo użytku ;p jakbys miała problem znaleźć to podrzuce link o co chodzi. :)

    Odpowiedz
  • A

    Stoicie teraz w starych stajniach? Dlaczego?

    Odpowiedz
    • justii

      bo pojechała na zqrupowanie i nie ma ich teraz w Sopocie ;))

      Odpowiedz
    • Zebrazklasa

      Przeniesiono nas do starych stajni 2 tyg temu zeby przygotowac nowe stajnie dla zawodnikow CSIO ktorzy tam tera stoja. Na zgrupowanie jade dopiero jutro, oni bedzie dwudniowe

      Odpowiedz
  • Natka

    Super. Nie martw się niedługo będzie idealnie :-D ten blog jest fantasyczny ! W jakim programie fo zrobiłaś ? Darmowo ?

    Odpowiedz
  • Zeberka

    A ile miałaś lat jak zdawałaś brązową odznakę jeździecką a ile jak srebrną i czy chcesz zdać złotom odznakę ?

    Odpowiedz
  • Zeberka

    Czy jeżeli nie mam konia to mogę zacząć karierę sportową ?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Oczywiście. Możesz zacząć na koniu trenera, albo ośrodka jeździeckiego. Można też dzierżawić konia, ale trzeba mieć trochę szczęścia żeby znaleźć odpowiedniego.

      Odpowiedz
  • Kamil

    Swietny blog, naprawdę super się czyta Twoje teksty :) Posiadasz niezmiernie i niezaprzeczalnie wielki talent, naprawdę :) Rzadko kto umie tak dobrze redagowac teksty :) Cos czuje, ze niedlugo ten Twoj blog stanie się o wiele bardziej znany :) W sumie zaslugujesz na to już od dawna :) Pozdrawiam cieplutko w te chłodne wieczory

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Dzięki! Bardzo mi miło! Ale też wkładam trochę pracy w to, aby te wpisy coś ze sobą niosły, no i pisząc tyle lat trochę się “rozpisałam” :)

      Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.