Zgrupowanie w BB

Zgrupowanie w Białym Borze niestety już dobiegło końca, po dwóch dniach ciężkiej pracy czas wracać do domu. Ogólnie uważam je za udane, ponieważ nie licząc kilku wpadek (2 razy mało co nie zleciałam :P) zarówno ja jak i kucyki ładnie się zaprezentowaliśmy i pomimo zaledwie czterech wspólnych treningów, które się tutaj odbyły dużo się nauczyliśmy.

Jak zapewne wiecie Mistrzostwa Europy mają się odbyć właśnie w tej stadninie i w związku z przygotowaniami do nich zorganizowano to zgrupowanienie. Ogólnie cross w Białym Borze jest bardzo specyficzny, w sumie nie znam drugiego podobnego ośrodka, którego trasa crossu byłaby tak pagórkowata i ciągnęła się przez żywy las.

IMG_5501

IMG_4739

IMG_5327

IMG_5310

IMG_5535

W większości ośrodków jeździeckich w Polsce które organizują zawody wkkw teren jest zupełnie płaski, lub też sztucznie zrobione są jakieś wzniesienia, dzięki czemu wszystkie przeszkody widać daleko przed najazdem. W BB trudność polega właśnie na tym, że większość czasu jedzie się przez jakby tunele wytyczone przez drzewa, przez co przeszkody pojawiają się na cztery fule przed, a do tego dochodzi jeszcze o wiele większy wysiłek fizyczny koni gdy muszą non stop galopować z górki lub pod górkę. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądają przeszkody na tym krosie i teren to zerknijcie to wpisu z 2013 roku, gdzie o tym pisałam:

Wielkie otwarcie!

Cross w BB jest też o wiele trudniejszy technicznie niż w innych ośrodkach gdzie teren jest płaski, ponieważ jak zapewne sami wiecie o wiele trudniej jest pojechać kombinację na pochyłym terenie kiedy to koń zaczyna np. ciągnąć i przyśpieszać bo przeszkody jedzie się na stromym zboczu. Dlatego też dużą trudnością jest również umiejętność pracy ciałem na takich górkach jak również gospodarowanie siłami i tempem galopu konia tak aby optymalnie wyznaczać sobie szybkość przejazdu nie marnując w ten sposób ani siły ani energii koni, ale też docelowo przyjeżdżając w normie czasu na metę.

Sam ośrodek pomimo wiekowości budynków wygląda bardzo ładnie, stajnie są duże i przestronne, a szczególnie podoba mi się w nich duża ilość okien, a także boksy prawie niezabudowane drewnem, dzięki czemu wszędzie dochodzi światło słoneczne.

IMG_3215

Place treningowe są bardzo zadbane i duże, podłoże też jest bardzo dobre, no i do tego bardzo fajny klimat nadają temu miejscu stare wiaty dla widowni parkuru wykonane z drewna i trochę porośnięte mchem.

IMG_3226małe

Co do warunków na crossie niestety jest on jeszcze trochę zapuszczony, ale roboty powoli się zaczynają. Teren w Białym Borze jest niezwykle piękny, lasy owijają się wokół jeziora, po treningu można do niego z koniem wejść i najskuteczniej schłodzić mu w ten sposób nogi.

IMG_3490małe

Ogólnie z p. Dibowskim miałam łącznie cztery treningi. Pierwsze dwa odbywały się w parach i były one raczej zapoznawcze, a kolejnego dnia treningi były po 4 konie i skakaliśmy już przeszkody typowo z 1*.

Treningi zaczynały się na rozprężalni crossowej, aby następnie przejść na wykoszoną łąkę z dość dużym kompletem przeszkód, a kończyły się na przeszkodzie wodnej, która sprawiała wszystkim koniom najwięcej problemów i jest na razie najbardziej zapuszczona, zarośnięta długą trawą i zamulona. W każdej lokalizacji zadania składały się z dość długiej kombinacji różnych przeszkód tak, aby mieć przeskoczone wszystko co się tam znajdowało w zasadzie w każdym możliwym kierunku.

IMG_5593

Muszę przyznać, że trochę zaskoczyło mnie, że jazdy odbywały się w miłej i spokojnej atmosferze, bo wiele groźnie brzmiących informacji wcześniej słyszałam o treningach z niemieckimi trenerami, przez co też podczas każdej z jazd trochę się stresowałam. Objawiało się to między innymi dodawaniem przeszkód do trasy lub też myleniem najazdów na przeszkody (wtedy czasami potrafiło się zrobić trochę mniej przyjemnie :P).

IMG_3370

Na początku p. Dibowski na jeździe mówił po niemiecku, a następnie p. Piotr tłumaczył to na polski, tak po pewnym czasie P. Dibowski przerzucił się na angielski, i chociaż wszystko rozumiałam to jednak przestawienie się na inny język początkowo trochę zbiło mnie z tropu. Pan Dibowski był bardzo miły, dawał konstruktywne uwagi i starał się jak najbardziej pomóc nam dając wskazówki i wyłapując główne błędy, z których wynikały następne (aczkolwiek duża część z nich sprowadzała się do tego samego co p. Łukasz mówi na treningach).

IMG_5507

Ważne też, że jeżeli którykolwiek koń miał problem z przeskoczeniem przeszkody, Pan Dibowski tak długo z nim pracował, aż przestawało to być problemem.

Co do samych treningów w przypadku obydwu koni troszkę lepiej skakało mi się podczas pierwszego treningu pomimo, że był to pierwszy kontakt z p. Dibowskim, a kucyki miały trochę więcej energii, ale wydaje mi się ze byłam wtedy trochę bardziej skoncentrowana przez co umiałam lepiej kontrolować moje ciało, a że 95% inicjatyw wychodzi od jeźdźca to też dzięki temu kontrolować konie. Na obydwu koniach na początkach jazd miałam problemy z prędkością galopu, ponieważ Czarek często zaczynał pędzić po przeszkodach tymczasem Timon potrafił mocno przyśpieszać przed, lub nawet brać mnie na kieł i dzidować pełną parą, ale gdy już te problemy się opanowało kucyki chciały skakać wszystko i nawet w momentach gdy ja nie umiałam im pomóc, same starały się jak najlepiej wykonać zadanie <3 Ale o tym w następnym wpisie… :)

Komentarze

18

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.