Szybka ewakuacja

Moja klasa wyjechała na spływ kajakowy (jako szkolną wycieczkę) na prawie cały tydzień. Ja nie pojechałam, ponieważ stwierdziłam, że nie miałoby sensu gdybym tuż przed eliminacjami do OOM przestała trenować (jak ja się poświęcam dla tych koni :P). W każdym razie, przez cały ten czas nie mam szkoły :D, tak więc mogłam wczoraj bez problemu przyjechać do stajni wcześniej niż zwykle na trening. Po wyczyszczeniu i ubraniu koni oraz spakowaniu wszystkich rzeczy potrzebnych do jazdy wyruszyłyśmy do Walewic na krosówki.

Sama podróż trwała mniej niż półtorej godziny, tak więc zajechałyśmy na około 18 z kawałkiem. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że jak tylko wysiadłyśmy napadła nas plaga komarów. Wcześniej narzekałam na muchy tam gdzie stoi Bora i Donkaster, ale przekonałam się, że to jest nic w porównaniu z tą masakrą. A no właśnie, pytanie za 100 punktów: czy ktoś w ogóle wie do czego są potrzebna komary? Oczywiście oprócz tego że żaby je jedzą? Bo ja niezbyt…

W każdym razie jak tylko wyjęłyśmy konie, rozpoczęła się ekspresowa akcja siodłania i wsiadania. Komary doprowadzały nas wszystkich do szaleństwa, szczególnie że byliśmy bezbronni- niestety nie wzięłyśmy psikaczy odstraszających :( Wyglądało to tak że mogłam przejechać koniowi po grzbiecie ręką przy okazji zabijając 20 komarów. Na prawdę masakra!

Na szczęście jak już zaczęłyśmy kłusować to wszystkie zostawały w tyle. Najpierw zaczęłyśmy od krzyżaczków, a następnie od razu kicnęłyśmy sobie jakieś małe kłody i łódkę. Donkaser postanowił mnie sprawdzić w związku z czym przy łódce już 10 metrów przed zaczął się zatrzymywać, tymczasem ja siedziałam i nie wiedziałam co się dzieje (inteligentka). Następnym razem już (jak to powiedziała pani Kasia) dałam mu więcej pewności, co oznacza bacik po łopatce i ostrogi. Dalej wszystko poszło błyskawicznie (głównie przez te wredne, gryzące owady). Skakałyśmy wąskie fronty, bankiety (te które nie były zarośnięte), oksery, hyrdy i wodę. Wszystko leciało jak po sznurku. Donek kicał na prawdę dobrze, tym czasem z Bory można było się pośmiać. Była tak wesoła że prawie za każdym razem robiła skok na Małysza. Po prostu leciała jak najdalej bez opamiętania. Najfajniej było gdy miała zeskoczyć z bankietu do wody, a następnie cztery fule i stacjonata z kłody (całkiem wąska). W jej wykonaniu wyglądało to mniej więcej tak: skok na Małysza, odskok od rozplusku wody, następnie skok przez wodę, dolecenie do stałego gruntu, tupnięcie i ogromny skok przez stacjonatę. Wyglądało na prawdę komicznie. Ja razem z panią Kasią śmiałyśmy się do rozpuku, podczas gdy dla Martyny była to chwila prawdy. Podziwiam ją że zdołała to wszystko wysiedzieć.

Na koniec rozkłusowałyśmy jeszcze chwilę kucyki, a potem nastąpiła szybka ewakuacja. Zdjęłyśmy tylko siodła wrzuciłyśmy do samochodu, wpakowałyśmy i ruszyłyśmy pędem do domu. W naszej stajni byłyśmy około 10.30, a ja w domu o 11 coś. Byłam mega zmęczona, ale jeszcze bardziej mnie dobiło jak usłyszałam, że następnego dnia, w sobotę, mam być w stajni na 7.30!

Komentarze

9
  • Carmi

    Też mam w stajni plagę komarów i much. Niestety. W piątek o 18 myślałam, że nie przeżyję jazdy. Nie dość, że +35 stopni, to jeszcze byłyśmy czarne od much. W sobotę rano w lesie na stępowaniu mniej, ale po wjechaniu na plac … Dobrze, że był zraszacz, bo można było sobie wjechać pod niego w każdej chwili.

    A co do komarów, są to jedne z najpożyteczniejszych zwierząt (niestety). Ze względu na ich liczbę są podstawą diety wielu ptaków (np. dieta dymówek – jaskółki stajniane), larwy to pokarm dla ryb. Samce komarów dodatkowo zapylają kwiaty.

    Odpowiedz
  • asia

    Macie tylko komary i muchy? U nas jeszcze są baki i podczas jazdy jedna klacz się położyla z jeźdzcem na grzbiecie ( na szczęście nic mu się nie stało), bo do krwi była przez bąki pogryziona w paru miejscach. Bąki i komary gryzły chociaz o 19.30 mielismy jazde.

    Odpowiedz
    • Aga

      Im później to jest więcej komarów przecież ;-). Niestety. Dlatego zwykle staram się jeździć z samego rana, bo wtedy mniej tych wrednych owadów i chłodniej (czasem). Ale czasem jak wsiadam po 18 to żywcem jedzą wstrętne :-D.

      Odpowiedz
  • kartagina

    Jeszcze gzy, to jest najgorsze -,-

    Odpowiedz
  • blog zycieagnieszki

    W tym roku owady strasznie atakują ;p
    I rano i wieczorem jest u nas ich bardzo dużo ;(
    Strasznie się jeździ ; (

    Odpowiedz
  • chrupki

    Końskie muchy tez sa denerwujące. A kiedy będziesz wiedzieć Gosia czy jedziesz na oomy ujezdzeniowe ?? Bo jesteś rezerwowa i nie wiem jak to idzie :-)

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Jestem rezerwowa i do końca mogę teoretycznie być zaproszona jeśli ktoś ze “stawki” wypadnie z jakiegoś powodu. W ciągu kilku dni osoby z listy powinny potwierdzić czy uczestniczą, ale w zeszłym roku np dowiedziałam się dwa dni przed finałem OOM…

      Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.