Niektórzy z Was już się niepokoili, że porzucam bloga.
W niedzielę przyszedł czas na cross. Jako, że konkursy szły od najniższych klas mój pierwszy start zaplanowany był dopiero na 13.
Ostatniego dnia zawodów panował duży chaos. Jak zwykle (nie żeby sportowiec musiał się wyspać) o 8 rano rozpoczynały się przeglądy.
Dzień się dziś zaczął od tego, że... zaspaliśmy. Mieliśmy wstać o 6.