Trochę o psychologii

Podczas ostatnich kilku dni wiele się zdarzyło: od lekkiego załamania nerwowego po pełne zadowolenie, jednak najważniejszy jest fakt, że powoli wracamy do formy :)

W ubiegłym tygodniu podczas jednego z treningów na Sojuzie miałam wrażenie, że wszystko co wypracowaliśmy przez ostatnie miesiące przestało istnieć. Nie wychodziło nic. Zdenerwowałam się do tego stopnia, że zrezygnowałam z treningu na Chenaro i poszłam do domu. Po prostu się poddałam, a potem przez kilka dni nie mogłam dojść do siebie walcząc z myślami, że cała ta praca nie ma sensu i coś jest ze mną nie tak.

Ostatnio dużo skupialiśmy się na moim dosiadzie, ogólnie trzeba zmienić mniej więcej wszystko. Za wysoko anglezowałam, za mało pięty na dół, za mało brzucha do przodu, za bardzo nogi lecą do przodu… To było również dla mnie trudne, ponieważ bardzo trudno jest zmienić nagle to czego uczyłeś się przez całe lata pracy. Nie pomagało mi to też pracować z koniem, ponieważ bardzo dużo uwagi musiałam skupiać na swojej technice, a gdy znowu coś nie wychodziło, wyprowadzało mnie to z równowagi. Okazało się, że większość z tych problemów zniknęła po zmianie siodła ujeżdżeniowego. Aktualnie mamy na próbę siodło marki Otto Schumacher, które charakteryzuje się zupełnie pionowymi, (a dodatkowo długimi) tybinkami.

$_57

Dla porównania tu jest moje obecne siodło. Jak widzicie tybinka jest przesunięta trochę do przodu. Różnica nie wydaje się duża, a jednak w efektach na koniu w moim przypadku – ogromna.

1000439

Dzięki tybinkom skierowanym prosto w dół w tym testowym siodle, poduszki przy kolanach o wiele lepiej trzymają moją nogę i nie pozwalają jej przesuwać się w stronę łopatek konia. Mam lepszą równowagę, łatwiej jest mi zachować dobrą sylwetkę i nie muszę tak napinać mięśni np. przy anglezowaniu czy w kłusie ćwiczebnym. Lepiej współgra mi się z koniem. Do tych wszystkich korzyści dochodzi jeszcze to, że człowiek może się wreszcie skupić na poprawianiu innych rzeczy niż własna technika i ma już jeden kłopot z głowy. :)

Przy okazji przyjazdu pana od siodeł pokazałam mu od razu moje siodło skokowe. Okazało się, że jest ono na mnie za małe – nie w sensie że urósł mi tyłek – tylko raczej dlatego, że są za krótkie tybinki na długość moich nóg. W związku z tym, żeby zmieścić je w siodle siedzę tyłkiem bardziej z tyłu siodła. Jak na razie nie mam na próbę żadnego innego – szukamy siodła dla mnie. Założę się, że razem ze zmianą siodła skokowego również rozwiąże się kilka problemów odnośnie mojego półsiadu (np. bycie za ruchem konia podczas lotu nad przeszkodą). :) Uprzedzam jednak, że każdy ma inną budowę i inne potrzeby w sprawie siodeł. Dla mnie, przy moim wzroście i długich nogach, potrzebne są tybinki skierowane prosto w dół. Dla innych osób o innym rozłożeniu środka ciężkości, tybinki nieco z przodu mogą być lepszym rozwiązaniem.

Zmiana siodeł zatem rozwiązuje w pewnym sensie część moich kłopotów z techniką. Pozostaje jednak wciąż problem z nadmiernie emocjonalnymi reakcjami na gorsze dni. Wydaje mi się, że kluczem do poprawy formy w moim przypadku było zaakceptowanie przeze mnie aktualnej sytuacji. Chodzi mi o to, że wcześniej gdy chciałam żeby Sojuz chodził dokładnie tak samo na każdej jeździe jak to pamiętałam „okresu wzlotu”, zaczynałam się denerwować gdy tak się nie działo. Nie wiedziałam jak do tamtego stanu powrócić, więc zaczynałam jeździć siłowo, a jak jest akcja to i reakcja- Sojuz również zaczynał tak postępować i tak się wzajemnie nakręcaliśmy (błędne koło musi być :P). Dopiero gdy przyjęłam do swojej świadomości i zaakceptowałam fakt , że Sojuz gorzej chodził (przestałam z tym walczyć) i uznałam stan, który pamiętałam za cel, a nie za to co powinno już być, mogłam nareszcie spokojnie zacząć pracę… :)

Gdy teraz sobie myślę o tym całym kryzysie dochodzę do wniosku, że takie wzloty i upadki są potrzebne jeźdźcowi, ponieważ dają dodatkowe doświadczenie i motywację. W moim przypadku mam nadzieję, że gdy przyjdą następne „dwa kroki w tył” dzięki temu czego teraz doświadczyłam, nie przyjmę ich już w tak emocjonalny sposób, ponieważ będę miała świadomość, że w końcu okres załamania formy minie. Z drugiej strony jeżeli nie występowałoby takie zjawisko kryzysu, w czego rezultacie okres między poprawami wydłużyłby się wielokrotnie, jeździec nie miałby dodatkowej motywacji jak przy „wracaniu do formy” po upadku (nawet jeżeli nie jest to jedynie powrót do normalnego stanu, a nie polepszenie). Z dwojga złego wyszło na dobre :)

Komentarze

15
  • Marysia

    Najpiękniejsze zdanie: “Gdy teraz sobie myślę o tym całym kryzysie dochodzę do wniosku, że takie wzloty i upadki są potrzebne jeźdźcowi, ponieważ dają dodatkowe doświadczenie i motywację.”
    Gosia wierzę, że za niedługo będziecie mistrzami! :)

    Odpowiedz
    • Cani

      Moim zdaniem już są. Może nie szczebla światowego, może nie aktualnie, może nie oficjalnie. Ale wszystkie problemy, które pokonała i pokonuje dla mnie stawia ją na szczycie podium. :)

      Odpowiedz
  • sandra

    Dasz radę ! <3

    Odpowiedz
  • Ola

    Cała prawda!
    Nigdy nie wolno się załamywać-trzeba patrzeć przed siebie i wciągać wnioski z naszej przeszłości. :)
    Parę miesięcy temu też miałam taki kryzys, już przed jazdą wiedziałam, że zapewne będzie to samo co na poprzedniej i podświadomie cała się spinałam, przez co było właśnie tak jak to sobie wyobrażałam( ponoć w psychologi nazywa się to “samospełniającą się przepowiednią”). Ale uświadomiłam sobie mój problem i wyciągnęłam z niego wnioski, co praktycznie od razu poskutkowała poprawą zarówno mojej postawy jak i zachowania konia. Moja instruktorka też to doceniła i paręnaście tygodni później spotkała mnie wielka niespodzianka. ;)
    Tak więc, nos do góry – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

    Odpowiedz
  • konik6628

    Zgadzam się z Marysia :)

    Odpowiedz
  • asia

    Bardzo mądre słowa<3 Jeśli widzisz swoje błędy to już połowa sukcesu:) Jeszcze lepiej że już znalazłaś przyczynę niektórych z nich ( w sensie siodło utrudniało ci prawidłowy dosiad -zmiana siodła = poprawa dosiadu) Gorzej by było gdybyś ich nie widziała i trwała w martwym punkcie nie wiedząc co poprawiać.

    Odpowiedz
  • justii

    Bardzo ciekawe z tymi siodlami, niektórzy nie zwracaja na to uwagii tylko tkwią przy jednym siodle. Do całej stajni od czasu do czasu przyjezdza taki “pan od siodeł”,czy trzeba go specjalnie do siebie zaprosić? Co do wpisów to jeden z najlepszych. Tak trzymaj!!!! Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  • Cani

    Jesteś moim autorytetem. Naprawdę! :)
    Jeśli chcesz, mogę dla Ciebie zeskanować artykuł o takich problemach z “Gallopu”.
    I mam propozycję, jeśli chcesz wstawić lekkiego posta, a nie masz pomysłu. Przejrzyj sprzęt (zwłaszcza dla jeźdźca, od kamizelki i kasku po bryczesy), jakiego używasz i opisz. Taka terapia, zachęci Ciebie do powrotu w siodło. Działa!
    Pozdrawiam! :)

    Odpowiedz
    • kala

      Jestem za! :) Mogłabyś zrobić wpis na blogu o sprzęcie? Dla jeźdźca i konia? :) Mooże znalazłabyś czas w ferie? By był dłuuugi i szczegółowy :)
      Proooszę <3

      Odpowiedz
      • zebrazklasa

        Ale co masz na myśli mówiąc “o sprzęcie”? Możesz wyjaśnić?

        Odpowiedz
      • kala

        Opisz swój sprzęt.
        Jakich siodeł, czapraków, derek, ochraniaczy, kantarów, ogłowii używasz ( możesz też napisać co na zawody a co na co dzień, czy wszystko używasz do tego samego konia itd. :)) (zdjęcie-opis :))
        A dla jeźdźca to kamizelki, kaski, bryczesy :)
        Fajnie by było jakbyś znalazła na to czas :)

        Odpowiedz
      • Zuza :)

        Zrobilabyś taki wpis? byłoby swietnie! zrob ten wpis o sprzecie tak jak poprzednie osoby napisały, może być tylko osprzęcie dla koni.I koniecznie zrob wiecej zdj. twojej świetnej paki!!

        Odpowiedz
  • Łukasz

    No nieeee, poddałaś się ;)??
    Nie wierzę ;) Silna kobitka z Ciebie więc ja nawet więcej nie chcę słyszeć tego słowa!
    Dobrze, że “wróciłaś” z pozytywną (jak mniemam) motywacją i teraz dasz z siebie wszystko, szczególnie żeby ćwiczyć dosiad :) Zobacz, niby to “tylko” zmiana siodła a już jest jakiś bodziec, który spowoduje, że może łatwiej będzie Ci go wypracować .

    Odpowiedz
  • lola

    “O sprzęcie” znaczy jaki masz sprzęt jeździecki – i ubrania jeźdźca- i kantar, siodło, lonża, szczotki itp. czyli rzeczy dla konia ;)
    Jestem za!
    Mam nadzieję, że pomogłam!

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.