Dzisiaj był trening na 10.00 ale mieliśmy przyjechać na 9.00 żeby ustawić nowe krosowe przeszkody, które na treningu miałyśmy skakać. U mnie i mojej mamy wystąpił drobny problem ze wstawaniem tak więc spôźniłyśmy się jakieś 10, 15 min. Martwiłam się, że jak ja przyjadę to wszyscy już będą pracować i wyjdzie na to że specjalnie “zaspałam” żeby mniej zrobić, ale na szczęście u prawie wszystkich wystąpił syndrom późnego wstawanie.
Budowę zaczeliśmy dwadzieścia po, gdyż jeszcze musiałyśmy czekać na Trenera który z kolei musiał wrócić z jakiejś podróży. Było nas 6: ja, Królik, Magda, Ania, mama Ani i Trener. W grupie siła :) Tak więc zebraliśmy się w sobie i ustawiliśmy trzy nowe linie plus jakieś pojedyncze przeszkody. Wszystko było mega kolorowe i STRASZNE :P Wyrobiliśmy się w pół godziny czyli na około za dziesięć dziewiątą. Umówiłyśmy się z Trenerem, że dwadzieścia po będziemy już rozstępowane na placu.
Na początku jazdy w kłusie próbowałam Sojuza zebrać, ale stwierdziłam że to bez sensu. W końcu jego zadaniem jest skakanie a nie trzymanie głowy na dole szczególnie, że gdy ja się koncentruję na ustawianiu jego głowy zapominam o np. oddawaniu ręki w skoku co jest o wiele ważniejsze od głowy. Następnie już po galopie zaczęliśmy od małych krzyżaczków w jedną i drugą stronę. Potem Trener zaczą wymyślać jakieś dziwne linie po ukosie z pojedynczych przeszkód, a na koniec stworzył całą wielką trasę ze wszystkich lini. Była ona tak długa, że nawet jak jechałam ostatnia nie mogłam zapamiętać ile ful znajdowało się w którym miejscu. Ja z Perłą na Dobrodzieniu jechałam trudniejszą trasę ponieważ w Starej Miłsnej jedziemy wyższe konkursy. Dużo się ona nie różniła od tej dla dziewczyn jeadących L ale było jeszcze więcej ful do zapamiętania…
Mój występ zaczął się od dwóch kiksów na pierwszej przeszkodzie ponieważ nie widziałam odległści. Następnie w ostatniej lini obciełam jedną fulę bo wskoczyłam za durzym skokiem a jak najechałam jeszcze raz to już fule się zgadzały tyle że skoczyłam złą przeszkodę. Ogólnie jechało mi się całkiem dobrze bo w większości przeszkód mi pasowało i do tego Smok się nie bał przeszkód szczególnie że były nowo postawione więc byłomcałkiem fajnie…
Jutro Sojuz pójdzie na padocek i troszkę odpocznie a w poniedziałek go dopadnę na ujeżdżeniu :)



DODAJ KOMENTARZ?