Weekend z końmi :)

Podczas ostatniego weekendu (zaliczając piątek po szkole) spędziłam w stajni ponad 16 godzin i bynajmniej nie zajmowałam się głównie jeżdżeniem :P Jak już pewnie wiecie w Sopocie odbywały się ogólnopolskie zawody skokowe, które miałam okazję sobie z przyjemnością pooglądać. Z naszej ekipy startowały w nich Helena i Bolina w klasach P i N, Agata na swoim „Mustangu”, Olimpia na dwóch koniach i Trenejro na Borci w Dużej Rundzie- 140cm. Ja nie brałam udziały głównie z powodu mojej świątecznej przerwy kiedy to nie jeździłam 5 dni… ale na następne się już wybieram :)

Pan Łukasz miał te dni bardzo pracowite- musiał przyjeżdżać na około 7.30 rano, bo konkurs Olimpi się wtedy zaczynał i zostawał w stajni aż do 20.30, kiedy to zwykle kończył swój przejazd, praktycznie w ogóle nie wychodząc z hali. W związku z tym sama musiałam się zająć moimi kucykami. W sumie muszę przyznać, że nie robiłam na nich niczego specjalnego, szczególnie że miałam do dyspozycji jedynie plac na dworze (zimno, wietrznie), albo małą halę szkółkową nazywaną „stodołą”. W piątek na Timim zrobiłam sobie jazdę zapoznawczą, ponieważ nie jeździłam na nim już od dłuższego czasu. Jak już mówiłam nic specjalnego, przejścia, kółka trochę łopatek. Na szczęście gdy wychodziłam ze stodoły byłam zmuszona zsiąść z Timsona, żeby założyć mu derkę i wyłączyć światło. „Na szczęście” ponieważ jak tylko znalazłam się na dworze od razu zaczął wariować. Nie wiem czy to taki był dzień, czy może to przez wiatr, ale Scotty zachowywał się jak ogier-caplowanie, ogon w górę, furczenie…

Przed jazdą na Sojuzie zdałam sobie sprawę z tego, że cały czas wałkuję na nim to ujeżdżenie, dlatego tym razem chciałam zabrać go na tor i po prostu pogalopować. W końcu miałby okazję odpocząć troszkę psychicznie, rozprostować końcu i wreszcie się wybiegać. Byłby to świetny pomysł gdyby nie to, że trafiłam na zły dzień :P W kłusie jeszcze dało się spokojnie pojeździć, lecz po zagalopowaniu Sojuzowi zapaliła się w głowie lampka „dzida!” :P Na szczęście nie zaćmiła mu zupełnie rozumu, więc gdy za bardzo ciągnął udawało mi się go zatrzymać. Ostatnio zauważyłam, że gdy tylko wieje silniejszy wiatr Smok od razu zaczyna wariować. Możliwe, że po prostu odbiera za dużo bodźców (szumiące drzewa, powiewająca trawa, szum w uszach) na co najlepszą reakcją jest ucieczka. W każdym razie gdy wracałam do stajni czułam się jakby to była powtórka z rozrywki. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że potrafi się zachowywać jak młody ogier :P

Co do zawodów – muszę przyznać, że patrzenie na kilkadziesiąt przejazdów par, szczególnie jeśli większości się nie zna – jest dość nudne. Dlatego podczas całego trwania zawodów nie mogłam się doczekać konkursu z rozgrywką (wszystkie inne były zwykłe lub dwufazowe). Musiałam czekać aż do niedzieli na konkurs Grand Prix Dużej Rundy. Niestety nie dostałam jeszcze filmów, które nagrałam na kamerze pana Łukasza, ale jak je zdobędę to napiszę więcej o tym konkursie :)

A tu jest profesjonalnie nagrany przeze mnie film pana Łukasza na Borci :)

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.