Wypracowany sukces!

Sobota była dniem zdecydowanie największej próby, szczególnie odnośnie 2* na Sojuzie. Jako pierwsza zaczynała się 1* o godzinie 10.00, a następnie o 12.00 – 2*, dzięki czemu miałam jeszcze rano czas na ponowne (chyba z szóste) obejście trasy crossu (razy trzy i pół kilometra…). Cały czas obawiałam się, że pomylą mi się jakieś przeszkody z tych dwóch klas (co w przypadku mojej koncentracji mogłoby być całkiem możliwe :P).

Odnośnie startu na Scottim to poszedł on mniej więcej tak jak zakładałam, czyli bez większych problemów :). Na ten cross jako, że w sumie nie był on jakoś strasznie trudny, a do tego nie zajmowałam po ujeżdżeniu wysokiej pozycji można było sobie pozwolić na mały eksperymencik. W związku z przeganaszowywaniam się Timona od mojej ręki postanowiliśmy z Trenerem zmienić wędzidło z pelhamu na cienką oliwkę. Głównym założeniem było pozwalać galopować w dystansach, a do przeszkód dojeżdżać w półsiadzie i starać się bardziej balansować konia ciałem, ale akurat tego dnia Scotty był bardzo energiczny i niestety trochę brakowało mi kontroli nad prędkością, przez co często wychodziły bliskie odskoki. Pomimo tego jechało się całkiem przyjemnie szczególnie, że Timon bez wahania skakał wszystko co stało na jego drodze :).

Wreszcie przyszedł czas na Sojuza! W sumie co dziwne jakoś nie denerwowałam się tak, jak mogłabym się spodziewać (możliwe że zahartowały mnie ME :P). I bardzo dobrze bo zupełnie nie było się czego bać- jechało się po prostu super! Sojuz dał z siebie całe serce, skakał bardzo dzielnie, a ja oczywiście czasami mu i tak niełatwego zadania nie upraszczałam co widać np. na przeszkodzie nr 3 (stole), kiedy to wyratował mnie z opresji odbijając się półtora metra przed przeszkodą. Oczywiście nie było tak, że dosłownie sam skakał, bo podczas całego crossu musiałam go bardzo mocno podpierać łydkami, czasami trzeba było go trochę obudzić przy użyciu bacika, no i jak zawsze zachować asekuracyjną czujność przy każdej przeszkodzie, ale i tak było świetnie! Sojuz wszystkie przeszkody skakał pewnie, w sumie na te których ja się bałam nawet nie zwrócił uwagi, no i co mnie jeszcze bardzo cieszy i ja byłam zupełnie przytomna podczas tego przejazdu i jak Trener przykazał walczyłam o każdy skok (nawet byłam w stanie sama siebie upomnieć żeby nie witać się z gąską za wcześnie, bo cross się kończy dopiero po celownikach :D). Już dawno nie byłam tak szczęśliwa po przejeździe na zawodach!!!

Następnego dnia w stajni znów było się dość wcześnie jako, że trzeba było przygotować obydwa kucyki do przeglądu. Kolejną dziwną rzeczą było, że zarówno Sojuz jak i Timon byli podczas przeglądu bardzo żywi (szczególnie dziwne odnośnie Scottiego, bo przecież od zwykle się wlecze za człowiekiem jak jakiś muł :P). Dawało to dobre perspektywy na skoki :).

IMG_2418

IMG_2465

Pierwszy start miałam na Scottim i rzeczywiście tego dnia również był on bardzo energiczny (może nawet zbyt). Nie można jednak narzekać ponieważ, po raz pierwszy od wiosny udało mi się przejechać parkur na czysto :D. W sumie zupełnie nie wiem jak to się stało, ponieważ naprawdę nie jechało mi się zbyt komfortowo: Timi strasznie mnie zabierał do przeszkód i w sumie jedyne co mogłam robić to balansować go poprzez mocne czekanie ciałem- działa! :D Oczywiście jak to ja nie mogłam pozwolić sobie na brak pomyłki- piękny, podtoczek na przeszkodzie nr. 9, można by go nawet nazwać książkowym gdyby nie fakt, że ostatecznie nie zarobiłam czterech punktów :P. W ten oto sposób podskoczyłam w klasyfikacji konkursu prawdą jest, że o wiele łatwiej jest gonić niż być gonionym :)

Po dekoracji CIC 1* (w któryej zajęłam finalnie 11 miejsce z wynikiem łącznym 61,3 pkt) odbyła się również dekoracja Pucharu Polski Juniorów, w którym udało mi się wywalczyć drugie miejsce :D Pierwsze miejsce zajęła Gabrysia Klimkowicz na Mojorze, a trzecie Marcel Dul na … czego im bardzo gratuluję :* Zasłużona nagroda za cały rok pracy :D. Puchar Polski dla tych co nie wiedzą na czym polega, składa się z siedmiu eliminacji (w czasie wyznaczonych zawodów w całym sezonie) i finału. Do ostatniego wyniku liczą się trzy najlepisze wyniki z eliminacji, oraz wynik finału (liczony podwójnie, więc bardzo ważny). Puchar Polski jest więc konkurencją bardzo uzależnioną od wyników z całego sezonu, oraz ma ważność równorzędną do Mistrzostw Polski, tylko jest trudniejszy do zdobycia :).

IMG_2540

IMG_2551

IMG_2603

IMG_2611

IMG_2616

IMG_2621

I po tych wszystkich ceremoniach trzeba było znów zejść na ziemię i skupić się na ostatniej części programu- parkurze na Sojuzie. Podczas rozgrzewki oraz na samym parkurze okazało się że z Sojuzika zdążyła zejść duża część energii, która była widoczna na przeglądzie, w związku z czym ponownie czekała mnie porządna praca łydkowo-dosiadowa. Ogólnie parkur był całkiem niezły, oprócz faktu że naprawdę musiałam się mocno przykładać do jechania konia łydkami (co widać np. przy najeździe na trzecią przeszkodę :P), ale w sumie nie można się dziwić skoro poprzedniego dnia był cross trwający prawie 7 min. Najważniejsze że ostatecznie miałam tylko jedną zrzutkę (oczywiście kolejny podtoczek- dzień felernej przeszkody :P) tym samym udało mi się uzyskać kwalifikacyjny wynik 2* i zakończyć zawody na 12 miejscu z łącznym wynikiem 56,4 pkt co jak na pierwsze dwie gwiazdki uważam za bardzo dobry wynik!  :D

Jak można podsumować te zawody? Niewątpliwie to, że niewiele oczekiwałam od tych zawodów pomogło mi w utrzymaniu luzu i po prostu cieszenia się zawodami, atmosferą, znajomymi. Było dużo śmiechu, luzu, była spinka tak jak trzeba, była złość po ujeżdżeniu, ale dominował luz i fun, tymbardziej cieszę się, że zawody skonczyły się z tak dobrym wynikiem i w zasadzie na 100% wykonanym planem! Miło jest tak superaście kończyć sezon wkkw…

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.