Zagalopowanie, przejście do kłusa, zagalopowanie, przejście do kłusa…

Dzisiaj było zamieszanie z jazdami (prawie jak zwykle), ale z innego powodu. Ponieważ nasza grupa sportowa rozrasta się i ma już ok 15 dzieci, więc treningów dziś miało być trzy. Na moim pierwszym miałam być z Rysiem na 13.30. Ale o 14.30 miał przyjechać Pan od siodeł, żeby przymierzyć skokówki na Smoka. Tak więc poprosiłyśmy P.Basię, żeby pozwoliła na pierwszy trening wziąć Smoka. Efekt był taki, że na tym treningu były konie widoczne na poniższym zdjęciu – Ja i Smok, Julka i Aztek i Kasia i Dunia:

Niezły komplecik, pasujący do siebie co? :D

Na treningu P.Basia wzięła się ostro za dwie rzeczy: zagalopowanie i przejścia do kłusa. Przez CAŁY trening, robiłam te dwie rzeczy, tylko w rożnych końcach czworoboku. Ktoś chciał, żebym ponownie nagrała Smoka. Film poniżej może dać Wam poczuć jaka to była ujeżmęka…:

Po treningu ja i Smok byliśmy jak z wody wyjęci, strasznie zmęczeni. Wydawało mi się, że nie dam rady zejść z konia, wisiałam na nim przez dłuższą chwilę dysząc… Smok z kolei tam gdzie ma nieogolone nogi, miał je zupełnie mokre.

Pan Paweł od Ihaha.pl, obejrzał Smoka pod kątem nowego siodła. Ku mej radości najpierw się nazachwycał, jaki to super koń do wkkw, jaki ma świetnie zbudowany grzbiet, poprawny, łatwy do dopasowania siodła itp. Nie muszę mówić wiele, żeby było wiadomo jak byłam zadowolona słysząc takie rzeczy :D. Potem przymierzył i zostawił nam dwa siodła do testowania (używane). Prestige Meredith D i Pessoa Rodrigo. Oba 18′! Bo jeśli muszę mieć dłuższe tybinki, a nie chcę zamawiać specjalnego siodła za wielkie pieniądze, to muszę kupić po prostu większe siodło. Pessoa ma tą przewagę, że ma wymienne łęki, oraz jest siodłem close contact, więc jest lepsze do wkkw, bo można swobodnie wyciągnąć nogi do przodu (w krosie trzeba mieć nogi nie tylko oparte na strzemionach, ale też wyciągnięte przed siebie, żeby ograniczyć możliwość upadku). Nie jeździłam do tej pory w takim prawdziwym siodle close contact, więc nie wiem czy się przyzwyczaję. We wtorek po świętach jedziemy na krosówki do Starej Miłosnej i tam przymierzę oba siodła.

W związku z mierzeniem siodeł na drugi trening dojechałam na Ryśku mocno spóźniona. Ponieważ po galopach kondycyjnych mógł być zmęczony i mieć zakwasy, miałam go tylko nieco ruszyć. Tak więc pokłusowałam trochę, pogalopowałam i na tym koniec.

Niestety, czasem trzeba wyjechać z domu i odwiedzić w święta babcię. Ja musiałam właśnie dziś tak zrobić. Dlatego nie będę mieć treningów aż do wtorku. Na Smoku będzie jeździć Królik (jakkolwiek to brzmi), a na Ryśku Luizka. Jak ja to przeżyję???

Komentarze

5

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.