Zgrupowanie przed Mistrzostwami Europy

Zgrupowanie przygotowujące do Mistrzostw Europy, w którym miały wziąć udział tylko pary startujące w tych zawodach brzmiało całkiem zachęcająco. Pierwotnie było ono zaplanowane dla juniorów i młodych jeźdźców, ale ostatecznie podczas ostatniego dnia gdy przyjechał Dibo okazało się, że starczyło jeszcze czasu dla spojrzenia na kilka koni seniorów. Ostatniecznie na placu boju zostało nas troje juniorów (Marcel, Milena i ja) i Ola Grzybkowska.

 

IMG_5147 - Kopia

IMG_5194

 

Pierwszego dnia mieliśmy dwa treningi ujeżdżeniowe z czego rano ćwiczyliśmy elementy, a popołudniu rozprężaliśmy się we własnym zakresie, a potem przejeżdżaliśmy dwa razy program czworobokowy 1*B, który będzie obowiązywał podczas ME, z komentarzem od sędziego p. Mossakowskiego. Drugiego dnia zaplanowany był trening skokowy w tym dwa przejazdy parokurowe, a trzeciego kros, który ostatecznie okazał się również parkourem :P

Nie będę Was zanudzać opisywaniem każdego dnia dlatego od razu przejdę do treningów. Biorąc pod uwagę, że w przyszłym tygodniu będę startować w Mistrzostwach Polski Juniorów w ujeżdżeniu (konkurs C2, C3 i C4 czyli freestyle) szczerze mówiąc dopóki nie dowiedziałam się, że mamy przejeżdżać program 1* przed sędzią – ograniczanie pracy ujeżdzeniowej tylko do elementów z tego czworoboku wydawało się dla mnie dość bezsensowne. Dlatego postanowiłam podczas pierwszej jazdy popracować również trochę nad elementami z C oraz założyć munsztuk bardziej w celu mojego przyzwyczajenia niż konia.

Ogólnie jeździło mi się całkiem dobrze, Czaruś oprócz dziwnego braku energii oraz lekkiej sztywności na prawo, której nie udało mi się do końca zniwelować podczas rozprężenia też chodził przyzwoicie. Niestety nie do końca wiem z jakiego powodu nie udało mi się uzyskać wystarczającego podstawienia zadu i elastyczności jaką bym potrzebowała do wykonywania trudniejszych ćwiczeń więc ostatecznie byłam zmuszona ograniczyć się głównie do 1*. Dużą uwagę przykładaliśmy do kontrgalopów, w których nie tylko musiałam kontrolować tempo i rytm galopu, ale też pilnować kucyka żeby nie zmienił nogi, bo dosłownie za każdym razem gdy tylko pojawiała się w mojej głowie taka myśl Cezary był już gotowy do działania. W kontrgalopy starałam się również wplatać zwykłe zmiany nogi, ale niestety przez mój błąd w rozprężeniu nie wychodziły najlepiej, więc skupiłam się na innych ćwiczeniach. Tak jak skracanie i podstawianie się szwankowało lekko tego dnia, tak dodania w galopie wreszcie zrobiły się bardziej obszerne i pod górę z czego byłam bardzo zadowolona. Na koniec porobiliśmy jeszcze kilka ustępowań w kłusie, zatrzymań i cofnięć oraz wydłużeń, które mimo całkowitego już braku energii kucyk wykonywał bardzo zgrabnie i poprawnie :)

Popołudniu przyszedł czas na czworobok. Muszę przyznać, że bardzo chciałam żeby moje przejazdy wyszły jak najlepiej, a w związku z tym złapał mnie nawet lekki stresik. Nie starałam się jednak uspokajać bo przecież podczas ME cały czas towarzyszyć mi będzie o wiele większy stres. Podczas rozprężenia kucyk chodził super, był o wiele luźniejszy i lżejszy na kontakcie niż rano, a nawet czasami wydawał mi się zbyt lekki więc poświęciłam trochę czasu na pracę nad wejściem na kontakt. Jedyne co to po raz kolejny był dziwnie do pchania, co zaczynało mnie coraz bardziej martwić. Pierwszy przejazd ogólnie był ok, ale na początku programu zauważyłam w zachowaniu Czarka coś bardzo ciekawego. Zapewne gdyby miał więcej energii jego całkowity brak skupienia na mnie i moich pomocach skończyłby się jakimś brykankiem, ale w tym przypadku Czarek po prostu wyszedł mi poza kontakt wyryjając się. Bardzo możliwe, że podczas zawodów właśnie jego brak uwagi jest powodem większości kłopotów, głupich pomysłów i w efekcie wyników powyżej 60 pkt, tak więc muszę nad tym mocno popracować. Na szczęście podczas następnego przejazdu od początku do końca kucyk był skoncentrowany dzięki czemu mogłam o wiele lepiej wypracować elementy. Tym razem pojawił się jednak inny problem a mianowicie kucyk zaczął zgadywać, przez co na przykład za wcześnie przeszedł mi do kłusa po pierwszym kontrgalopie, co oczywiście świadczy o dużej inteligencji Chenaro, ale również o tym że nie możemy zbyt często jeździć tego samego programu :P

 

 

P. Mossakowski ocenił moje przejazdy bardzo dobrze, ale powiedział, że mogłabym jechać bardziej odważnie dodania zarówno w kłusie jak i galopie. Tutaj jednak pojawił się po raz kolejny problem z brakiem energii, bo np. w kłusie musiałam końcówkę już jechać na baciku…

Następnego dnia mieliśmy jechać parkour który zresztą ustawialiśmy z półtorej godziny… Tutaj już postaram się streszczać, bo w sumie nie ma o czym zbyt dużo pisać ;) O dziwo mimo, że ostatnio nie za dużo skaczę znacznie polepszyło mi się oko, może dlatego, że przestałam się tym tak bardzo przejmować :P Tutaj jednak po raz kolejny weszła w grę kwestia braku energii, bo tak jak zwykle po rozpoczęciu parkouru musiałam raczej Czarusia hamować tak tym razem byłam zmuszona go pchać. Pierwszy przejazd nie był najlepszy głównie z powodu mojego nieskoncentrowania, dlatego chciałam się bardzo postarać podczas drugiego. Okazało się jednak że skończyłam na trzeciej przeszkodzie, przez pierwsze wyłamanie Chenaro na skokach od kiedy pamiętam. Przy najeździe na tą przeszkodę kucyk zaczął mi krzyżować i uczucie było dosłownie jakby skończyło się paliwo. W pierwszej chwili pomyślałam, że się zatrzymam, potem że jednak pojadę bo przecież podczas zawodów też się tak może zdarzyć, a na koniec zobaczyłam że mi nie pasuje i wtedy to już nie wiedziałam co robić…Jak to ze mną zwykle bywa po jakiejś mega klapie najlepiej mi się jedzie, tak więc już następny przejazd był bardzo dobry. Jedyne co trener miał do dodania to pytanie czy nie mogłabym tak pojechać za pierwszym razem…

 

 

Następnego dnia przybył na treningi Dibo w bardzo dobrym nastroju, co od razu pozytywnie nastawiło człowieka do jazdy. Muszę przyznać, że teraz gdy już się przy nim nie krępuję, o wiele lepiej mi się z nim trenuje. Głównymi uwagami podczas rozprężenia było utrzymywanie rytmu podczas i po zakręcie oraz pamiętanie o podtrzymywaniu aktywnego galopu przy skracaniu do przeszkody.

 

IMG_5368

IMG_5376

IMG_5509

IMG_5543

 

Starając się zapamiętać te wszystkie uwagi rozpoczęłam przejazd i oprócz tego, że czasami moim zdaniem za bardzo składałam się w skoku było całkiem ok. Po drugiej przeszkodzie byłam zmuszona trochę konia podkopnąć, bo znów zaczynał mi gasnąć i przez tą zmianę tempa zrobiło mi się za blisko do następnej przeszkody, ale ogólnie raczej do wszystkich przeszkód mi pasowało. Zarówno ja jak i Dibo byliśmy zadowoleni, tak więc obeszło się bez żadnych poprawek :)

 

 

Odnośnie tego braku energii u Czarka to po dłuższej rozkmince nasunęły mi się dwa potencjalne powody. Jednym z nich jest środek uspokajający, który zaczęłam podawać dwa tygodnie przed MPJ A i bardzo możliwe, że już wtedy zaczął działać, co zdecydowanie byłoby lepszą opcją. Niestety drugim powodem może być po prostu przemęczenie, a jest to o tyle kłopotliwe, że w najbliższym czasie nie mam jak dać koniowi odetchnąć. Dzień po przyjeździe musiałam zrobić najcięższy galop kondycyjny, a od niedzieli zaczynamy z intensywnymi treningami ujeżdżeniowymi. Mam ogromną nadzieję, że to ten pierwszy powód…

 

IMG_5735

 

Ciężko było się rozstawać z resztą kadry szczególnie, że z każdymi zgrupowaniami i zawodami stajemy się coraz bardziej zżyci. Mistrzostwa Europy za ponad 3 tygodnie i mogłoby się wydawać, że to jeszcze mnóstwo czasu, ale tak na prawdę jak się to rozplanuje i policzy zostaje jedynie kilka treningów ujeżdżeniowych, ze dwa parkoury i kros. Zleci bardzo szybko i tak jak trener powiedział trzeba jak najlepiej wykorzystać każdy z nich :)

Komentarze

30

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.