Niby dłudzy ludzie mogą lepiej objąć konia łydką, mają go bardziej po kontrolą itp., ale z moich doświadczeń wynika, że to niscy mają łatwiej w jeździectwie, zarówno w ujeżdżeniu jak i (a nawet szczególnie) w skokach. Coraz bardziej zaczynam odczuwać jakie mam długie kończyny i jak wielkie znaczenie ma nawet malutki mój ruch. Nawet jeżeli mały człowiek się telepie na tym koniu jak worek kartofli i tak ma to mniejsze znaczenie dla konia i mniejszy wpływ na równowagę pary… fajnie macie :P Teraz dopiero przekonuję się jak jest to trudne szczególnie jeżeli idzie w parze z wykorzenianiem swoich nawyków :(
Od poprzedniego wpisu zmieniły się jedynie dwie rzeczy: trzeba poprawić mój dosiad również pod względem ujeżdżenia i odwiedziła mnie moja mama z siostrą, dzięki czemu mam filmiki z treningów :)
Co do treningu z którego widzieliście już filmiki na facebooku, pan Łukasz zrobił na nim małą rewolucję. Mianowicie wydłużył mi strzemiona i kazał mniej więcej wszystko robić inaczej: anglezować (obecnie za wysoko), w półsiadzie nie pompować kolanami i bliżej konia, no i odnośnie skoku to już wiecie z poprzedniego postu tyle, że doszły do tego takie hasła jak: za szybko górą ciała oraz kilka innych których jeszcze nie umiem rozszyfrować :P Dotychczas nie zauważam u siebie niestety jakiejś wielkie poprawy poza początkową fazą lotu i tym, że rzeczywiście czasami udaje mi się niżej anglezować. Tak jak sama oglądałam filmy z tego treningu to na przykład galopując w półsiadzie wydaje się sobie jakaś nienaturalna, wydaje mi się, że tak się staram nie anglezować (muszę się wtedy jakby usztywnić), że wychodzi jeszcze gorzej.
Co do samych skoków: na Sojuzie jest całkiem nieźle (oprócz tych jego dzikich odpałów nie wiadomo dlaczego :P), ale na Łosiu (nowa ksywka Chenara) przez jego poprawianie zadem jest trochę gorzej niż średnio. Cały czas kombinuję dlaczego mnie tak wyrzuca przy lądowaniu i jak na razie mam dwa wnioski- za wcześnie zaczynam prostować ciało w skoku, bo już gdy jestem tuż nad przeszkodą przez co później ląduję jak spadochron, a po drugie muszę jednak trzymać te ręce blisko grzywy. Co prawda pan Łukasz cały czas powtarza żebym nie analizowała wszystkiego, bo to do niczego nie prowadzi, poza tym i tak wszystkiego nie da się zrobić na jednej jeździe, a jak będę po prostu robić swoją robotę to w końcu wszystko samo się ułoży. W sumie mądre, ale jednak muszę trochę pomóc temu „wszystkiemu” bo za chwilę mam zawody :P
Pod koniec jazdy na Rudym miałam przeskoczyć jakąś stacjonatę a następnie najechać na okser pod 125cm ustawiony przez Trenejra. Najeżdżając na tą przeszkodę jak zwykle gdy nie zgadza się odległość do odskoku zapaliło mi się w głowie czerwone światełko, ale (również jak zwykle) nie wiedziałam co mam z tym fantem zrobić- dodać czy skrócić. Więc wyszło mi coś pomiędzy: chciałam urwać fulę jednakże siedziałam jakbym miała czekać. Na szczęście kucyk okazał się w tej sytuacji mądrzejszy ode mnie, więc tupnął… i nawet nie dotknął drąga. Po tym skoku zagnieździło się u mnie w środku takie poczucie bezpieczeństwa i zaufania do tego konia, które daje mi nadzieję, że nawet jeżeli mi zdarzy się schrzanić to on nas jednak wyratuje :) Pomimo, że taki młody to jednak bardzo mądry kucyk <3
Wczoraj miałam lekki trening ujeżdżeniowy, który był kolejnym z serii „nic się nie zgadza”, ale tym razem bardziej mnie samej się moja jazda nie podobała niż Trenerowi. Pierwsze co zauważyłam to to, że nie mam pięty na dół w kłusie tylko staję w strzemionach anglezując. Niestety nie jest to wcale łatwe do zmiany. Potem jeszcze w kłusie ćwiczebnym doszły nogi za bardzo z przodu a góra ciała za bardzo z tyłu. Powinnam siedzieć w pionie, z czym nie byłoby problemu gdybym nie miała nóg :P Przez to, że one lecą mi do przodu, żeby zachować równowagę muszę się odchylić. Nie wiem jak robią to profesjonalni ujeżdżeniowcy, że nawet pomimo piafów i pasaży (kiedy to chyba koń mega wybiją) nogi im nawet nie drgną, a tymczasem przecież nie mogą być zupełnie sztywni, żeby utrzymać to wszystko w kupie. Wiem, że pan Łukasz chce jedynie poprawić mój dosiad, co wcale nie oznacza, że jest ona jakoś strasznie zły, lecz czym bardziej wgłębiamy się w ten temat tym więcej pojawia się problemów, z którymi na prawdę ciężko mi się uporać. Niestety zaczyna mnie to powoli przerastać… :(




Komentarze
A
Nie martw się, nie jesteś jedyna ze swoimi problemami.;) Tak się składa, że ja również należę do “długich” (a jeszcze rosnę…) i nie dość, że nie mogę pracować z kucami (nad czym bardzo ubolewam, bo małe wredne ponisie wprost uwielbiam), muszę mieć spore konie (tak 170 minimum, żeby nam obu było wygodnie) to jeszcze utrzymanie równowagi mam utrudnione. Ale twój trener dobrze mówi, nie rozmyślaj aż tak nad twoimi “mankamentami”, bo to wcale nie pomaga. Też mam tak, że jak usłyszę sporo uwag na temat tego co robię źle, to wydaje mi się, że nagle wszystko jest nie tak jak powinno być, a to do końca prawdą nie jest. Pracuj nad sobą i koniem dalej, nie łam się, powodzenia!:)
Weronika
Dupogodziny kochana, nie ma innego sposobu na problem w tym sporcie, niestety xd Wszystko będzie dobrze, mówię Ci :)
mniamqook
Praca i będzie powodzenie. Kochamy konisie :-P
Ola
Nie martw się, na pewno nie przerośnie Cię to! Już nie z takich problemów wychodziłaś. Ja też miałam kiedyś problem z wybijaniem po skoku(przy mniejszych przeszkodach nie było problemów, dopiero przy takich powyżej metra), okazało się, że nieświadomie się spinam w dolnej części pleców, bo myślałam by robić to wszystko co moja trenerka każe jednocześnie. Jeśli mogę doradzić to nie myśl ciągle o tym, spróbuj się zrelaksować, a później przystąp do treningu z pozytywnym nastawieniem :)
Kinga
Ja się nie zgodzę, należę do osób niskich (158 cm ;) ) i moje szanse w ujeżdżeniu są praktyczne równe zeru. Ciągle słyszę od instruktorki, że do tego trzeba mieć dłuugie nogi więc moje szanse na rozwój w tym kierunku są niemożliwe. ;)
Niemniej życzę wytrwałości i miłej pracy nad sobą i końmi :D
xyz
Moja trenerka mierzy tyle samo co ty i już kilkakrotnie (nawet chyba więcej ;) ) stała na podium w MP (w tym przypadku akurat MPMK, ale na co dzień jeździ wyższe elementy). W praktyce wzrost ma mało do czynienia. :)
Karolina
W 100% się zgodzę! Do tego mam wrażenie, że niskie osoby wyglądają lepiej podczas skoku. Jakoś tak fajnie im się nogi układają. Mam 174 cm wzrostu i odnoszę wrażenie, że skaczę dość pokracznie :)
Mam do Ciebie pytanie trochę z innej beczki, ale myślę, że będziesz się orientowała – jakiej wysokości są przeszkody na próbach skokowych w różnych klasach?
asia
Nie tylko ty tak masz. Mi od jakiegoś czasu wydaje się, ze tylko się cofam. Nowa stajnia i nagle okazuje się że cały dosiad jest zły, galopu nie będzie bo łydka mi za bardzo lata, skoków też nie ,bo brak kondycji w wyniku nieregularnych, rzadkich treningów, całkowity powrót do podstaw i wydaje mi się, że jeżdżę duuuuuuuuuuużo gorzej niż rok wcześniej. Jestem strasznie przez to załamana. Ciągle wychodzą jakieś moje błędy i złe nawyki, które w poprzedniej stajni były wpajane jako coś dobrego.
horses1012
Gosia, upublicznisz te filmy? Tutaj nie działają :(
zebrazklasa
już działają i są publiczne