Żmudna praca przynosi efekty :)

Od czasu zgrupowania oprócz szkoły (oczywiście przedświąteczny natłok), w sumie nie dużo się działo. Jako że jednak trzy treningi na dwa dni, a do tego łącznie prawie 14 godzin jazdy w przyczepie mogły dać koniom się we znaki, tak więc dałam im dwa dni odpoczynku i pierwszy trening miałam dopiero we środę. Zwykle tego dnia mam jazdy ujeżdżeniowe z p. Gosią, ale akurat wtedy nie mogła przyjechać tak więc stwierdziłam że popracuję trochę na drążkach. Głównie chciałam poćwiczyć nad reagowaniem koni na moje ciało, więc ustawiłam sobie malutkiego krzyżaczka z drągami po obu stronach, tak aby dało się je jeździć na cztery i na trzy fule. Ogólnie kucyki chodziły całkiem dobrze, co prawda Scottiego musiałam kilka razy zatrzymać albo za albo przed gdy zaczynał przyśpieszać, a z kolei Czarek reagował bardzo dobrze, ale ja byłam jakoś wyjątkowo nieskoncentrowana. Nie wiem czy Wy też tak kiedyś mieliście, ale podczas tej jazdy pomimo, że chciałam skupić się na pracy byłam zupełnie nieprzytomna. Niestety w związku z tym moje ciało i jego ruchy były mocno chaotyczne i przez to pod koniec jazdy de facto musiałam nadrabiać to co zepsułam na początku… Ciężka jest ta nauka samodzielnych jazd :(

IMG_2105

Na szczęście chociaż jedna dobra rzecz wyniknęła z moich środowych trenenigów, a mianowicie dokładnie na tym samym skupialiśmy się w piątek i sobotę z p. Marcinem :). Podczas wszystkich czterech jazd pracowaliśmy na kilku członowym parkurze tyle, że pierwszego dnia był od zbudowany ze stacjonat i okserów, a drugiego również ze skoków wyskoków. Ogólnie głównie miałam się skupić na kontroli przed, po i w czasie zakrętu, tak aby cały czas jechać w tym samym rytmie. Za każdym razem rozgrzewkę zaczynaliśmy od kilku ćwiczeń w stępie i kłusie- ustępowania, łopatki, a następnie przechodziliśmy do dodań i skróceń w galopie. W piątek znacznie lepiej jeździło mi się na Timonie, który rzeczywiście wyjątkowo dobrze reagował na moje pomoce, a poza tym w oprócz dwóch incydentów, które były następnie szybko zgaszone, nie miałam problemu z pędzeniem po przeszkodzie, z czego się bardzo cieszyłam :). Tymczasem w sobotę gdy doszły skoki wyskoki i trochę większe przeszkody niestety nie było już tak przyjemnie, ponieważ raz zajechał mi drogę jakiś koń, raz ptaszek nagle się zerwał i Timon zaczął być trochę zbyt reaktywny. W związku z tym musieliśmy wiele razy powtarzać parkur, żeby w końcu każda przeszkoda czy linia była pojechana prawidłowo…

Odnośnie Chenaro pierwszego dnia w sumie jeździło się dość średnio. Z jednej strony, niby miałam względną kontrolę nad kierunkiem jazdy i prędkością oraz (jak zapewniał mnie p. Marcin) nie wyglądało to źle, ale czułam że coś jest nie tak. Podobne uczucie miałam na początku sobotniej jazdy, kiedy to wzajemnie zaczynaliśmy się nakręcać, bo gdy ja nabierałam mocniejszy kontakt Czarek zaczynał się coraz mocnie wpierać i odwrotnie. W związku z tym do końca jazdy musiałam zwracać bardzo dużą uwagę żeby działać głównie półparadami (również w zakrętach, aby kucyk stał się bardziej przepuszczalny), a co jeszcze ważniejsze – żeby używać tyle samo łydki co ręki. Tym systemem w końcu udało mi się osiągnąć stan do którego dążyłam od kiedy wsiadłam na tego konia czyli lekkości i miękkości w pysku, pełnej kontroli i podstawienia zadu :D. Po roku pracy nareszcie się udało! Ciekawa jestem tylko czy udami się go uzyskac jeszcze raz, podczas zawodów skokowych w weekend :P

Komentarze

6
  • justii

    Oby się udało ;) czy ty w przyszłości widzisz się w roli trenera,czy to kompletnie nie twoja bajka?

    Odpowiedz
  • kinga

    Powodzenia! Coraz więcej rzeczy wam się udaje oczywiście za sprawą ciężkiej pracy ,ale czy też dlatego że masz osobno tranera od ujeżdżania i osobno trenera od skoków i crossu ?

    Odpowiedz
    • justii

      Sądzę, że dlatego, ponieważ się rozwija. A wiadomo,że osobno z ujeżdżenia i osobno do skoków to więcej nauczą niż gdyby 1 trener do obu rzeczy. Gosia traktuje ten sport bardzo poważnie i skoro wspina się coraz wyżej to musi coraz lepszy team budować ;)

      Odpowiedz
  • Julia

    Jak godzisz naukę z końmi?

    Odpowiedz
  • Lola

    Hej :) Mam do CB pytanko. Skąd bierzesz konie? Tzn wiem, że jeden jest twój, a dwa pozostałe cioci, ale z jakiej hodowli one są? Skąd są kupione? Bardzo Proszę o odp ;)

    Odpowiedz
  • asia

    Super, że są postępy:) Oby były widoczne na zawodach. Trzymam kciuki!

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.