Wesoły kucyk
Dzisiaj miałam ujeżdżeniowy trening z panią Ewą. Przyjechałam z mamą do stajni w miarę punktualnie, ale nasza jazda się opóźniła ponieważ trenerka się spóźniła.
Dzisiaj miałam ujeżdżeniowy trening z panią Ewą. Przyjechałam z mamą do stajni w miarę punktualnie, ale nasza jazda się opóźniła ponieważ trenerka się spóźniła.
Wczoraj przyjechała pani weterynarz na kontrolę. Zdjęła opatrunek z nogi obejrzała i stwierdziła, że gula prawie w ogóle zeszła i jest dobrze, można konia ruszać.
Po pierwsze - dobra wiadomość! Gula na nodze Smoka znika! Dzisiaj na wieczornym smarowanku była ZDECYDOWANIE mniejsza niż w zeszłym tygodniu!
Drugi trening z nowym trenerem był super! Ćwiczyliśmy skoki i to było dość intensywne.
No więc (nie zaczyna się zdania od no więc :) spotkałam w sobotę pierwszy raz trenera z którym być może będę trenować w tym roku.
Ponieważ Smok miał szczepienie na grypę, oraz z powodu tej guli na nodze nie możemy go przemęczać.
Na ostatnim treningu z Panią Ewą doznałam zaszczytu - mogłam jeździć wokół całej hali, a nie na małym kółeczku wokół trenerki.
Doczekałam się wreszcie normalnego treningu skokowego! Co prawda hala miała być pusta, a jak do niej wjechałam było w niej 6 koni, ale część zaraz się wykruszyła, część trenowała krócej niż ja i tylko z krzyżaczkami, a do końca została praktycznie tylko Zosia starając się zmieścić dokoła hali swój trening ujeżdżeniowy.
Wczoraj miałam ujeżdżeniowy trening z panią Ewą. Widać było postępy w stosunku do poprzedniego treningu.