Dzisiaj ćwiczyłam program ujeżdżenia w klasie L do HPWiM wkkw w Aromerze na przyszły tydzień. Oto co w nim się powinno znaleźć:
Zanim przyszła Trenerka rozprężałyśmy się z dziewczynami same na placu. Potem każdy zawodnik ćwiczył elementy mu potrzebne. Dziewczyny jadą w ten weekend zawody ujeżdżeniowe, ale zupełnie inne programy niż ja, więc ćwiczyły coś innego. Model treningu był taki, że najpierw każdy pracował nad poszczególnymi elementami, a potem jechał swój program, a Pani Basia go oceniała. My z Ryśkiem ćwiczyliśmy najpierw wygięcia w prawo i lewo, koła 10cio metrowe w klusie ćwiczebnym, dodania w kłusie, dodania w galopie, zagalopowania, koła w galopie, zatrzymania z kłusa i ruszenia do kłusa ze stój. Robiliśmy też kontrgalopy. Pani Trener pochwalila Ryśka, że bardzo dobrze pracował, ale mnie już mniej, bo musiałam popracować nad trzymaniem rąk. Jednak gdy przyszło do pojechania programu, Pani Basia była z nas bardzo zadowolona, z czego bardzo się cieszę! Nie ma nic lepszego, niż gdy pracuje się nad czymś w czasie treningu i to pod koniec dobrze wychodzi. Wtedy ma się poczucie, że zrobiło się krok do przodu.
A nie zawsze tak było. Gdy wsiadłam na Ryśka pierwszy raz, i on i ja mieliśmy kilka miesięcy przestoju. Dodatkowo jeździł na nim wcześniej chłopak, który niespecjalnie chyba chciał już jeździć konno (bo w końcu rzucił to zajęcie z dnia na dzień). Wyobrażam sobie, że jak się robi coś tak pracochłonnego jak jazda konna, bez serca do tego, to chyba jest się bardzo sfrustrowanym. Po Ryśku w każdym razie było widać brak miłości. Na początku zlatywałam z konia każdego dnia, bo i nadmiar energii i ta frustracja z niego wychodziła. Dziś to jest inny koń :) Myślę, że mogę powiedzieć, że jest moim przyjacielem. Na przykład często ratuje mnie gdy robię zupełną techniczną głupotę w czasie parkuru… Pani Basia kiedyś powiedziała, że do folblutów trzeba mieć serce, żeby one chciały z nami pracować. Rysiek dziś – to mężczyzna kochany i to po nim widać. Jak wchodzę do stajni to np wylizuje mi kurtkę, lubi się przytulać. Gdy wyprowadzam go na korytarz stajni, żeby zrobić z nim porządek, bardzo grzecznie stoi zupełnie nie przywiązany (bo gdy się go przywiązuje, to się odsadza). Jeszcze półtora roku temu by tak nie było! Być może dotyczy to wszystkich koni, a pewnie i ludzi, że lepiej pracują w pozytywnej atmosferze…




Komentarze
Kat M
wiem, że to stary post, ale wynika z niego ze Rysiek się teraz odsadza, a kiedys tego nie robił.. przecież to bardzo zły nawyk
Koniara2001
Kocha cię