pierwszy trening krosowy tego roku

Doczekałam się pierwszego treningu krosowego! Zaczynają się przygotowania do przyszłotygodniowych Halowych Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w wkkw w Aromerze. Co prawda część zawodników Trawersu jedzie w ten weekend na HMWiM w ujeżdżeniu też w Aromerze, ale ja tam nie jadę bo to byłoby za duże obciążenie dla Ryśka, tyle zawodów pod rząd. Dlatego my sobie spokojnie czekamy na przyszły weekend, w międzyczasie próbując sobie poskakać różne śmieszne przeszkody. Co roku trenerzy stają na głowie żeby zorganizować różne ciekawe przeszkody. Wynik ich starań w tym roku, można obejrzeć na poniższych zdjęciach. W zeszłym roku na placu stała np normalna, stara kanapa (sofa?), którą trzeba było przeskakiwać, nawet czasem coś na niej leżało np miś :)

Dzisiaj skakałam na przykład kolorowe klocki, takie metr  na metr zrobione z plastiku:

Skakałam też bankiety w dół około pół metra z takiej usypanej z ziemi półki:

Skakaliśmy też przez stos opon:

Beczki:

I inne typowe dla krosu pochylnie:

Jak się domyślam, te choineczki są darowane przez rodziców a ta niebieska szmata, trochę ma udawać wodę :) Charakterystyczne dla krosu są przeróżne kłody, albo leżące bezpośrednio na ziemi, albo postawione na czymś żeby były wyższe.

Na naszym placu są też dwa rozgałęzione drzewa do skakania przez środek, ale to już dla zawodników jadących conajmniej klasę P. Ja mam w tym  roku zacząć startować w tej klasie, ale dopiero po Olimpiadzie Młodzieży, bo tam, jako juniora młodszego obowiązuje mnie klasa L.

Na krosie zawsze też są hyrdy, czyli przeszkody z gałęzi ustawionych na sztorc. Trzyma je w miejscu drewniany stelaż. Poniżej film z zeszłorocznych Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w wkkw w Starej Miłosnej, w których w kategorii Juniorów Młodszych udało mi się wywalczyć drugie miejsce, z czego byłam bardzo dumna, bo jak można zobaczyć na filmie poziom trudności przeszkód był taki jak na innych krosach w klasie P :). Pierwsze przeszkody jakie skaczę na tym filmie to są właśnie hyrdy:

Dzisiaj trenerka powiedziała mi, że przerwa w treningach z powodu mojej kontuzji spowodowała, że gorzej oceniam odległości do przeszkód. Przed kontuzją wychodziło mi to znacznie lepiej. Na dzisiejszym treningu miałam problem z kilkoma przeszkodami, albo było za blisko, albo za daleko. W ostatnich zawodach w Aromerze miałam też z tego powodu kilka zrzutek. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że zaledwie kilka tygodni przerwy powoduje takie szkody! A mówi się, że tego się nie zapomina. Jak jazdy na rowerze… Niestety, zapomina się! Teraz trzeba będzie pracować nad tym problemem pewnie przez długie tygodnie.

Jutro ujeżdżeniowy dzień jak codzień. Będziemy się z Ryśkiem wyginać :)

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.