Ujeżdżenia ciąg dalszy…

Pisałam wczoraj o Ryśku, jaki jest kochany. Zobaczcie jak potrafi wykorzystać czas w którym go pielęgnuję, bawiąc się z kolegą. Rysiek to ten po prawej. W pewnym momencie miałam wrażenie, że mówi do tego drugiego konia “przepraszam – nie chciałem!!”. Wsadził głowę do boksu i go przepraszał, normalnie jak człowiek :)

Powiedzcie mi czemu, jeśli nawet w tygodniu jest tyle samo treningów ujeżdżeniowych i skokowych, to wydaje się jakby tych ujeżdżeniowych było więcej i jakby trwały dłużej niż te skokowe? Może to tylko ja tak mam, ale skokowe treningi to znacznie większa przyjemność. O krosowych nawet nie wspomnę…

Dzisiaj na treningu najważniejsi byli zawodnicy jadący jutro puchar Warszawy w ujeżdżeniu. Dlatego ja mogłam sama pracować, oczywiście na widoku Pani Trener :). Ćwiczyłam zatem kontrgalopy do mojej L-ki, żucia z ręki, zmiany nogi, wydłużenia kroku w kłusie i w galopie, wygięcia itp. Nie udawały mi się trochę zmiany nogi, bo ciągle Rysiek nie zmieniał zadu, ale później w końcu wyszło.  A jutro jadę próbować dużego konia. Nawet bardzo dużego -173cm w kłębie. Baaaardzo jestem go ciekawa!

Komentarze

5

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.