Poniżej fotorelacja z eliminacji skokowych w Białce, którą przygotowałam wcześniej na zapas i poprosiłam mamę, żeby ją tylko opublikowała jak będę na zgrupowaniu. Tak więc niespodzianka!
Pierwsze dwie konkurencje były oceniane przez kilku niezależnych sędziów na styl. Błędy są punktowane wg tabeli podanej w regulaminie OOM i tam też jest napisane, że zrzutka liczy się 2 pkt karne. Najwyraźniej w OOM w skokach ważniejsze są umiejętności jeźdźca niż całościowa skuteczność skoków, bo niema w ogóle konkursów zwykłych w których liczy się szybkość. To jest dla nas akurat bardzo pozytywne, bo my szybkościowo skakać nie umiemy.
Z Trawersu w eliminacjach kuców brały udział Carla na Top Evita, Ania na Morświnie, Ioana na Maladze (to ta 5cio letnia kucysia, która okazuje się bardzo utalentowana), oraz Kasia na Fatimie:
Przygotwania do startu były na takiej wykoszonej łące za stajniami. Tam było milion much, poprostu. Natomiast parkur był trawiasty (hacele!) i pochyły. Pierwsza i druga przeszkoda stały pod skosem, bo skakało się w poprzek górki. Wszystkim zawodnikom oczywiście zależało na jak najlepszym starcie. Tu Ania na Morświnie:
Morświn często ma rozwianą grzywkę ;)
Ioana na Maladze:
Kasia na Fatimie:
Jeden z Kasi przejazdów jest tu:
Carla na Top Evita:
Znajomi spoza klubu to np Zuza na Filadelfii:
Ania na Manchester 0012:
Adam Grzegorzewski to lider w obu kategoriach. Wygrał zarówno w kucach jak i w dużych koniach. W tym roku zmieniono przepisy startów w finałach OOM. Pierwszy raz jeden zawodnik może startować tylko dwa razy, czyli w dwóchfinałach. Jeszcze w zeszłym roku zawodniczki niektóre startowały cztery razy np w kucach i dużych koniach w wkkw i kucach i dużych koniach w drugiej dyscyplinie. Teraz np Ania od nas zakwalifikowała się do finałów w wkkw w kucach i dużych koniach, oraz do ujeżdżenia w dużych koniach na Simbie. Oznacza to, że będzie musiała wybrać i pojechać tylko dwa razy.
Jeden z jego finałowych przejazdów:
Wjazd do dekoracji:
Z Trawersu do finałów OOM dostały się w kucach Carla na Top Evita i Kasia na Fatimie.
Dostała się też Ania Seroka i Zuza na Filadelfii:
Runda honorowa pierwszej trójki w kucach:
oraz Ania na Morświnie w czasie rundy. Orzełek którego ma przyszytego do fraka i na rękawie (a także na kamizelce ochronnej) świadczy o tym, że Ania jest kadrze narodowej kuców w wkkw. Oczywiście każdy zawodnik, który jest w kadrze narodowej ma takie orzełki, niezależnie od dyscypliny.
Oczywiście wszystko dzięki kibicowaniu koleżanek od dużych koni:
Ale przychodzi czas na przygotowanie do własnego startu. Mamy zawsze pomocne, choć czasem denerwujące, bo np nie ma ich jak ich potrzeba… ;)
Julka z mamą:
Wyjazd na rozprężalnię. Dobra mina to tylko przykrywka dla potężnego zdenerwowania.
Ola na Olframie:
Rozgrzewka na tej właśnie zamuszonej łące:
Jula na Drumli:
I wreszcie wjazd na parkur.
Gdybyśmy były bardziej pewne siebie, poszłoby nam lepiej. Np pierwszy przejazd na styl Julka pojechała niepewnie i przez to zebrała więcej punktów karnych za styl. A kolejne już pojechała pewnie i było super:
W dużych koniach z Trawersu oprócz mnie startowała też Ola na Oflamie:
Po stylówkach miała 5, najwyższe z nas wszystkich miejsce. Generalnie jechała super!
Jechała też Ala na Lagunie. Była z nas wszystkich najszybsza. Gdyby konkurs był zwykły na czas, chyba by wygrała. Na tym zdjęciu wygląda jakby mówiła do Laguny “prościzna” :)
no i ja, ale nie mam zdjęć ze swoich startów. W efecie pechowego upadku Oli w drugim finale do finałów OOM zakwalifikowałam się w dużych koniach tylko ja. Oczywiście to się może zmienić, jak się poprzepisują zawodnicy tylko do dwóch przejazdów i zwolnią miejsca dla rezerwowych.
Dekoracja. Ala chwali Lagunę:
Zawsze się ktoś pyta co dostaliśmy. Dostaliśmy flo i książkę o Stadzie Ogierów w Białce. Nie było pucharów, nie było medali.
Oczywiście po dekoracji runda honorowa. Koni było dużo, bo jadą wszystkie pary, które ukończyły eliminacje:
Fajnie jest osiągać zamierzony cel. Teraz jednak dobrze byłoby go dokończyć, czyli pojechać te finały OOM. Stefan ciągle niedomaga, nie do końca wiemy czemu. Może dlatego, że na rozprężalni spadł na niegi cały okser gdy mi nie pasował skok. Wszystko zleciało na jego nogi. Może dlatego, że ma pękniętą prawą piętkę (od złej strzałki). Może nie wiem dlaczego. Teraz marzę o tym, żeby się wykurował i pojechał ze mną finały. Potem będzie miał cały sierpień wolny, tylko dla siebie, bo pierwszą połowę konie mają mieć wolną, a w drugiej połowie mam jechać na pierwsze normalne wakacje od dwóch lat. ostatnie dwa lata jeździłam tylko na zgrupowania sportowe. Żadne wolne, żaden obóz, żadne wczasy… Sześć razy w tygodniu trening. Może w tym roku udałoby się jednak na chwilę wyjechać.










































Komentarze
Marta
Fenomenalne konie:) to są po prostu cudeńka:) z jaką gracją się poruszają hmmm ale główką to… nie baskilują a trening czyni mistrza ale mimo to pięknie skaczą:) pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów:)
zebrazklasa
dzięki!
Kori
Mam pytanie jakim aparatem twoja mama robi zdjęcia i filmy na zawodach, bo wychodzą bosko :)
donnowateszczescie
Też o tym dzisiaj myślałam :D Dołączam się do pytania