Jak w raju!!!

Jak tylko przyjechałyśmy do Facimiecha po 6 godzinach drogi, szczęki opadły nam z wrażenia. Tutaj jest tak pięknie! Łąki, piękne stajnie, ogromna hala i piasek kwarcowy na ujeżdżalni.

Co prawda to jest jeszcze w budowie, ale na olimpiadę będzie wszystko wylizane. Gdy weszłam do stajni od razu stwierdziłam że mogłabym tam mieszkać. Wentylacja stajni, okna w każdym boksie, dwie myjki na kilkanaście boksów, osiem siodlarni (nie wiem po co im tyle), piękne toalety, piękne boksy… Jedynie to szkoda że nie mamy tak w Paszkowie.

Godzinę po przyjeździe zaczęłam siodłać Smoka. Wsiadłam na niego i trochę się bałam bo pani Basia mówiła że koniom tutaj odwala jak są pierwszy raz, ale Sojuz zachowywał się bardzo przyzwoicie. Na tym piasku jeździło mi się cudownie.

Taki mięciutki ale za razem nie zapadający się tylko taki sprężysty. Pomogła mi bardzo poprzednia jazda z tym nowym trenerem. Cały czas Smok miał zebraną głowę i tak fajnie mi się zakręcało na nim. Ogólnie bardzo fajnie się jeździło oprócz tego, że było jakieś 30 stopni ciepła. Zmęczyłam się samym podciąganiem popręgu! Jak wsiadłam na Smoka nogi mi się tak paliły, że myślałam ze się rozpuszczę.

Po jeździe umyłyśmy Smoka. Akurat on bardzo ładnie wchodził do myjki ale większość innych koni strasznie się ich bała. Chyba nie były przyzwyczajone do takich luksusów. Na pewno odstraszały je czarne ściany i czerwona podłoga no ale bez przesady. Na tym zdjęciu myjemy w myjce Morświna Ani:

W każdym razie po tym wszystkim poszliśmy na kros.

Okazało się ze klasa L ma kilka przeszkód trudniejszych od klasy P. naprawdę ten kros chyba jest najtrudniejszy ze wszystkich które widziałam do tej pory. Ten “stół” po prawej to jest moja klasa:

A tu trener tłumaczy jak pojechać dość trudną kombinację, skok przez kłodę do wody, wyskok z wody na bankiet i zaraz pod kątem 90 stopni zakręt w lewo na tą wąską pochylnię. Zmieścić się w tym będzie Smokowi trudno:

Te dwie kłody wyglądają prosto. Ale pierwszą skacze się pod górę, tuż za nią jest dołek i z tego dołka, znowu pod górę skacze się drugą. Bardzo trudna kombinacja, bo nie wiadomo nawet ile fule ma wyjść między nimi. Ta dołki i górki powodują, że to zależy od tego gdzie się koń wybije i wyląduje.

I ja mam to jechać?! No na szczęście jutro jest ujeżdżenie i skoki więc na razie nie muszę się martwić o kros. Gorzej ze jutro ma padać. Startuję z ujeżdżeniem o 12.10. Skoki zaczynają się około 15.00, ja pewnie będę ok 16.30. Jedno jest pewne, będzie jutro ciekawie :)

PS mamy oczywiście kwaterę w takim miejscu, że internet jest śladowy, lub żadny. Wczoraj nie udało mi się nic powiesić, teraz siedzę na balkonie w kucki modląc się o jakąś falę zasięgu! Mam nadzieję, że chociaż ten tekst się załaduje, zdjęcia i filmy niestety dowieszę w poniedziałek. Jeśli będą opóźnienia w relacjach to pamiętajcie, że jestem w raju – tam pewnie też nie ma Internetu ;)

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.