Mój start był zaplanowany na 12.25, co jest stosunkowo późną porą, a jednak i tak trzeba przyjechać do stajni na 7 rano :P
Dzisiejszy dzień zaczął się od porannego rozruchu, na którym próbowałam sprawić żeby Donek się rozluźnił. Wyszło mi to nie najgorzej zarówno w kłusie jak i w galopie. Po stajennych obrządkach np. czyszczeniu siodeł, ogłowia i innych spraw, postanowiłyśmy pomrozić się troszkę na dworze oglądając przejazdy w klasie L. Było na tyle zimno, że każdy usiłował ogrzać się trochę na słońcu…
Gdy już byłyśmy zmarznięte na kość przyszedł czas na szykowanie Donkastera do wyjazdu. Na rozprężani chodził zupełnie ok. Co prawda w wyższym ustawieniu nie chciał się rozluźnić, ale po pewnym czasie się udało. Po przejeździe jednak byłam niezadowolona. Nie jechało mi się najlepiej ponieważ Donek był trochę sztywny, moim zdaniem przejazd był bez życia, a co do mojej sylwetki to muszę mieć zdecydowanie wyżej rękę. Oczywiście, jak obejrzałam film na aparacie okazało się, że jak to zwykle bywa wyglądało to lepiej niż mi się jechało :). Trzeba też zaznaczyć, że dobrze stanął i zrobił ładne żucie z ręki, a poza tym zadowoliło mnie to, że MYŚLAŁAM podczas tego przejazdu (nie było błędów z mojej winy np. krzywe zatrzymanie jak ostatnio się trafiało). W każdym patrząc na to jak się czułam po moim przejeździe, oraz na to, że oglądałam przejazd Franziski Gillmaier który był BEZ ZARZUTU – byłam mega zszokowana gdy zobaczyłam, że prowadzę (nie mam nic przeciwko, a i tak :P).

Po całych obrządkach stajennych byłyśmy umówione z Treneiro na 14.00 na oglądanie krosu. Po doświadczeniach z Rybnika stwierdzam, że trasa nie jest zbyt skomplikowana. Przeszkody są stosunkowo wysokie, ale za to całkiem przyjemne pod względem najazdów i konfiguracji. Do tego patrząc na przeszkodę z mojej klasy i stojącą obok przeszkodę 3 *, moja wydaje się malutka i totalnie banalna…
Na 18.00 było oglądanie przeszkody wodnej. Było już bardzo zimno więc Donek niechętnie zamoczył nóżki… :)
Jutro startuję o 9.50. Zawodnicy są puszczani na kros co 2 minuty. Oznacza to wstawanie świtem, oraz spinkę poranną z całym przygotowaniem, ponieważ jeszcze rano chcę raz przejść kros. Niestety nie będzie zbyt długiego filmu z krosu, bo w jednym miejscu widać tylko ok 3 przeszkód na raz.
Specjalnie dla Was moja mama nagrała programy Pawła Warszawskiego i Łukasza Kazimierczaka w trzech gwiazdkach, ale niestety tutaj jest za słaby internet żeby się przesłały tak więc pewnie powieszę je w poniedziałek. A teraz wreszcie w kimono!







Komentarze
Kara
Masz jakieś siodło Wintenca ?
ania
Hej ;) Już od dłuższego czasu obserwuję Twojego bloga. Muszę powiedzieć, że bardzo fajnie czyta się Twoje notki ;) Bardzo fajnie jeździsz ;)
Czy mogłabyś kiedyś w jakiejś notce wspomnieć, o tym zegarku, który zakładasz na zawody crossowe ?