Na oklep

Po jednym dniu przerwy od jazdy od dziś Smok musi chodzić. Dostaje jednak od wczoraj lek przeciwzapalny na swoje ścięgno, a ja usiłuję podgoić swoje rany na nogach. Dlatego Smok musi chodzić stępem, a ja nie mogę wsiadać w siodło żeby nie otwierać ran pod kolanami i nie zakładam na razie obcisłych bryczesów, żeby tych ran nie obcierać.

Stąd powstał pomysł jazdy na oklep, z luźno zwisającymi nogami. Tyle rzeczy już w życiu robiłam na koniu, ale na oklep jechałam pierwszy raz! Miałam z tego sporo radości.

Jednak chodzenie stępa może się w końcu znudzić. Na szczęście była na ujeżdżalni Luizka, która jeździła na Jędrusi i Maladze

Po jeździe zrobiłyśmy Smokowi kompres z rywanolu na jego pękniętą piętkę. Nie wiem czy to pomoże, ale ma obandażowane całe kopyto, a pod bandażem jest wata z rywanolem. Jutro, jak pojadę na jazdę do południa, to zdejmiemy mu ten kompres i zobaczymy jak ta piętka wygląda. Ja już nie wiem co można tam zrobić, żeby chciała się zarosnąć.

Jak wyjeżdżałyśmy ze stajni syn Poziomki (który ma na imię Pudzian), układał się właśnie do snu i tak słodko się wtulał w sianko i wyciągał nóżki :)

 

 

 

 

Komentarze

10

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.