Dzisiaj były skoki z trenerem. Na początku było bardzo fajnie, bo wszędzie mi pasowało. Najpierw skakałyśmy krzyżaczki i szereg z kłusa, który trener podwyższał po każdym naszym skoku. Później gdy skakałyśmy parkur trochę posypało mi się z odległościami więc nie byłam zadowolona. Na koniec skoczyłyśmy linię z czego pierwsza przeszkoda była krosowa , potem 3 fule i okser 110. Akurat wtedy mi pasowało, a na okserku tak fajnie wyskoczyłam i tak długo się leciało… bardzo mi się podobał ten skok.
Miałyśmy trening z Trenerem gdyż pani Basia pojechała do Niemiec z Perłą na międzynarodowe zawody i nie będzie jej do końca tygodnia. Oznacza to, że będziemy miały jazdy z Panią Dorotką, która specjalizuje się w ujeżdżeniu i naprawdę lubię z nią jeździć, albo z Panem Tadeuszem, ale to mało prawdopodobne bo zwykle mamy z nim tereny (np. ten ostatni, który był katastrofą!!!), lub też z Trenerem, najprawdopodobniej skoki, bo on nie lubi ujeżdżenia. Rozumiem go… :)
W każdym razie jutro pewnie mam ujeżdżenie z p. Dorotką i prawdopodobnie będziemy ćwiczyć programy albo elementy programów na eliminacje do Olimpiady Młodzieży.
Zasady w eliminacjach są takie, że robi się je w czterech regionach złożonych z trzech, czterech lub pięciu województw. Do finału OOM przechodzi z całej Polski 25 par w kategorii wkkw, 50 par w skokach i 25 par w ujeżdżeniu (z kategorii kuców i dużych koni łącznie). Zasada przydzielania miejsc w finale jest taka, że najwięcej par przechodzi z regionu gdzie najwięcej dzieci zgłosiło się do eliminacji. Czyli np z naszego regionu może przejść 6 najlepszych par w kucach i 5 w dużych koniach jeśli odpowiednio dużo dzieciaków się zgłosi. A z innego regionu może przejść tylko jedna para. Dlatego w naszym klubie większość juniorów młodszych, jeśli tylko będą mieli do tego kwalifikacje, będą startować w eliminacjach do wszystkich OOMów.
W zeszłym roku eliminacje do OOM wkkw też były w Pieńkach i podobnie jak w tym roku poprzedzone były jednodniowymi zawodami, które pomagały zdobyć kwalifikacje. Ja miałam dużego pecha, ponieważ w jednodniówkach zajęłam trzecie miejsce, a przed samymi eliminacjami Ryszard rozchorował się na zapalenie oskrzeli i miał wysoką gorączkę. Przed tymi zawodami ciężko pracowaliśmy, wszystko było dopięte na ostatni guzik, a o chorobie Ryśka dowiedziałam się gdy miałam wjeżdżać na czworobok na eliminacjach. Rysio miał taką gorączkę, że nie był w stanie nic pojechać. Nie muszę mówić jaka to była dla mnie tragedia. Przeżyłam to OKROPNIE :( Dobrze, że Rysio wyzdrowiał, choć leczenie antybiotykami trwało dwa tygodnie.
W tym roku również najbardziej oczywiście zależy mi na eliminacjach do wkkw. Dlatego właśnie muszę bardzo pracować nad ujeżdżeniem, bo nim najbardziej mogę wpłynąć na mój wynik. Co z tego że pojadę skoki i kross na czysto jak ktoś będzie miał lepsze ujeżdżenie? W takim przypadku mogę tylko liczyć na to by ten ktoś się spóźnił, zrzucił albo miał wyłamanie. Wolałabym mieć pewność, że będę lepsza już w ujeżdżeniu.
Będę też jechać na eliminacje skokowe i ujeżdżeniowe, a że Sojuz to spec od ujeżdżenia to tylko ja muszę się poduczyć. Co za tym idzie, przede mną ciężkie czasy…



DODAJ KOMENTARZ?