Miałam nie pisać. Miałam mieć wakacje i Smok też. On sobie chodzi na padoki i odpoczywa. Na padokach podobno bardzo grzeczny, tylko się namiętnie tarza. A dzisiaj niespodziewany telefon od Królika. Prawa przednia noga u smoka spuchnięta od samego kopyta do nadpęcia. Nie wiadomo czemu. Nie boli przy dotykaniu, nie kuleje. Czyli nie, że się kopnął przy tarzaniu się, albo inna kontuzja stawu. Wygląda jak by to było zakażenie. Jak by się gdzieś zranił, albo nakłuł i idzie zakażenie. Ale nie widać ranki. Mama zadzwoniła do lekarki, ale ta może przyjechać dopiero jutro. Tak więc dziś, moja mama która leży w łóżku z anginą, musiała pojechać do stajni zrobić koniusiowi okład z rywanolu. Żeby dotrwał do jutrzejszej wizyty doktor :( :( A ja mogę o tym tylko przeczytać na facebooku… Biedny kucyś. Pewnie za mną tęskni…



Dam znać co jutro powie doktor…



Komentarze
olik605
O Boże!!!Biedny Smoczuś!Niech szybko wraca do zdrowia!