Pierwsze co zrobiłam po wstaniu to zjedzenie śniadania i POJECHANIE DO STAJNI!!!
Byłam troszkę zła, gdyż kowal który miał dzisiaj przyjechać ZNOWU przełożył wizytę i ma przyjechać w poniedziałek. Przekłada tak już od 2 tygodni. I przez to Sojuz jest już w tych podkowach 10 tygodni. Biedny kucyś…
Gdy tylko weszłam do stajni zaczął tak słodko rżeć… (teraz powinniście robić „ooooooooooooooo…”)
Już wcześniej zauważyłam, że jak wchodzę do stajni Smoczuś tak cicho rży, jak by mnie witał. Teraz minął tydzień od kiedy się widzieliśmy, a on zrobił to znowu :) Ciekawa jestem czy rży tylko do mnie czy też dla innych.
Trochę się bałam wsiadać bo obawiałam się że zacznie mnie boleć kręgosłup dlatego przedłużałam czyszczenie i siodłanie jak tylko mogłam. Jednak gdy tylko wsiadłam na Smoka i nic mnie nie bolało, poczułam się dosłownie jak ryba w wodzie. Czułam jakbym się urodziła w siodle, jakbym była do niego przyszyta!
Czułam tak niestety tylko na początku jazdy, dopóki nie zostałam sama na placu. Wtedy Smokowi zaczęło “odwalać”. Zaczął wszystkiego się bać, dosłownie wszystkiego. Był taki energiczny i jakiś taki nie wyżyty, stawał dęba, odskakiwał od przeszkód koło których już kilka razy przejechał. Zachowywał się jak ogier. Przynajmniej tak sobie wyobrażam jazdę na ogierze bo nigdy na nim nie siedziałam.
Na szczęście przez te pięć dni nie zapomniałam podstawowych zasad takich jak np. trzymanie nóg z przodu, bo bym już dawno leżała. Ale wydaje mi się że nie robił tego specjalnie i nie chciał mnie zrzucić… Po prostu duże z niego dziecko… W pewnym momencie dałam mu po prostu galopować, tak jak kiedyś robiłam z Ryszardem…
Były na jeździe śmieszne momenty, gdy Smok złapał w zęby element jednej z przeszkód krosowych, czyli małą suchą tuję, i niósł ją w zębach jeszcze jakiś czas, usiłując się posilić :)
W ciągu całej jazdy kręgosłup zabolał mnie dwa razy. Raz w czasie kłusa gdy usiadłam w siodle, a drugi raz w półsiadzie w galopie.
Po południu byłam u rehabilitanta, który oprócz mojego dziwnego kształtu kręgosłupa stwierdził, że jestem skręcona w biodrach tak, że mam prawą nogę trochę bardziej z przodu niż lewą. Coś takiego. Pani Basia kiedyś powiedziała, że w siodle mam prawą nogę bardziej z przodu niż lewą i proszę, miała widać rację. Rehabilitant tak mnie składał i zwijał, że trzaskały mi wszystkie kręgi w kręgosłupie po kolei. Mam jeszcze do niego pochodzić, żeby zmienić ten dziwny stan mojego kręgosłupa.
Jutro pierwszy normalny trening od tygodnia, bo w końcu prawie w ogóle mnie nie bolało. Trenerka powiedziała że jutro będą skoki. A nawet może i kros :)









Komentarze
olik605
Haha!!! Śmiesznie z tą tują wygląda!!!!
zebrazklasa
:)
Rudson^^
Jakie on ma oczy słodkie o jejciu…
olik605
No, oczka ma sweetaśne!