Pierwszy dzień latania na Smoku :)

Przepraszam, że tak późno piszę ale Trenerka ułożyła jazdy tak, że dzisiaj jeździłam o 17.30 i 18.30. Po jeździe musiałyśmy załatwić dużo spraw (a wszystkie podwójne) jak czyszczenie sprzętu, sprzątanie paki, owijanie konia…

Dzisiaj przyjechałam z tatą 50 min przed jazdą, żeby mieć dużo czasu na spróbowanie moich siodeł na Smoka. Niestety rozmiar Ryśka jest rozmiarem małego konia i nie da się tego włożyć na Smoka! Musiałam pożyczyć siodło od koleżanki bo moje jest za małe. Chciałam najpierw wsiąść na Rysia, żeby przyjemność jazdy na nowym koniu mieć na koniec. Poszłam na ujeżdżalnię i zobaczyłam panią Dorotkę. Bardzo fajnie się z nią jeździ, bo jest wtedy luźniejszy trening i można popracować nad rzeczami, które nie wychodzą. Gdy do niej podeszłam powiedziałam o moich zamiarach, a ona stwierdziła że lepiej pojeździć na tym nowym koniu najpierw. Pewnie nie mogła się już doczekać, żeby go zobaczyć :)

Jak Smok do nas wczoraj przyjechał powiedziano nam, że od 4 dni nie miał treningu, tylko był lonżowany. Jak na niego wsiadłam okazało się, że rzeczywiście po 4 dniach lonżowania miał za dużo energii. Od razu kiedy tylko zaczął trochę wariować pomyślałam sobie, że skoro ma 174 cm to dłuuuuuugo będzie się z niego spadać :) Patrzył na wszystkie nasze krosowe przeszkody i czasami zdarzało mu się odskoczyć. Generalnie widać, że od sierpnia nie jechał krosu i tylko komfortowo trenował ujeżdżenie w pięknej hali z lustrami… Gdy przejechałyśmy na czworobok było już lepiej. Pani Dorotka nawet się śmiała, że widać że wie do czego służy czworobok, bo od razu zgrzeczniał i “ustawił się” ciałem do ujeżdżenia. Trochę bał się wozu, który stał z jednej strony ujeżdżalni, ale pani powiedziała, że jak na pierwszy dzień był bardzo grzeczny.

Na treningu jeździłam tylko z Magdą. Magda miała jeden z pierwszych treningów od kilku miesięcy, ponieważ miała operację kolana. Oto Magda na Konwalii:

Niby była ujeżmęka, a na Smoku wszystko robiło się tak łatwo! Dodania, jak marzenie. Ustępowania, nawet nie wiedziałam, że tak można. Jedynie jak chciałam zagalopować to trochę brykał, ale przeszło mu pod koniec jazdy, gdy stracił trochę “pary”.

Na tym zdjęciu dobrze widać, że Smok jest golony. Oznacza to że trzeba pilnować zakładania derek po treningu i na noc.

Przed drugą jazdą bałam się, że będzie mi tym trudniej, że wszystko jest na Ryśku inaczej. Cały czas powtarzałam “o Boże, ty jesteś taki kucyś!”

Na szczęście okazało się, że nie było tak źle. Bardzo ładnie robił dodania w kłusie i kontgalopy, całkiem  nieźle ustępowania:

W ogóle całkiem ładnie chodził. Może zrozumiał, że ma konkurencję i zaczął się starać :) Pod koniec treningu swtierdziłam, że Rysio jest taaaki mały, że w sumie mogę go siedząc w siodle złapać za uszy :)

Jutro mamy skoki i mam nadzieję, że Smok odda trochę swojej energii Rysiowi :)

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.