Śląska niespodzianka :)

Wczorajszy dzień zaczął się nietypowo. W sobotę przeszłam kros cztery razy a wczoraj rano postanowiłam sobie go przypomnieć jeszcze raz.

kros w którą stronę

Był on tak pokręcony, że musiałam go przejść łącznie aż pięć razy (po raz pierwszy w życiu)! Start miałam zaplanowany jako ostatnia w klasie L (co wypadało na 10.45) tak więc miałam jeszcze dużo czasu. Starałam się być spokojna i wyluzowana, ale podświadomie się denerwowałam. Jak zwykle zaczął mnie boleć brzuch, pomimo tego, że cały czas wmawiałam sobie, że to jest przejazd treningowy. Doszło nawet do tego, że w każdej wolnej minucie powtarzałam sobie trasę krosu…

księciunio

W każdym razie gdy dotarłam na rozprężalnię, dawno już rozgrywała się moja konkurencja. Widać było, że konie się mocno ślizgały, a nawet jedna dziewczynka się wywaliła na którymś zakręcie, a druga spadła na domku (który widać na filmie) co zdecydowanie mi nie pomogło w utrzymaniu optymistycznej postawy. Tak czy tak powoli się rozprężałam. Donek wydawał się być zachwycony tym, że za chwilę będzie mógł sobie pogalopować- brykał, atakował przeszkody itp :P

księciunio się śmieje

Sam kros jechało mi się całkiem dobrze, co prawda mam wyrzuty sumienia, że poobijałam Donkowi nóżki- np. wyszło mi zdecydowanie za blisko do przeszkody numer sześć i niestety chyba się uderzył… Do tego oczywiście musiałam się zgubić na trasie :P

Jak się idzie pieszo trasę krosu to się wydaje, że jest tyle czasu np do zakrętu, ale niestety jak się jedzie galopem na koniu to już się go praktycznie nie ma! Dlatego właśnie gdy skoczyłam czarne deski z numerem trzy, wiedziałam, że trzeba będzie skręcić w lewo, ale odpowiednia ścieżka pojawiła się tak nagle, że nie zdążyłam w nią skręcić! Tak więc musiałam wyhamować za zakrętem a następnie przebijać się przez chaszcze żeby trafić na odpowiednią ścieżkę i jeszcze przyglądać się czy nie ma tam żadnych dziur. Straciłam na tym dobrych kilkanaście sekund i dlatego właśnie później tak pędziłam.

Fajne było to, że siódemkę (rów) Donek praktycznie “przebiegł” bez mrugnięcia oka, po prostu go połknął. Potem wszystko poszło już dobrze, co prawda jeszcze czasami wychodziło mi za blisko, ale i ja i “Księciunio” (nowa ksywka Donka :) ) byliśmy “w szale”, tak więc ciężko było zajmować się odmierzaniem odległości. Wyszło na to że byłam 14 sekund przed czasem (a obawiałam się że się spóźnię).

Muszę powiedzieć, że po krosie z jednej strony się cieszyłam ponieważ Donek na prawdę jechał bardzo dobrze, nie próbował uciekać, nie czaił się i wydaje mi się, że cieszył się tym krosem.

Z drugiej strony byłam zła, że np. przy zeskoku nie zaparłam się na nogach, tylko straciłam równowagę, albo właśnie że poobijałam mu nogi. Ale np. tak jak na olimpiadzie byłam zła, że nie myślałam (nie byłam skupiona) na czworoboku, tak na tych zawodach byłam w czasie ujeżdżenia „trzeźwa”. Tak więc jak teraz zawaliłam sprawę na krosie, to na następnym krosie już będę o tym pamiętać. Przynajmniej taką mam nadzieję :)

Dekoracja zaczęła się o 15.00, więc jeszcze przed nią zdążyłysmy się wymeldować z hotelu i pójść na szamanko.

wesoła kobyłka

Najpierw nagrodzono zawodników klasy P, potem nas (L), a na końcu LL. Okazało się, że nie tylko wygrałam konkurs L, ale również zostałam Mistrzynią Śląska! Na początku myślałam, że lektor się pomylił. Moja mama poszła nawet wyjaśniać sprawę do sędziów, że przecież ja jestem z Mazowsza. Sędziowie jednak powiedzieli, że są to otwarte mistrzostwa i dlatego każdy może je wygrać (nie tylko zawodnicy ze Śląska) :D.

IMG_3208

IMG_3245

IMG_3284

IMG_3316 IMG_3323

Ze stajni wyjechałyśmy około 16.00, tak więc do domu dojechałyśmy przed 21.00. Przez całą drogę spałam jak zabita. Bite pięć godzin prawie nie otworzyłam oczu, no może jak mama wyrywała mi spod głowy torebkę chcąc wziąć portfel na stacji benzynowej :P Mimo tego rodzice pozwolili mi dziś (oczywiście za moją drobną namową), nie iść dziś do szkoły :P

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.