Środowy dzień przebiegł tak jak każdy inny dzień na zawodach. Przed ujeżdżeniem wsiadłam jeszcze na chwilę na Czarka i Timona aby zobaczyły teren, rozejrzały się trochę i trochę się porozluźniały. Na Sir Scottym udało mi się trafić na godzinę w której można było objechać dookoła czworobok, tak na Chenaro było to niemożliwe. Przez to wjazd na czworobok konkursowy był jego pierwszym razem, a niestety czworobok został umiejscowiony tam, gdzie kiedyś była rozprężalnia do skoków, czyli pod samym lasem.
Start na Czarku był pierwszym w jednej gwiazdce. Na rozprężalni oprócz kilku przestarszeń kucyk chodził naprawdę dobrze, choć był lekko do pchania, ale też dzięki temu był rozluźniony w grzbiecie, galopował i kłusował luźno, elementy wychodziły zgrabnie i powabnie. Po wjechaniu dookoła czworoboku nagle sytuacja zmieniła się o 180 stopni ponieważ, kucyk spiął się na widok jakichś wywróconych doniczek koło czworoboku (plus został odłączony od reszty koni) i zaczął pędzić. Po wjechaniu na czworobok sytuacja się nie zmieniła. Wcześniej byłam przygotowana na to, że będzie on nieco do pchania jak podczas ostatnich zawodów w Strzegomiu i ta sytuacja nieco zbiła mnie z tropu. Dodatkowo zaskoczyło mnie i szczerze mówiąc trochę przestraszyło, że czworobok był zupełnie czysty, bez żadnych śladów. Ten z Was kto jeździ ujeżdżenie ten wie, że ślady na czworoboku pomagają w wykonaniu elementów takich jak wjazd na linię środkową, kół etc.
Początek czworoboku, pomimo spięcia był całkiem dobry, ponieważ to, że kucyk pędził pomogło mu zrobić dobre dodanie. Przy ustępowaniach niestety trochę za późno się orientowałam, powinnam się przygotowywać do nich kilka kroków przed literą, tak żeby wyszło w literze, a ja robiłam to dopiero w literze, przez co miałam mniej miejsca żeby dojechać do ściany.
Natomiast przez to, że Czarek się spiął żucie z ręki nie wyszło najlepiej, ale przynajmniej zrehabilitował się wyciągniętym stępem, który był całkiem ładny. Niestety dalsza część czworoboku była tylko gorsza. W galopach zaczęły się problemy, ponieważ Czaruś nie chciał mi podjechać do ściany przy której były rzucone te doniczki, podobnie przed kontrgalopem, przez co ja się spięłam dodatkowo, przez co on się jeszcze bardziej spiął. Jak się to wszystko skumulowało to wyszła zmiana nogi w kontrgalopie, ale za to bardzo ładna zmiana :P. Drugi galop na szczęście udało mi się zrobić dobrze, aczkolwiek skrócenie było słabe. Łącznie dostałam 52,5 pkt, czyli nie najgorzej, ale mogło by być znacznie lepiej. Ja byłam ogólnie trochę zła na siebie, bo powinnam być bardziej skoncentrowana i mocniej zadziałać pomocami żeby go opanować, ale zdarza się.
Przed rozprężaniem Timonka obiecałam sobie, że ten czworobok postaram się pojechać na 100%. Na rozprężalni tak samo jak na Czarku jeździło mi się bardzo dobrze, bo nie miałam w ogóle problemów z głową, kucuś był podstawiony i wszystkie ruchy wykonywał bardzo dobrze.
Czworobok konkursowy na Scottym zaliczam do jednego z lepszych w życiu! Koń bardzo fajnie się prowadził i wykonywał wszystkie elementy tak jak chciałam, nie było żadnych niespodzianek. Poza tym ja, przez to że miałam już jeden czworobok, rochę wypaliłam adrenalinę i rzeczywiście byłam na tym czworoboku. Wszystkie ruchy były zaplanowane i przygotowane odpowiednio wcześnie. Jedyne co można by było poprawić to ustępowania, bo trochę za mało zadu zabierałam, oraz zagalopowanie z lewej nogi w którym Scotty się trochę podniósł i spiął. Poza tym jechało mi się supciaście, co się pokryło z wynikiem – 40,9 pkt!
Po ujeżdżeniu zajmowałam pierwszą pozycję na Scottym w krótkiej juniorskiej gwiazdce, Czarku byłam trzecia.
W czwartek do południa był przegląd weterynaryjny Sojuza (jak zawsze więc już nie opisuję) a ok 14.00 zaczęły się skoki CIC 1*J.
Szczerze mówiąc na Czarku nie jechało mi się zbyt dobrze, bo byłam spięta, bo jak zwykle się bałam że będzie wybijał zadem (a ja zlecę), przez to też nie miałam dobrej równowagi i nie panowałam nad moim ciałem, przez co Czaruś się denerwował. Na szczęście bardzo dobrze skakał. Co do parkuru to ogólnie nie był strasznie wysoki (115cm), ale pewną trudnością było, że był na trawie, tak więc trzeba było wkręcić hacele, ale co najważniejsze część przeszkód była lekko z górki, a część lekko pod górkę.
Oznaczało to, że do tych z górki trzeba było trzymać konie ciałem, bo konie mają tendencję do rozpędzania się, przez co przenoszą swój ciężar na przednie nogi, przez co tam mogą zdarzać się zrzutki. Z kolei do tych pod górkę trzeba było podjeżdżać, co prawda nie była to duża górka, ale w skokach takie rzeczy się mocno liczą. Parkur udało się przejechać na czysto, ale stylowo zdecydowanie nie był to dobry przejazd, przynajmniej tak to co czułam.
Na Timonie z kolei na rozprężalni skakało się całkiem nieźle. Skakał pełnymi skokami, nie przeganaszowywał się, starałam się mieć lżejszą rękę i żeby miał aktywny galop. Ale niestety na parkurze przez stres o tym zapomniałam i tak jak mi się wydawało, że jadę normalnym tempem, tak okazało się, że głównie jechałam do tyłu, przez co dokładałam fule w dystansie, w związku z czym na niektórych przeszkodach Timon nie był w stanie dolecieć. Przykładem może być okser nr 10 – w związku z tym, że zamiast robić półparady znów zaciągałam kucyka zaczął mi się przeganaszowywać i znów jak to się wszystko skumulowało, pomimo tego, że kucyk naprawdę się starał, wyszły dwie zrzutki i dwa punkty za czas. A to oznaczało że z 40,9 pkt zrobiło się 50,9 i wylądowałam na 2 miejscu przed crossem. Niestety nad tymi skokami będzie trzeba popracować w ciągu najbliższych trzech tygodni które zostały nam do Baborówka.
Jeszcze tego samego dnia miałam ujeżdżenie na Sojuzie i poszło całkiem ok, ale to już w następnym wpisie. Dzisiaj jeszcze czekają mnie zamykające zawody skoki na Sojuzie i muszę iść się szykować więc liczę na kciuki!









Komentarze
wiktoria
Trzymam kciuki za cros i tak jesteście super.
Ola
Powodzenia na Sojuzie! ;)
Tak mi wpadło do głowy oglądając Twój przejazd na Scottym, że mógłby być pokazywany jako wzór dla innych był taki dobry. Aż miło się ogląda. A skokami się nie martw, często jak jedno wychodzi, to drugi idzie gorzej, zwłaszcza jak się jest liderem, ale w Boborówku na pewno pójdzie Ci lepiej. :)
justii
scotty zawsze przypominał mi konia ujeżdżenioweqo, taki delikatny, pięknie plącze tymi nóżkami ;) trzymam kciuki , a kros na filmiku z linka był świetny :D fajnie , ze skupili się na całym twoim przejeździe !!
Werka
Powodzenia! :)
kinga
Mam pytanie ,gdzie kupiłaś ten napierśnik?
zebrazklasa
http://www.beckersport.pl
kinga
Dzięki
koniara
Gratulacje! Mam pytanie: za rok też jedziesz ? Ja teraz zaczynam końskie wakacje i może uda mi się poskakać na oklep :) p.s bosko wychodzisz na zdjęciach :) pozdrowienia i miłych wakacji !
Natka
Hej Gosia !!! Chcę abyś wiedziła, że jesteś moim idolem w życiu ;-) Strasznie podoba mi się twój styl jazdy, twoje wpisy, rady i poświęcenie. Możesz mi pomóc ? Skaczę od niecałego roku, narazie do około 90 cm i jeżdżę na kucyku, który boi się desek, podmurówek i płotków :-€ Z tego powodu właśnie zawsze patrzę na przeszkodę, żeby wiedzieć, czy wyłamie czy nie, a moja trenerka każe mi patrzeć przed siebie, a ja nie potrafię…po prostu. Są na to jakieś ćwiczenia ? Pozdrów kucyki i trzymam kciuki za cross :-)
zebrazklasa
Moim zdaniem jeżeli koń boi się podmurówek, desek itp. To na treningach powinno się go do tego przyzwyczajać poprzez skakanie małych zachęcających przeszkód z tymi elementami, lub też po prostu przechodzenie jak przez drągi przez takie deski, albo też nawet w ręku można okrążać, przechodzi przez nie. A co do twojego patrzenia w dół to jest to całkiem naturalne, ale niestety żeby problem się rozwiązał musisz mocno ograniczyć ten odruch. Przy najeździe jeżeli głowa idzie ci w dół to za nią podąża też tułów czyli inaczej zaczynasz się pochylać, wtedy masz gorszą równowagę, koń jest mniej pilnowany i o wiele łatwiej jest mu wyłamać. Jak to mój Trener mówi w takich sytuacjach trzeba siedzieć jakby się miało zlecieć, mocno zamknąć konia pomiędzy wodzami i łydkami i dosłownie mieć wpite ostrogi, a jeżeli wciąż będzie coś kombinował nawet użyć bacika. Niestety nie wiem do końca czy to jest kwestia, że koń się rzeczywiście boi, czy że po portu nauczył się że łatwiej jest wyłamać… Jeżeli to drugie to żeby konia tego oduczyć początkowe kroki zapewne będą bardziej stanowcze, aby pokazać mu że nie może Cie tak łatwo wykorzystywać. Jeśli ta pierwsza opcja to moim zdaniem to co mówiłam na początku. Powodzenia
Werka
Gratulacje za 2 miejejce!
Zuza
Gosia, twój dosiad w kłusie ćwiczebnym jest praktycznie idealny, nawet w momencie przejścia z galopu do kłusa nie widać żeby wybijało cię z siodła. Jest to wyłącznie kwestia maksymalnego rozluźnienia, pracy bioder czy wszystkiego na raz? (Pewnie też wyjeżdżone godziny w siodle i doświadczenie robią swoje :)
zebrazklasa
W sumie to nie wiem do końca… Godziny jazdy to na pewno, też bardzo pomaga dobre siodło, ale odnośnie samej techniki to wydaje mi się że wersji jest tyle co jeźdźców. Na prawdę ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie, bo podczas tych kilku lat tak jakoś samo wyszło, przecież na początku mój dosiad był beznadziejny. Na pewno, przynajmniej mi dużo pomaga robienie kaczki z pleców, dzięki czemu mam lepszą równowagę, a tak to to działa systematyczna praca i oglądanie swoich filmów i zdjęć (na Timim to tak dobrze wygląda, bo on mało wybija :P).
Werka
Kaczka z pleców? Chodzi o wypchnięcie klatki do przodu i cofnięcie ramion do tyłu? :)
?
heej, szukałam ciągle tych ochraniaczy, które masz na Chenaro na zdjeciu. Czy to prestige? Ile kosztowały ? ;)
zebrazklasa
tak, to Prestige
Aga.r
Szczerze to przejazd w skokach na Chenaro nie był zły, chociaż rzeczywiście było widać jak dobrze wstrzymywałaś go.
Mam pytanie, jeździsz co prawda teraz w Sopocie na hipodromie, czy należysz do którejś z tych podobno 6 szkółek jeździecki, czy masz nie wime wykupione treningi z Panem Jackiem ( o ile dobrze pamiętam )? Czy Twój trener prowadzi treningi wkkw tylko np. od jakiegoś poziomu umiejętności, i ile mniej więcej kosztuje jeden taki dzień, treningu lub cały plan taki jaki Ty masz?
zebrazklasa
Szkółki jeździeckie są dla osób które dopiero uczą się jeździć. Zawodnicy są zrzeszeni w Klubach Jeździeckich, np ja w Sopockim Klubie Jeździeckim, przy czym trenują z wybranym przez siebie trenerem. Jeśli nie umie się jeszcze jeździć, to lepiej zacząć w szkółce jeździeckiej, choćby z powodu kosztów. Dopiero gdy ma się zdaną brązową odznakę można poszukać klubu jeździeckiego i indywidualnego trenera. Co do mojego trenera, trenuje różnych ludzi na różnym poziomie, więc trudno mi się za niego wypowiadać. Trzeba by było wysłać np wiadomość na fb z pytaniem do mojego trenera. Koszty też ustala każdy z nim indywidualnie w zależności od ilości treningów w tygodniu, czy w miesiącu.
Aga
Gosiu, czy mogę mieć do Ciebie pytanie odnośnie haceli? W internecie bardzo mało jest o nich informacji,takich dokładnych i konkretnych, a Ty jednak znasz się na ich użytkowaniu z praktyki :D Dopiero zaczynamy swoją przygodę z używaniem haceli i chciałabym dowiedzieć się kilku szczegółów
Pozdrawiam