Wreszcie wygrana!!!

Przed wyjazdem z domu tata powiedział do mnie “w końcu mogłabyś wygrać”. I oto proszę… Mówisz i masz!

Zawody jednodniowe są bardzo męczące. O 12.00 zaczęło się ujeżdżenie, po 2 godzinach skoki i potem po 3 godzinach kros. Organizacja nie była najlepsza, bo np. gdy oglądaliśmy parkur nie było ostatniej przeszkody klasy LL. Dowiedzieli si ę o niej zawodnicy wjeżdżając na start. Gdy oglądaliśmy kros pani Basia zwracała organizatorom uwagę na jakieś dziury, źle ustawione przeszkody itp. Przez cały dzień w ogóle nie było wyników poszczególnych konkurencji, więc do końca nie miałam bladego pojęcia która jestem.

Po ujeżdżeniu byłam wniebowzięta, gdyż pierwszy raz w życiu dobrze mi się jechało czworobok! Do tego Pani Basia powiedziała mi że to był bardzo ładny czworobok, a potem dowiedziałam się od mamy że powiedziała jej że to był przejazd na wygraną w tych zawodach. Pierwszy raz odważyłam się jechać Smoka energiczniej, czyli szybciej i bardzo pilnowałam prostych pleców :)

Skoki miałam na czysto. Jednak Sojuz jak tylko wjechał stwierdził że wszystko jest straszne i od wszystkiego musi uciekać. Więc jak tylko zagalopowałam to tak zaczął pędzić że nie mogłam go zatrzymać i mówiłam sobie “Tylko nie spadnij i przy okazji traf w przeszkodę!”.

Kros miał strasznie dużą normę czasu i przez to przyjechałam 32 sekundy za wcześnie i zdobyłam 2 punkty karne (za każdą sekundę powyżej pół minuty zbyt wczesnego przyjazdu jeden punkt karny). Jak na niego wsiadłam przed krosem, to mało co nie zasypiał, więc stwierdziłam że nie będę go trzymać za głowę bo przecież i tak nie będzie pędził. A jednak jak tylko ruszyłam na pierwszą przeszkodę dostał takiego pałera, że dopiero po piątej przeszkodzie odzyskałam nad nim pełną kontrolę…

Kros skończył się ok 19.30 a dekoracja miała być o 20.00.

Przed dekoracją byłam pewna, że ktoś będzie przede mną skoro złapałam te dwa punkty. Jednak gdy sędziowie powiedzieli “wygrała…” byłam totalnie zaskoczona. WYGRAŁAM!!! Uściślając WYGRAŁAM Z TRENEREM!!! Trener miał miejsce drugie i trzecie na dwóch koniach. Wow! Nadal nie mogę w to uwierzyć!!!

W nagrodę, oprócz medalu, dostałam piękną, granatową, polarową dereczkę dla Stefana… :)

Teraz najważniejsze jest to, żebym tak samo dobrze pojechała ujeżdżenie jutro…

Komentarze

16

DODAJ KOMENTARZ? USUŃ ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.