Jak to przed zawodami…
Dzisiaj miałam w zasadzie pół godziny treningu ujeżdżeniowego (oprócz rozgrzewki i stępowania na końcu), bo nie chciałam Ryśka przemęczać przed zawodami.
Dzisiaj miałam w zasadzie pół godziny treningu ujeżdżeniowego (oprócz rozgrzewki i stępowania na końcu), bo nie chciałam Ryśka przemęczać przed zawodami.
Trening skokowy na łące, bo ujeżdżalnia jest pełna błota, a dodatkowo wciąż padało.
Jak już wczoraj kowal założył Ryśkowi specjalną wkładkę śniegową (która tydzień temu zaginęła w błocie wraz ze zgubioną podkową), to dziś oczywiście na ujeżdżalni nie zostało ani płatka śniegu.
Wczoraj ćwiczyliśmy elementy ujeżdżenia. Na poniższym filmie kłus roboczy, po czym jest zatrzymanie, potem próbowałam Ryśka zebrać, a potem jest cofanie: A tu galop roboczy: I wreszcie kontrgalop:
Dzisiaj tylko kilka zdjęć z treningu. Jutro rano (ze względu na szybkość internetu) wkleję fajne filmiki z treningu elementów ujeżdżeniowych.
Wczoraj trening zwołano wcześniej. Ujeżdżeniowy oczywiście, ale tym razem w siodle skokowym.
Rano pojechałyśmy z mamą do chirurga - ortopedy w nadziei, że uzna leczenie mojej nogi za skończone.
Po wczorajszych skokach, dzisiaj oczywiście na treningu ćwiczyliśmy ujeżdżenie.