Znowu pełna obaw
Ostatnimi czasy niestety ciągle cierpię na niedoczas..
Miesiąc minął na tyle szybko, że nie zdążyłam zatęsknić do koni, szczególnie że przez ostatnie dwa tygodnie byłam bardziej zajęta niż gdy miałam treningi, a już muszę znowu wpaść w szablon dnia pracy od świtu do nocy.
Przetrenowanie o którym pisałam w poprzednim wpisie, to objaw który może świadczyć o znacznie głębszych problemach.
Jak już wiecie mam wakacje od koni. Wakacje przedłużone, bo będą trwały nawet do połowy września, lub dłużej.
Ostatnimi czasy, jako że minęła już ponad połowa wakacji ( :C ), a ja prawie cały swój czas spędzałam z końmi (część z Was pewnie ma podobnie), starałam się pogodzić dwa treningi dziennie z przyjemnym wypoczynkiem :).
Ostatnie treningi z p. Łukaszem wydaje mi się, że były dość znaczące, szczególnie odnośnie skoków na Timonie oraz pracy z Czarkiem, bo w przypadku pierwszego nareszcie ogarnęłam system na skoki, a odnośnie drugiego w końcu zaczyna się mnie słuchać :)
Przez ostatni tydzień zarówno ja jak i wszystkie trzy kucyki mieliśmy małe roztrenowanie.
Przez ostatnie pięć dni zrobiono mi małe przymusowe wakacje- od poniedziałku do piątku byłam na wyjeździe klasowym, który teoretycznie nazywa się Zieloną Szkołą, ale tradycyjnie powinno się na niej głównie odpoczywać podczas gdy my mieliśmy ambitny plan (który w sumie udało się osiągnąć) przerobienia całego działu z biologii, a mianowicie ekologii.