Dzisiaj o mało co nie zapomniałyśmy o treningu. Ostatnio wymyśliłam, że za każdą moją wygraną na zawodach jemy Sushi. Albo idziemy do restauracji, albo je robimy. Akurat złożyło się dzisiaj tak, że je zrobiliśmy w domu pierwszy raz. Strasznie długo się je robi dlatego skończyliśmy jeść obiad dopiero o 17.00. I właśnie wtedy skapnęłyśmy się, że powinnyśmy wyjechać na trening 15 min wcześniej. W dzikim pędzie, w około 3 min wyjechałyśmy z domu.
Gdy dojechałyśmy w stajni nie było żywej duszy. Jedynie stajenny przemknął gdzieś pomiędzy stajniami. Zastanawiałam się czy ktoś będzie ze mną na jeździe i z kim będzie trening skoro pani Basia i Trener pojechali do Facimiecha.
Wszystko stało się jasne kiedy wsiadłam na konia i wróciła poprzednia grupa. Okazało się że będę sama na jeździe i to do tego z jakimś nowym trenerem. Jedzie on razem z dziewczynami na skokowe zawody w Szarży. Ale byłam zaskoczona! Chociaż w sumie nareszcie ktoś nowy :)
Jeździło mi się z nim bardzo dobrze. Bardzo zwracał uwagę na ustawienie głowy, podstawienie zadu i tępo. Przez to ćwiczyliśmy dużo na drągach:
drągi z zatrzymaniem:
Pracowaliśmy mocno nad podstawieniem zadu, robiąc np coraz mniejsze kółka w galopie:
Długo też ćwiczyłam drągi w galopie na zadana liczbę fule:
Robiłam też dużo przejść. Na koniec wyszło mi takie fajne zatrzymanie z kłusa, że nie mogę. Takie od razu i do tego cały czas Sojuz miał głowę na gole, sukces!!!
Po jeździe musiałam spakować pakę, przygotować siano do transportu, odnaleźć żłoby, które zawsze się gdzieś zawieruszają, bo jutro rano chcemy jak najszybciej wyjechać do Facimiecha. Trzymajcie za nas kciuki :)



Komentarze
xxxColliexxx
Krzaczasto tam macie . : P Fajne filmy i super instruktor ; D
Tosia
Haha :D fajny ten trener :D
asia
No trener fajny :)