Sopockie przygody

Nawiązując do ostatniego wpisu ani się obejrzałam, a tu już poniedziałek :P Wystarczyło jedynie dobrze się bawić podczas zawodów w Sopocie i wystartować dwa razy na Scottim, a czas sam tak szybko upłynął :)

Ale najpierw chciałam Wam opowiedzieć co się działo w Sopocie. W piątek zaczynało się ujeżdżenie 1* CIC z czego ja jako przedskoczek (poza konkursem) jechałam jako pierwsza w konkursie. Oficjalnie na tych zawodach moją klasę obowiązywał program 1*A, czyli ten trudniejszy który jechałam np. w Jaroszówce, ale ponieważ na ME będziemy jechać 1*B udało nam się uzgodnić z sędziami żebym mogła jechać program B. Ogólnie moje pierwsze odczucia po skończeniu czworoboku były całkiem pozytywne. Pierwotnie przed startem chciałam się mocno zestresować, żeby zaimitować start w ME, ale w pewnym momencie sama z siebie zaczęłam się denerwować więc wyszło na to, że musiałam się jak zwykle uspokajać :P

Tego czworoboku nie uważam za genialnie wykonany, ponieważ w kilku miejscach można było lepiej pojechać różne figury, ale za to całkiem dobrze mi się go jechało (co zdarza się dość rzadko). Scotty (jak na start na czworoboku) był całkiem luźny w szyi, do tego dobrze się go prowadziło (co prawda w ustępowaniu od lewej łydki trochę uciekł mi łopatką), a co najważniejsze udało mi się  w znacznie większym stopniu niż zwykle zachować luźną rękę i stosunkowo luźny kontakt. :) W związku z tym po końcowym ukłonie schodziłam z czworoboku z dużym uśmiechem, ale gdy usłyszałam dość niekorzystną opinię Trenera minka mi trochę zrzedła. :P Pan Łukasz stwierdził, że za mało się przyłożyłam do tego przejazdu i że w związku z tym ruchy były za mało wykończone (nie do końca w literach, dodania za późno zaczęte…). Na szczęście przynajmniej moje wrażenia były pozytywne, a sędziowie ocenili mnie na 46pkt, czyli mogło być lepiej, ale i mogło być gorzej. Jeżeli na ME połączę to co było dobre w Sopocie z dużym stresem, który zmotywuje mnie do dokładności będzie idealnie :D

Co do skoków, podczas rozprężenia musiałam dużo uwagi zwracać na produkowanie galopu, a jeżeli to już zrobiłam i jeszcze do samego skoku czekałam ciałem to wszystko było ok. Niestety podczas parkuru dopóki kucyk nie zaczął mnie mocno ciągnąc do przeszkód, jak zwykle za bardzo się pochylałam co pewnie uszło by bez żadnych konsekwencji gdybym była o jakieś 15 cm mniejsza. :P Ponownie niestety przy moim wzroście i wadze nawet najmniejsze ruchy mogą mocno oddziaływać na konia dlatego dopiero gdy zaczęłam mocno czekać ciałem żeby skontrolować Timiego, on mógł zacząć normalnie skakać (czyli nie dotykając drągów).

IMG_7422

IMG_7425

IMG_7426

Tak więc ogólnie miałam dwie zrzutki na pierwszej i trzeciej przeszkodzie, a jak to Trener powiedział im dalej w las tym lepiej skakałam. Jest postęp… :)

Jak pewnie większość z was wie podczas zawodów w Sopocie były też rozgrywane Mistrzostwa Polski Seniorów, które starałam się na bieżąco śledzić. Zdecydowanie najciekawiej było podczas crossu, kiedy to połowa Polaków nie ukończyła, a na czysto i w normie czasu przejechał tylko p. Paweł Spisak na Banderasie. Dosłownie można ten cross było nazwać rzezią niewiniątek, bo nawet ogólnie w konkursie było jedynie kilku zawodników którym udało się pokonać tą trasę bez punktów karnych. Nie będę się na ten temat zbyt dużo wypowiadać, bo ani nie jestem specjalistą ani nie przechodziłam tego crossu, ale patrząc na wyniki był on krótki (bo zaledwie 21 przeszkód przy normie czasu 6.20), ale dość treściwy (w tym np. wiele kombinacji z wąskimi). Ostatecznie Mistrzem Polski został właśnie Paweł Spisak na Banderasie, co mona powiedzieć że było wysoce prawdopodobne ponieważ po crossie miał aż 12 punktów przewagi nad rywalami (ale patrząc na ostatnie MP doskonale wiemy, że czasami może to nie wystarczyć :P).

I oczywiście zostawiłam wisienkę na torcie na koniec, ponieważ również muszę wspomnieć o startującym w CIC 1*  p. Łukaszu na Chenaro. Po czworoboku zajmował drugie miejsce, co prawda nie słyszałam jego dokładnej opinii, ale z tego co widziałam chyba nie jechało się na Czarku najgorzej :). W niektórych zaledwie miejscach kucyk zareagował na pomoce inaczej niż by się chciało bo np. zamiast zakłusować podgalopował sobie, ale i tak przejazd był bardzo dobry skoro zasłużył na wynik 35.1 pkt!! :)

Co do crossu ogólnie wyglądało to bardzo dobrze. Czaruś łyknął wszystkie przeszkody, ale przy niektórych widać było lekkie zawahania. Z tego co Trener mówił były one spowodowane złą reakcją na łydkę, bo zamiast upewnić się w takiej sytuacji w ruchu naprzód Czaruś zaczynał wirować na boki. A skąd to się wzięło – brak mojej stabilnej łydki… :P

Skoki udało się tej parze przejechać na czysto, dzięki czemu pan Łukasz utrzymał swój dotychczasowy wynik 35,1 pkt, a z kolei zawodnik który zajmował miejsce pierwsze miał 2 punkty za czas a do tego zrzutkę na ostatniej przeszkodzie (nawet jeśli by jej nie miał i tak spadłby z pierwszego miejsca). W ten oto sposób zajęli miejsce na najwyższym podium, a co najlepsze ta piękna granatowa derka którą dostali jako nagrodę dostaje się koniowi, a tym samym mnie :D

IMG_7451

IMG_7467

 

Komentarze

17

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.